• Ogłoszenia

    • Ona89

      Zmiana Adresu   18.01.2018

      Witajcie. Nasze forum zjawiskaparanormalne.pl zmienia adres na : www.paranormalne.com.pl Zapraszamy!

Lincoln

Zasłużony dla ZP
  • Zawartość

    202
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O Lincoln

  • Tytuł
    Zasłużony dla ZP
  1. Elektroniczny tatuaż ESZ jest jak druga skóra, jego grubość jest mniejsza niż średnica włosa. Nie wymaga kleju, bo do skóry przylega sam. To układy scalone, które mogą diagnozować choroby, a nawet sterować urządzeniami elektronicznymi. Ten nowatorski wynalazek jest dziełem naukowców z Uniwersytetu Illinois. - Naszym celem było opracowanie elektroniki, którą będzie można zintegrować ze skórą w taki sposób, by była ona fizjologicznie i mechanicznie nieodczuwalna dla użytkownika. To technologia, która zaciera granice pomiędzy cyberświatem a biologią. Zrobiliśmy coś, co jest praktycznie niezauważalne dla noszącego - mówi magazynowi "Science" John Rogers, profesor z University of Illinois. TATUAŻ CIEŃSZY OD WŁOSA Rogers wraz z inżynierem Yonggangiem Huangiem z Norhtwestern University przez 6 lat pracował nad tym nowatorskim wynalazkiem. Poprzednie generacje urządzeń elektronicznych nie były przystosowane do mechaniki skóry, która jest wyjątkowo miękka, ale jej powierzchnia jest dość twarda. Jego "tatuaże" są elastyczne, lekkie i miękkie w dotyku. Można je wyginać i rozciągać, a nawet zamoczyć. Ich grubość jest mniejsza niż średnica włosa. Do nałożenia plastrów nie trzeba kleju. Przylegają same, na podobnej zasadzie co sztuczne tatuaże dla dzieci. Pozostają na miejscu przez dobę. A cała elektronika jest zintegrowana na tworzywie sztucznym podobnym do tego, jakie jest używane w zmywalnych tatuażach. Wynalazcy twierdzą, że ten mini komputer przyklejony do skóry ma służyć przede wszystkim do monitorowania funkcji organizmu – mózgu, serca i mięśni, może diagnozować choroby, a nawet sterować urządzeniami elektronicznymi, np. osoby sparaliżowane mogą sterować protezami. ESZ to dużo wygodniejsza dla pacjenta alternatywa od standardowej aparatury do EKG czy EEG. - Poza tym te czujniki mogą zupełnie zmienić jakość opieki medycznej tam, gdzie rozmiar aparatury ma znaczenie. Można je przykleić noworodkom albo przypiąć do skóry osoby cierpiącej na bezdech senny - mówi Rogers. Autorzy elektronicznego tatuażu podają też inny przykład: jeśli chcemy zrozumieć działanie mózgu w naturalnym środowisku, to tradycyjna aparatura się nie nadaje. Najlepiej byłoby rejestrować takie sygnały w sposób niewidoczny dla pacjenta. TATUAŻ ZASILANY PRZEZ SŁOŃCE Co jeszcze może nam dać taki plasterek? Dzięki niemu możliwe będzie monitorowanie tych obszarów ciała, które były dotychczas trudno dostępne, np. gardła. Pozwoli to np. na monitoring pracy mięśni podczas mówienia. Już teraz udało się z 90-proc. dokładnością odczytywać niewypowiedziane słowa i przesyłać je do syntezatora mowy. Jak pisze "Science", w prototypach w jednym tatuażu udało się umieścić miniaturowe czujniki, anteny radiowe i diody LED. Całość działa dzięki miniaturowemu panelowi słonecznemu, który również jest umieszczony w tatuażu. Firma mc10 założona przez prof. Johna Rogersa przygotowuje pierwsze tego typu urządzenia do wprowadzenia na rynek. Ich kolejne wersje mają tworzyć bezprzewodowy system czujników, m.in. wykorzystujący sieć Wi-Fi. - Te tatuaże będą ratować ludzkie życie - zapowiada wynalazca. Chciałbym taki, a Wy? źródło: tvn24.pl
  2. N = R*fp*ne*fl*fi*fc*L * - znak mnożenia, N- liczba wykrywalnych cywilizacji w przestrzeni kosmicznej, R- tempo formowania się gwiazd, fp - ułamek gwiazd mających planety, ne - liczba planet nadających się do życia, fl - ułamek planet, na których życie naprawdę się pojawiło, fi - ułamek planet, na których życie wyewoluowało do inteligentnych form, fc - ułamek planet zamieszkiwanych przez inteligentne stworzenia zdolne do komunikacji międzygwiezdnej, L - czas, w którym cywilizacje zdolne do komunikacji międzygwiezdnej będą wykrywalne; Niewiadome ze wzoru wyjaśnione zostały na konferencji w Green Bank (niedaleko Berkeley), dnia 1 listopada 1961 roku. Zgromadzeni na konferencji astrofizycy podali wartość R (tempo formowania się gwiazd) w Galaktyce. Obliczono ją dzieląc liczbę gwiazd w Galaktyce (około 10 do potęgi 10, czyli 10 miliardów przez średni czas życia takiej gwiazdy (również 10 do potęgi 10, czyli 10 miliardów lat). Podzielenie takich samych liczb dało wynik równy 1 (jedna gwiazda w jednym roku rodzi się w Galaktyce). Następnie zaczęto zastanawiać się nad tym, ile z tych gwiazd ma planety ? Rozważania zaczęto od stwierdzenia, że gwiazdy o średnicy Słońca najczęściej wykluwają się z obłoków pyłu i gazu jako bliźnięta (gwiazdy podwójne) lub jako pojedyncze słońca z otaczającymi je planetami. Około połowa gwiazd typu F, G i K to układy podwójne, zatem można stwierdzić, że połowa z nich ma planety). Ustalono zatem, że fp (ułamek gwiazd mających planety) mieści się w zakresie od 1/5 do 1/2. Ustalono , że nasz Układ Słoneczny jest bardzo typowy pod względem rozmiarów i liczby planet. Na przykładzie Układy Słonecznego ustalono, że co najmniej jedna planeta nadawałaby się do zamieszkania, a niewykluczone, że takich, które spełniałyby warunki konieczne do podtrzymania życia (po skolonizowaniu) znalazłoby się z 5. A więc ne (liczba planet nadających się do życia) wynosi od 1 do 5. Rozważania te dotyczyły planet nadających się do zamieszkania, Lecz ile z nich mogło być na prawdę zamieszkanych? Logiczna konkluzja z powyższych rozważań mówiła, że tam, gdzie życie mogło się pojawić, na pewno się pojawiło. Większość z zebranych zgodziła się ze stwierdzeniem, że fl (ułamek planet, na których życie naprawdę się pojawiło) wynosiło prawdopodobnie 1. Następnie zaczęto rozważania na temat istnienia cywilizacji które wyewoluowały do inteligentnych form. Na Ziemi istnieje kilka inteligentnych gatunków które porozumiewają się między sobą, lecz tak na prawdę zgodnie z zasadą doboru naturalnego inteligentne twory powinny rozwijać się na każdej planecie, na której życie wyewoluowało. Ustalono zatem wartość fi (ułamka planet, na których życie wyewoluowało do inteligentnych form) równą 1, gdyż ludzie na ziemi wyparli inne inteligentne gatunki i uniemożliwili im wyewoluowanie . Ustalono następnie, że ok. 10 do 20 % rozwiniętych cywilizacji spróbowałoby znaleźć obce światy w przestrzeni kosmicznej, a więc fc (ułamek planet zamieszkiwanych przez inteligentne stworzenia zdolne do komunikacji międzygwiezdnej) wynosi prawdopodobnie od 1/5 do 1/10. Ostatnia niewiadoma, L (czas, w którym cywilizacje zdolne do komunikacji międzygwiezdnej będą wykrywalne) jest najbardziej związana z naszym losem, gdyż zależy od tego, czy dana cywilizacja jest zdolna do samozniszczenia. W końcu uzgodniono, że czas życia rozwiniętej cywilizacji jest albo bardzo krótki (poniżej 1000 lat) lub bardzo długi (przekraczający nawet 100 milionów lat). Podsumowanie : Podstawione dotychczas wartości redukowały się nawzajem, dając liczbę jeden. Wartość N zależy zatem tylko od wartości L. Uproszczona forma równania miała zatem postać: N = L [[ Podsumowanie opisanych wyżej rozważań stanowi stwierdzenie: w Drodze Mlecznej prawdopodobnie istnieje mniej więcej 1000 do 100 milionów cywilizacji. ]] Wszystkie dane i opisy zamieszczone na tej stronie pochodzą z książki pt.: "CZY JEST TAM KTO? Nauka w poszukiwaniu cywilizacji pozaziemskich" Autorzy: Frank Drake i Dava Sobel. źródło: fragmenty powyższej książki za pośrednictwem edu.pl Czy równanie Drake'a faktycznie udowadnia istnienie obcych cywilizacji w naszej galaktyce? Osobiście jestem do tego sceptycznie nastawiony, zresztą może być tak, że obce cywilizacje są na tyle inteligentne, że się z nami nie kontaktują albo ich technologia rozwinęła się na tyle, że znają sposób jak się przed nami ukrywać.
  3. Wywiad z psychiatrą Rozmowa z prof. Jerzym Aleksandrowiczem, psychiatrą, kierownikiem Zakładu Psychoterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Mariusz Agnosiewicz: Media donoszą, że w Polsce jest coraz więcej przypadków tzw. opętań. Niektórzy psychiatrzy i psychologowie przyznają, że część swoich pacjentów odsyłają do egzorcystów. Dlaczego część przypadków chorób psychicznych jest uważana za nadnaturalne? Jak wpływa to na przebieg terapii? prof. Jerzy Aleksandrowicz: Nie znam statystyk i nie słyszałem, by ktoś je opracowywał. Mogę się jednak domyślać, że w związku z zwiększaniem się liczby egzorcystów (a liczba ich ponoć dobiega już setki) zwiększa się liczba przypadków określanych jako "opętanie". Nie byłoby w tym nic dziwnego, przecież także wzrost populacji psychiatrów owocuje wzrostem populacji chorych. Pewnie trochę dlatego, że jak jest więcej lekarzy, to łatwiej któregoś z nich znaleźć, co zazwyczaj kończy się jakąś diagnozą. Ale przede wszystkim - przecież musimy mieć co robić. Podejrzewam nieśmiało, że tak właśnie jest z tymi "opętaniami". W cudzysłowie, bo należę do tych którzy sądzą, że "opętań" wcale nie jest więcej. Przeciwnie, w ogóle ich nie ma. Zaburzenia psychiczne mogą przyjmować taka formę, jakiej oczekuje lub prowokuje otoczenie, środowisko socjokulturowe. Więc nic dziwnego, że niektórzy chorzy mogą przeżywać siebie tak, jakby byli opętani przez szatana. Jego obecność potwierdził przecież Jan Paweł II, więc na pewno szwenda sie po świecie, a przynajmniej po Polsce. Pomijając to, że poczucie bycia szarpanym przez rozmaite grzeszne namiętności może znaleźć wyraz w psychotycznej walce - trochę z tymi popędami, a trochę z tym, co ich (np. seksualności) zakazuje - obraz świata (w psychiatrycznej terminologii - "schematy poznawcze") decyduje o tym, jak człowiek wyobraża sobie to, co z nim się dzieje. Nie tak dawno oddziały psychiatryczne były pełne Napoleonów... A współczesna kultura jest przesycona irracjonalizmem. Nic dziwnego, że ma to swój wyraz w formie, jaką przybierają zaburzenia psychiczne. Nic też dziwnego, że irracjonalne myślenie nie jest obce psychiatrom i psychoterapeutom (tym ostatnim być może szczególnie, ale to juz całkiem inna historia). W końcu wszyscy jesteśmy kształtowani przez kulturę, w której żyjemy. Nie ma nic dziwnego w odsyłaniu do egzorcystów pacjentów demonstrujących "opętanie", jeśli nasze leczenie nie pomaga, a samemu się wierzy w diabły i w możliwość opętania. W Polsce nie wierzyć w to wcale nie jest łatwo. A nawet bardzo opłaca się wierzyć i współpracować z egzorcystami. Czy i dlaczego egzorcyzmy mogą być szkodliwe? Decyzja o skierowaniu pacjenta do egzorcysty oznacza rezygnację z racjonalnego leczenia - farmako i psychoterapii. Jak każda taka rezygnacja oznacza to przynajmniej utratę szans na wyleczenie. A czasami nawet utrwalenie zaburzenia, potwierdzenie domniemania, że to nie choroba, którą można opanować sposobami znanymi medycynie, lecz działanie tajemniczych i groźnych sił. Trzeba jednak dopuścić także i taką możliwość, że potężna sugestia, jaką niesie procedura egzorcyzmowania doprowadzi do poczucia skutecznego uwolnienia od diabła, przyniesie pacjentowi ulgę, chociaż tylko "objawową". Bo nie usuwa przyczyn poczucia opętania. Zwłaszcza, jeśli przyczyną są urojenia, poprawa będzie zwiewna i krótkotrwała lub wcale jej nie będzie. Niektórzy egzorcyści wiedzą o tym i korzystają z konsultacji psychiatrów, odstępując od egzorcyzmów, gdy dowiadują się, że to jest psychoza. Ale jeśli jest to np. zaburzenie nerwicowe, przejawiające się w formie opętania, nawet skuteczne usunięcie objawów nie usuwa ich przyczyn. Tego, co te objawy sygnalizują, nie da się skutecznie zmienić, odwołując się do wiary i dlatego często egzorcyzmy mają charakter gaszenia pożaru benzyną. Na czym polega polska specyfika tego zjawiska? Jesteśmy europejską potęgą egzorcyzmowania. Czy jest to tylko wynik aktywności polskiego Kościoła, czy może to mieć związek z ogólnym stanem polskiej służby zdrowia? Owa specyfika wynika z tego, co powyżej. Nie jesteśmy europejską potęgą racjonalnego myślenia. Kościół ma z pewnością w tym swój niebagatelny udział, w końcu to on kształci egzorcystów i legitymizuje ich praktyki. A stan naszej medycyny... Jaki jest, każdy widzi, ale mimo wszystko nie należy zastępować świadczeń specjalistycznych kierowaniem do znachorów. źródło: Materiały uzupełniające do tekstu "Polska choruje na egzorcyzmy" z "Focusa" nr 1/2011 / Focus.pl
  4. Nie wiem, czy ktoś z odpowiadających w temacie o tym wspominał, gdyż nie czytałem uważnie wszystkich wypowiedzi za co przepraszam góry, ale jeśli chodzi o horoskopy i im podobne szczególną uwagę należy zwrócić na eksperyment Forera, który stał się fundamentem w sformułowaniu efektu Barnuma. Zachowam się tandetnie, ale jako, że nie mam żadnego źródła pod ręką to skopiuję pewien tekst z Wikipedii. Mam nadzieję, że to rzuci nieco światła na Twoje pytanie Jarema vel Wilczarz.
  5. Chciałbym tylko coś sprostować. Nie udowodniono istnienia grawitonów, są to nadal cząstki hipotetyczne. Zapewne łączy się to z informacją na temat primordialnych (tzw. pierwotnych) fal grawitacyjnych rzekomo zaobserwowanych dzięki zespołowi urządzeń BICEP2 umieszczonych w stacji badawczej na Biegunie Południowym, ale nie jest to bezpośredni dowód. Grupa naukowców, pod przewodnictwem fizyka profesora Josepha Silka, po prostu tak podnieciła się wynikami eksperymentu, że powstała gama artykułów i wywiadów na temat grawitonów, i stąd pewna dezinformacja. Można uznać to za dowód pośredni jako tako bo w końcu w promieniowaniu mikrofalowym (CMB) idzie "dostrzec" oznaki bytności fal grawitacyjnych, lecz nie przesądza to o zmianie podejścia do kwestii strukturalnej obecnie panujących praw fizycznych, a tym bardziej o dowodzie na istnienie wspomnianych wcześniej cząstek grawitacyjnych. Co do wymiaru astralnego, energii PSI, czy "myśli jako cząstek" - do tej pory wszelkie empiryczne badania i doświadczenia, pomiary, czy jakiekolwiek inne przejawy eksperymentów naukowych nie potwierdziły (ani nie zaprzeczyły) istnienia cząstek odpowiedzialnych za trzy rzeczy wymienione przeze mnie na początku tego akapitu. Dlatego bardziej rozsądnym, moim zdaniem, byłoby założenie, że jest to bardziej temat dotykający sfer czysto psychologicznych, ponieważ nie jesteśmy zdolni do, rzekłbym, "posmakowania" tego typu rzeczy. Wszystko zależy od naszego podejścia do sprawy, wiary (w prawdziwość zawierzonych zmiennych) i w miarę relatywnej odwagi.
  6. I co w związku z tym? Na Spikerii wystarczy podnieść rękę i zaczekać 90 sekund aż skończy gadać wcześniejszy rozmówca, to chyba nie takie trudne? Chcesz mi powiedzieć, że ludzie tam siedzący bali się zabrać głos, czy po prostu byli za głupi, aby wcisnąć button?
  7. Nie przekonasz ludzi tutaj do mikrofonu. Jedyne w czym są dobrzy to pisanie z tysiącami zakładek pootwieranych równolegle w tle na temat, którego dotyczy ich odpowiedź. Jakiś czas temu był pokój na Spikerii, gdzie praktycznie gadałem sam do siebie (no dobra odzywało się kilka osób m.in. ajka, Serbski, czy Gronskyde za co dla nich respect). Co prawda nie potrafili mnie przegadać, a ja byłem dość cierpliwy i czekałem na jakąś słowną konfrontację z tutejszymi wróżkami, podróżnikami międzywymiarowymi, magami, czy medium, lecz się nie doczekałem. Mi się pomysł podoba, mogę wziąć w tym udział, ale dopiero w przyszłym roku bo teraz wyjeżdżam za granicę.
  8. Dawno nie zakładałem tutaj tematów, a ostatnio wzięło mnie na oglądanie materiałów o pozaziemskich cywilizacjach i natrafiłem na ciekawy wywiad z Panem Lechem Chacińskim, który odbył spotkanie V stopnia z domniemanymi kosmitami. Jako, że od kilku lat interesuję się mową ciała i mikroekspresjami nie potrafię stwierdzić iż Pan Lech na nagraniu kłamie, dlatego sprawa mnie zaciekawiła. Ponadto, dlaczego miałby kłamać o jakimś wydarzeniu na wiadukcie w mało istotnej wiosce i to w mediach nie wykraczających poza powiat, jaki byłby jego powód, gdyby już miał to zrobić? (w miarę racjonalny oczywiście). Na dole zamieszczam nagranie i zapraszam do komentowania.
  9. Święto Lasu, że ja tutaj w ogóle wchodzę, a co dopiero piszę cokolwiek, ale temat mnie urzekł. Forum podupadło i pisząc to mam na myśli, że naprawdę coś jest nie tak - sama pozycja wyszukiwania w Google spadła o kilka pozycji i mnie to wcale nie dziwi bo to przecież ZP, a nie inaczej, jednakże odwiedzam to forum raz na jakiś czas (kiedyś siedziałem codziennie) i idzie wyczuć, że potrzeba tutaj twardej ręki, admina bądź super moderatora, który ma dużo wolnego czasu i oczyściłby forum ze zbędnych śmieci oraz odświeżył regulamin, czy skład ekipy nadzorującej. Może nawet wygląd strony, czat, whatever... Ktoś z Was wspomniał o pamiętniczku, fajna nazwa - zapamiętam. Anyway, jeśli chodzi zaś o indoktrynację nowych użytkowników, mnie też się to nie podoba, ale to administracja została obojętna w kwestii osób egzaltujących się byle niby-paranormalnym shitem i wrzucających to wszystko do jednego wora (o radości iskro bogów, kwanty, duchy i Jezus Maryja). I to raczej się nie zmieni, jeśli ktoś nie raczy ruszyć tyłka i poustawiać kogo należy. PS Traktujcie to jako neutralną opinię. Nie mój w tym interes.
  10. To już kwestia gustu Zależy jak chcesz sobie to tłumaczyć. Najłatwiej wyobrazić sobie ziarnistą strukturę czasoprzestrzeni i oddzielny stan kwantowy (wspomniana "informacja"), który niebywale według teorii, znajduje się w mikrotubulach dosłownie wnika w strukturę korpuskularną po śmierci organizmu, który owy stan posiada. To takie jakby wchłanianie porównywalne do ściereczki (ziarnista czasoprzestrzeń) i kropli wody (świadomość kwantowa) - całość później jakoby staje się ściereczką. Oczywiście to wszystko to tylko teoria i ja jak zwykle jestem do wszystkiego sceptyczny, dlatego prosiłbym o zachowanie racjonalnych osądów.
  11. Gdyby kogoś bardziej interesowała struktura mikrotubuli (cewek nerwowych) zapodam kilka zdjęć z głównej strony publikującej teorię Hameroffa i Penrose'a. PRZEKRÓJ AKSONU I POŁOŻENIE MIKROTUBULI POWIĘKSZONA MIKROTUBULA źródło: ORCH-OR Dodam, że teoria Orch-OR nie jest szeroko akceptowana w środowisku fizyków, dlatego prosiłbym o nie zawierzanie jej całym rozsądkiem. Nawet nasz rodak napisał książkę o sprzecznościach w owej teorii, mianowicie jest to "Twierdzenia Gödla i jego interpretacje filozoficzne. Od mechanicyzmu do postmodernizmu" autorstwa pana profesora Stanisława Krajewskiego (filozofa, matematyka, fizyka i o dziwo humanistę).
  12. Pierwszy symbol to grecka literka "gamma": Drugi zaś to grecka litera "delta": /EDIT/ Gamma nie ma szczególnego znaczenia w ezoteryce (przynajmniej ja takiego nie znam). W naukach ścisłych powiązana jest z wieloma zmiennymi, zwłaszcza we fizyce. Z deltą natomiast spotkał się każdy na matematyce w każdej szkole średniej. Co do głębszego znaczenia również nic nie znalazłem. Jednakże, jeśli chodzi o obecność obu symboli obok siebie może mieć to związek z Delta Gama Fraternity, chociaż raczej wątpię KLIK. Może Pawlox coś o tym słyszał xD
  13. Witaj po długiej przerwie. Ktoś ze starej gwardii jeszcze tutaj zipie. Pozdrawiam serdecznie!
  14. Miała kolor biały, tak jak i oczy. W zasadzie to wydobywała się z nich. Przypominała nieco zagęszczoną farbę w sprayu z widocznymi pojedynczymi ziarnistymi molekułami. Trochę jakby piana. Coś w tym stylu:
  15. Dzięki Wam obojgu za interpretację. Co do wypowiedzi WALDECZKA. Prawdą jest, że brakuje mi oparcia, gdyż aktualnie mieszkam sam i moje życie krąży wokół pracy, studiów i domu. Często nie mam czasu dla siebie, lecz gdy już jakiś znajdę to pożytkuję go raczej albo na czytanie książek, albo na siedzenie w Internecie (tudzież granie w gry, fora, oglądanie filmów). Ostatnimi czasy rzadko wychodzę w sprawach towarzyskich, to gdzieś zniknęło w zgiełku pracy i, jak ja to nazywam, dorosłości. Jeśli zaś chodzi o poglądy, nie ukrywam tego, że chciałbym, aby ludzie je podzielali. Uważam, że racjonalne podchodzenie do życia jest jak najbardziej odpowiednie i doskonale obrazuje jego istotę, które samo w sobie łatwe nie jest, nie było i nie będzie. Jeszcze raz dziękuję i ewentualnie czekam na więcej postów.