NOSEE

Użytkownik
  • Zawartość

    161
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez NOSEE

  1. Aktualizacja: Na początku poszliśmy w górę aż do momentu, gdzie za pierwszym razem zawróciliśmy. Kawałek dalej tunel przybiera kanciaste kształty, a w jego suficie jest wyjście na powierzchnię znajdujące się na dziedzińcu pałacu. W "kanciastej" odnodze znaleźliśmy znaki drogowe i... Srebrną łyżeczkę z fabryki Józefa Frageta! Nie zwiedziliśmy w całości drugiej strony tunelu idącej pod rzeką krzeszówką z uwagi na fakt przymusu czołgania się w jednymmiejscu, czego nie chcieliśmy robić. Kawałek dalej tunel przybiera już normalną wysokość (około 1,50 metra), a kolega idący pierwszy mówi, że za zapadliskiem widział sporo leżących różnych rzeczy i coś jakby maszynę do pisania. Oczywiście, że tam wrócimy, tylko raczej na wiosnę bo u nas nastała już zima.
  2. Mój głos ma wyraźne zabarwienie nosowe, przez co moi znajomi nazywają mnie "Noskiem"
  3. No i stało się! Dwa dni temu znaleźliśmy tunel, o którym opowiadał ojciec kolegi. Po 700 metrach tunel wydaje się nie mieć końca, więc jako że byliśmy we dwóch postanowiliśmy wrócić. Odznaczeń i i nnych podobnych (na razie) nie znaleźliśmy, za to od czasu do czasu trafiały nam się ludzkie zęby. Wracam tam jutro z pełną ekipą i postaramy się zwiedzić tunel w całości. Póki co dodam zdjęcie z wnętrza tunelu i jednego z zębów, które znajdywaliśmy.
  4. Podobno go wyburzyli - czy to prawda? Ostatnio przejeżdżałem tamtędy na początku roku i jeszcze stał...
  5. Temat bardzo ciekawy, ale dopóki ktoś nie przełamie strachu i nie sprawdzi strychu synagogi Staronowej w poszukiwaniu słynnych szczątków, to pewnie nie przekonamy się czy golemy rzeczywiście istniały.
  6. Tunele pod pałacem Potockich w Krzeszowicach - Ta legenda okazuje się być prawdziwą, bo sam miałem okazję zwiedzić jeden z nich, o długości około 15 metrów, niestety na końcu zasypany. Istnieją podłużne zapadliska w pałacowym parku, które bez wątpienia skrywają zapadnięte sklepienia tuneli. Wejścia do tych struktur mają znajdować się w różnych miejscach zarówno zespołu pałacowego jak i parku do niego przylegającym. W latach 80. Tunele przemierzał wraz z grupką przyjaciół ojciec mojego kolegi. Nie potrafi określić ich łącznej długości, mówi tylko, że wszedł do nich o 10 rano a wyszedł po drugiej stronie Krzeszowic o godzinie 20 wieczorem. Można zatem przypuścić, że przynajmniej jeden z tuneli ciągnie się pod całym miastem. No i oczywiście to, co zawsze w zaginionych tunelach czyli skarby - Na własne oczy widziałem dwa krzyże żelazne i pordzewiały hełm niemiecki z okresu II wś. Ponoć wyciągnięte z tunelu. Według ojca kolegi takich odznaczeń i innych rzeczy było dużo więcej, jednak wzięli tylko tyle ze względu na brak kieszeni. Cały czas wraz z kolegą próbujemy odnaleźć wejścia do pozostałych tuneli pod pałacem. Czy kiedyś uda się nam odkryć ich tajemnice? Czas pokaże. Trzymajcie za nas kciuki
  7. Witaj na forum!
  8. Ciekawe. Sposób "przejmowania kontroli" przez maczużnika nad gąsienicą jest lekko przerażający
  9. A może to po prostu autosugestia? Ktoś powiedział nam że tojest nawoedzone, więtc widzimy/słyszymy jakieś "duchy"
  10. Według mnie mógł to być bezdomny pies z jakąś chorobą skóry.
  11. Jak w tytule. Sprzedam drona firmy OVERMAX, model XBEE 3.0. Sprzedaję, ponieważ po prostu znudził mi się+stwierdziłem, że to zbyt delikatna zabawka jak dla mnie. Dron nie posiada żadnych uszkodzeń, jest w pełni sprawny, mało używany i w bardzo dobrym stanie (po 2-3 przelotach nad domem stwierdziłem, że to nie dla mnie). Tylko raz go ładowałem. Pełen zestaw - Dron, pudełko, instrukcja, baterie, ładowarka, karta pamięci, kontroler razem z bateriami, śmigła itp. Cena: 300 złotych polskich. Zainteresowanych kupnem lub zdjęciami zapraszam do kontaktowania się ze mną na PW albo na crer.explorator@gmail.com
  12. Klasyk! Naprawdę ciężko stwierdzić czy to fejk, czy nie, bo nagranie wygląda naprawdę realistycznie. Ja skłaniam się ku temu, że jednak jest prawdziwe.
  13. Witam. Dziś w Czernej, w okolicy "mostu diabelskiego" sfotografowałem coś takiego. i drugi: a tu całe zdjęcie:
  14. Może hipnagogi czy paralż przysenny czycoś takiego
  15. Co do tej twarzy to może być pareolidia czy coś takiego. Ja na przykład widzę na tym zdjęciu około pięciu twarzy
  16. Wudoe zawsze na moich głośnikach i słuchawkach!
  17. Cofam to, co napisałem o Diox'ie. Jednak się sprzedał xD
  18. Zagadka śmierci Zygmunta Adamskiego Zygmunt Adamski - polski imigrant, niewyróżniający się niczym górnik ze wsi Tingley k. Leeds, wyszedł z domu do sklepu spożywczego i już nie wrócił. Pięć dni po zaginięciu jego ciało znaleziono na stercie węgla. Wyglądało to tak, jakby ktoś zrzucił go tam z góry. Na szyi i głowie denata widniały ślady poparzeń pokryte substancją, której nigdy nie udało się zidentyfikować. Wyraz twarzy sugerował szok lub przerażenie. Kto lub co 35 lat temu zabiło Adamskiego? Według niektórych, szereg dziwnych śladów sugerował, że padł on ofiarą porwania. Na liście potencjalnych kidnaperów na pierwszym miejscu widniało UFO. Śmierć na kupie węgla Zygmunt Adamski urodził się w Polsce 17 sierpnia 1923 r. O jego życiu w kraju wiadomo niewiele. W Anglii mieszkał od końca II wojny światowej ze swą żoną Leokadią, która cierpiała na stwardnienie rozsiane. Adamski pracował jako górnik w kopalni węgla kamiennego Lofthouse, starając się o wcześniejszą emeryturę ze względu na konieczność sprawowania opieki nad małżonką. Oboje wiedli ciche życie we wsi Tingley położonej kilka kilometrów od Leeds. Adamski nie miał wrogów, był człowiekiem spokojnym, dlatego to, co stało się 6 czerwca 1980 r. było zaskoczeniem dla jego kolegów z pracy i sąsiadów. Tamtego dnia około godziny 15:30 powiedział, że idzie do sklepu. Był to piątek. W sobotę Adamscy wybierali się na ślub córki chrzestnej Zygmunta, ale 57-latek się na nim nie pojawił. Sąsiad był ostatnią osobą, która widziała go przy życiu. Pięć dni później, o 15:45, pracownik składu węgla w Todmorden - mieście leżącym jakieś 30 km od domu Adamskiego, znalazł jego ciało na blisko czterometrowej stercie antracytu (szlachetnej odmiany węgla kamiennego). -Szykowałem się do ostatniego kursu - mówił Trevor Parker, pracownik składu i syn jego właściciela. -Ciało po prostu tam leżało. Nie wiedziałem początkowo, czy ten człowiek żyje czy nie. Przestraszyłem się okropnie i zadzwoniłem po policję i ambulans. Nie chciałem być tam sam. Widok ciała sprawiał, że dziwnie się czułem. Nie wiem, jak ten człowiek dostał się na plac, ale jestem na sto procent pewien, że nie było go tam, kiedy ładowałem węgiel wcześniej. Parker poprzedni załadunek wykonał ok. 11 przed południem, co oznaczało, że ciało pojawiło się na stosie węgla w ciągu niepełnych pięciu późniejszych godzin. Nikt nie widział, jak to się stało, choć niedaleko przebiega ruchliwa linia kolejowa. Denat miał na sobie źle zapięty płaszcz i spodnie, jakby ktoś ubrał go w pośpiechu. Nie posiadał ran ciętych, kłutych ani zadrapań. Na plecach i głowie odkryto jednak poparzenia pokryte dziwną galaretowatą substancją. James Turnbull - koroner, który badał ciało przyznał BBC, że ta sprawa była najdziwniejszą w jego karierze zawodowej. Ustalono, że Adamski zmarł na atak serca, ale ślady na górnej części tułowia pozostawały tajemnicą. Wyglądały na poparzenia potraktowane "maścią", ale eksperci policyjni nie byli w stanie określić jej składu. Ustalono, że Adamski nie był w dniach zaginięcia przyjmowany w żadnym szpitalu czy przychodni. Turnbulla zdziwiło też, że mimo pięciodniowej nieobecności denat nie wyglądał na osobę wyczerpaną, a na twarzy miał zaledwie jednodniowy zarost. Choć był ubrany, brakowało mu koszuli, a odzienie było krzywo pospinane. Dr Alan Edwards, który przeprowadził sekcję zwłok uznał, że Adamski doznał ataku serca "w wyniku silnego szoku lub przerażenia" (co miała potwierdzać jego mina) i zmarł między 11 a 13 w dniu, kiedy go znaleziono. Poparzenia miały powstać dwa dni wcześniej. Nie ustalono jednak, czy umarł na kupie węgla czy został tam zawleczony. Alan Godfrey z policji metropolitalnej, który zjawił się w składzie Parkera kilka minut po 16 twierdził, że wokół sterty nie było odcisków butów, a ubranie denata było czyste, co sugeruje, że nikt raczej nie wciągnął go na górę. Emerytowany dziś funkcjonariusz przypomina sobie, że Polak leżał z otwartymi oczami wbitymi w niebo. Jak zatem zmarł Zygmunt Adamski? -Przyznam, że porażka ekspertów w kwestii identyfikacji substancji, która spowodowała poparzenia u Adamskiego nieco przechyla szalę ku hipotezie o ingerencji UFO - przyznał Turnbull. Dziwne okoliczności zgonu Polaka sprawiły, że zaczęto spekulować, iż został on uprowadzony przez obcych, poddany badaniom, a następnie wyrzucony na węgiel, gdzie umarł ze strachu. Dla wielu była to jedyna sensowna opcja, tym bardziej, że policja okazała się bezradna. Śledztwo wkrótce zamknięto, nie znajdując winnych. Ale nie był to koniec tego dziwacznego przypadku. Czy to UFO? -Przygoda Godfreya Sprawa Adamskiego miała też swój "odprysk" w postaci incydentu, który kilka miesięcy później przeżył konstabl Godfrey. 28 listopada, wczesnym rankiem, kończył on nocny patrol, podczas którego dostał wezwanie do kradzieży krów. Krążąc po obrzeżach Todmorden (miasteczka, gdzie znaleziono Adamskiego), zobaczył nagle przed sobą jakiś obiekt. Początkowo myślał, że to autobus wiozący robotników, gdyż zbliżała się piąta rano. To, co stało się później sprawiło, że trafił na pierwsze strony gazet. Policjant zobaczył unoszący się bardzo nisko nad ziemią owal z kanciastymi elementami w górnej części, który wirował tak szybko wokół własnej osi, że wprawiane w ruch powietrze kołysało rosnącymi na poboczu krzakami. UFO znajdowało się zaledwie 20 m. od radiowozu. Nie tracąc zimnej krwi chwycił notatnik i zaczął je szkicować. Chciał powiadomić kolegów, ale radio przestało działać. Po chwili obiekt znikł w błysku światła, a policjant znalazł się w niewytłumaczalny sposób kilkanaście metrów od miejsca, w którym był przed sekundą. Nie wiedział, co się stało, ale po powrocie na komendę okazało się, że z jego pamięci "wyparowało" 30 minut. Godfrey - wzorowy funkcjonariusz, stał się jednym z najsłynniejszych i najbardziej wiarygodnych świadków bliskiego spotkania z UFO. Nie unikał publicznych występów i deklaracji, a zagadkową naturę jego przypadku pogłębiła regresja hipnotyczna odsłaniająca to, co wydarzyło się podczas "zgubionego czasu". Co ciekawe, kilku innych policjantów potwierdziło, że nad miejscem, gdzie ich kolega przeżył dziwny incydent widzieli tamtej nocy nieznanego pochodzenia światła. Oba wydarzenia - zgon Adamskiego i bliskie spotkanie policjanta, który badał jego sprawę są często opisywane obok siebie, ale czy łączy je coś oprócz zbiegu okoliczności? Ufolog Jenny Randles twierdziła, że okolice Todmorden doświadczały w tamtym czasie "fali spotkań z UFO", więc za oboma incydentami mógł stać jeden czynnik sprawczy. Nieco nowych informacji pojawiło się w 2006 r., kiedy ufolodzy z organizacji BUFORA (Brytyjskiego Towarzystwa Badań nad UFO) opublikowali raport, w którym przeanalizowali sprawę Adamskiego na nowo, odkrywając kilka intrygujących tropów, o jakich wcześniej głośno nie mówiono. Według jednej z wersji Adamski był pokłócony z kimś z rodziny i przed ślubem chrześnicy poszedł się z nim rozmówić, po czym został uwięziony (Leokadia Adamska również sugerowała uprowadzenie). Poparzenia miał odnieść podczas tortur lub ucieczki. Inna opcja mówi, że rany powstały podczas zabiegu termopunktury (przyżegania punktów na ciele). Śledczy najprawdopodobniej brali pod uwagę oba te scenariusze, ale nie znaleźli dowodów na ich poparcie ani tym bardziej podejrzanych. Tego, co naprawdę stało się z Zygmuntem Adamskim, prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Źródło: Ookulary (czyt.Google)
  19. Witaj na naszym forum! Z pewnością nie będziecie się nudzić i znajdziecie ciekawe tematy dla siebie
  20. 10 - Naudhiz
  21. Witam! To stało się dosłownie przed pięcioma minutami. Wyszedłem sobie na balkon, by obserwować przez lornetkę Księżyc. I tak chwilę obserwowałem, ale po jakimś czasie mi się znudziło. Postanowiłem popatrzeć na gwieździste niebo gołym okiem, kiedy moją uwagę zwrócił dziwny, pobłyskujący obiekt po stronie wschodniej. Obiekt będę opisywać jako "To". Krzeszowice, 21 kwietnia 2015, godzina 21:11 Moim pierwszym skojarzeniem był samolot, ale to było od świateł samolotu o połowę mniejsze [teraz leci jakiś samolot, więc mam porównanie] nie świeciło ciągle, jak to czynią samoloty, ale błyskało co jakiś czas. Zdawało mi się, że pomiędzy przebłyskami pokonuje dużą odległość, bo z każdym błyśnięciem było kawałek dalej. Przez chwilę leciało prosto, ale nagle zaczęło się obniżać i podlatywać znów do góry. Po tym manewrze powróciło do normalnej trajektorii. Leciało znowu prosto przez krótką chwilę, po czym stało się to, co mnie najbardziej wystraszyło. Obiekt się zatrzymał! pomyślałem: "K*wa, to mnie widziało ". Naprawdę, ręce zaczęły mi się trząść, jednak nie dałem się strachowi (godzinę wcześniej byłem na warsztatach walczenia ze stresem, obawami itp ) Pozostawało przez chwilę nieruchome, a potem zaczęło "zawracać", poruszając się w lewo, czyli stronę przeciwną od lotu początkowego. Powtórzyło wcześniejszy manewr [znowu zawróciło] i zaczęło lecieć znów prosto w kierunku prawym. Nie zniżało się jednak, ale rozpoczęło powolne zmienianie wysokości na większą. Wtedy zapaliły się dwa czerwone światełka na górze i jedno zielone na dole. Potem już stawało się coraz mniejsze i mniejsze, aż całkowicie znikło na moich oczach.
  22. Pozwoliłem sobie sporządzić 'wykres' obserwacji, na zdjęciu wieczornego nieba widzianego z tego miejsca, w którym stałem. Objaśnienie: Fioletowa kropka z cyfrą 1 - Rozpoczęcie obserwacji właśnie w tym miejscu; Pomarańczowa linia - Trajektoria lotu do momentu zawrócenia; Czerwona cyfra 2 - Tutaj obiekt zaczął się obniżać i podlatywać w górę; Czerwona kropka z niebieską cyfrą 3 - Tutaj obiekt zaczął zawracać; Zielona linia - Tor lotu od momentu zawrócenia; Szara kropka z brązową cyfrą 4 - Powrót do normalnej trajektorii; Niebieska linia - Trajektoria lotu od momentu powrócenia do normalnego toru lotu po zawróceniu, uwzględniłem też 'podwyższanie się' obiektu; Zielona kropka z białą cyfrą 5 - Mniej więcej w tym miejscu zakończyłem obserwację (obiekt zniknął).
  23. Dosyć dużo będzie, ale to naprawdę fajne piosenki.
  24. Masz rację, ale twierdzę, iż jeśli zrobiłbym zdjęcie to albo nie byłoby nic widać, albo obiekt byłby maleńką kropką...