омїкяои★

Użytkownik
  • Zawartość

    386
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5 Neutral

O омїкяои★

  • Tytuł
    Advanced Member
  • Urodziny 03.06.1991

Profile Information

  • Gender
    Male

Ostatnie wizyty

1677 wyświetleń profilu
  1. Amerykańska Agencja Kosmiczna przygotowała niespodziankę dla wszystkich fanów astronomii oraz Czerwonej Planety. Mowa o galerii zdjęć składającej się z ponad 1000 fotografii w wysokich rozdzielczościach! Zdjęcia zostały zrobione przy pomocy aparatu HiRise znajdującego się na pokładzie sondy MRO (Mars Reconnaissance Orbiter). Fotografie wyglądają znakomicie, sami się przekonacie oglądając je w maksymalnych rozdzielczościach. Widzimy na nich kratery marsjańskie, wydmy, formacie skalne i inne geologiczne struktury, które znajdują się na Marsie. Ogólna liczba fotografii wykonana przez HiRise to ok. 40 000 zdjęć zrobionych przez ostatnie 11 lat. Nie sposób jednak opublikować wszystkich więc od czasu do czasu naukowcy publikują część z nich. Kilka fotek na zachętę: Poprzeczne grzbiety Liparyjskie w kanale doliny Nirgal Vallis fot / Zdj.: NASA/JPL/University of Arizona Południowa strona olbrzymiego krateru Olympus Mons / fot. NASA/JPL/University of Arizona Równina Amazonis Planitia, jedna z największych na Marsie / fot. NASA/JPL/University of Arizona Zachodnia strona nieistniejącej już rzeki Her Desher Vallis / fot. NASA/JPL/University of Arizona Krater uderzeniowy Gusiew na Marsie, o średnicy ok. 175 km. Krater ten został wybrany jako miejsce lądowania w 2004 bezzałogowej sondy MER-A, znanej powszechnie pod nazwą Spirit / fot. NASA/JPL/University of Arizona Cała galeria jest dostępna POD TYM LINKIEM Tłumaczenie własne. Źródło: Uahirise.org
  2. Dzięki za miłe słowa, ale zaznaczę, że artykuł ten to tłumaczenie wraz z małym rozszerzeniem informacji ode Mnie, także zawsze jakieś źródło jest
  3. Nasz układ słoneczny to piękne miejsce, widoki na planetach lub księżycach, które w nim się znajdują zaparły by dech w piersiach; wulkaniczna powierzchnia Merkurego, piękne pierścienie Saturna czy płaskowyże na Marsie, to byłby niezapomniany widok i kolejny przykład tego co potrafi natura ale w wydaniu innym niż Ziemski, który znamy. W tym wszystkim jest też miejsce dla naszej gwiazdy, Słońca. Bez niego nie było by nas, nie było niczego co znamy. Dlatego też teraz będziemy mogli się przyjrzeć tej gwieździe, ale nie tylko z powierzchni Ziemi lecz także innych planet. Oczywiście póki co nie możemy robić tego bezpośrednio z powierzchni innych ciał niebieski jednak z pomocą przychodzą nam naukowcy, pasjonaci astronomii, artyści oraz oczywiście technologia. Tym razem jeden z artystów i ilustratorów, Ron Miller, który spędził 40 lat swojego życia na obserwacjach i uwiecznianiu mrocznych odmętów przestrzeni kosmicznej, prezentuje swoją wizję wyglądu Słońca z powierzchni innych planet, opierając się o swoją wiedzę i doświadczenia. Zobaczmy więc jak potencjalnie mogłoby wyglądać Słońce, z odrobinę innej perspektywy niż Ziemska (choć ta również została włączona do galerii). #1. Merkury, 58 milionów kilometrów od Słońca. Najmniejsza i najbliższa Słońcu planeta Układu Słonecznego. #2. Wenus, 108 milionów kilometrów od Słońca. Druga pod względem odległości od Słońca planeta Układu Słonecznego. Jest trzecim pod względem jasności ciałem niebieskim widocznym na niebie, po Słońcu i Księżycu. #3. Ziemia, 150 milionów kilometrów od Słońca. Trzecia, licząc od Słońca, oraz piąta, pod względem wielkości, planeta Układu Słonecznego. Pod względem średnicy, masy i gęstości jest to największa planeta skalista Układu Słonecznego. #4. Mars, 228 milionów kilometrów od Słońca. Czwarta według oddalenia od Słońca planeta Układu Słonecznego, postrzegany czerwonawy odcień wynika stąd, że powierzchnia planety zawiera tlenki żelaza. #5. Jowisz, widziany z jednego ze swoich księżyców, Europy, 779 milionów kilometrów od Słońca. Piąta w kolejności oddalenia od Słońca i największa planeta Układu Słonecznego, posiada co najmniej 67 księżyców. #6. Saturn, 1,43 miliarda kilometrów. Gazowy olbrzym, szósta planeta Układu Słonecznego pod względem oddalenia od Słońca, druga po Jowiszu pod względem masy i wielkości. Charakterystyczną jego cechą są pierścienie, składające się głównie z lodu i w mniejszej ilości z odłamków skalnych. Potwierdzono odkrycie 62 księżyców krążących po orbicie planety, spośród których 53 mają oficjalne nazwy, oraz setki „miniksiężyców” w pierścieniach planetarnych. #7. Uran, 2,88 miliarda kilometrów. Gazowy olbrzym, podobnie jak poprzednik, siódma w kolejności od Słońca planeta Układu Słonecznego. Jest także trzecią pod względem wielkości i czwartą pod względem masy planetą naszego systemu. #8. Neptun, widziany z jednego ze swoich księżyców, Trytona, 4,5 miliarda kilometrów. Gazowy olbrzym, ósma, najdalsza od Słońca planeta w Układzie Słonecznym. #9. Pluton, 5,91 miliarda kilometrów. Planeta karłowata, plutoid, najjaśniejszy obiekt pasa Kuipera. Plutona obiega co najmniej pięć księżyców, z których jeden, Charon, ma tylko o połowę mniejszą średnicę od niego. Tłumaczenie własne. Autor: Robin Andrews Źródło: IFLScience
  4. Od dosyć dawna NASA udostępnia nagrania na żywo z kamer zainstalowanych na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Dzięki nim możemy zobaczyć transmisję na żywo z wydarzeń w przestrzeni wokół naszej planety. I choć z reguły niewiele się tam dzieje to od czasu do czasu jesteśmy świadkami przemieszczania się niezidentyfikowanych obiektów, które w pobliżu stacji przelatują. Tak było i tym razem. Najnowsze nagranie pochodzi sprzed tygodnia, jest to fragment transmisji na żywo z 9 Lipca 2016 roku. Ale nie ekscytujcie się zbyt mocno możliwością zobaczenia UFO w pobliżu naszej planety, NASA i tym razem powiedziała "nie tak szybko" do wszystkich, którzy są zainteresowani tą sprawą. Kilkadziesiąt sekund później transmisja została przerwana przez Amerykańską Agencję Kosmiczną, oficjalny powód? - awaria sprzętu. To zdaje się być normą, że za każdym razem kiedy kamery rejestrują coś nietypowego, NASA natychmiast przerywa transmisje z informacją o awarii sprzętowej. Przecież gdyby to był fragment skalny, czy kosmiczny śmieć nie było by potrzeby tuszowania takich informacji. A jednak Agencja najwyraźniej chce coś ukryć. Obejrzyjcie powyższy materiał zarejestrowany przez internautę o nicku StreetCap1 i powiedzcie, co o tym sądzicie. Na poniższym filmie możecie zobaczyć nagranie na żywo z 9 lipca bieżącego roku, na którym pojawia się niezidentyfikowany obiekt latający, przelatujący obok Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tłumaczenie własne. Źródło: Fox News
  5. Wiele już dało się usłyszeć o różnych tajnych operacjach prowadzonych podczas II Wojny Światowej. Jednak kryptonim Highjump dotyczy chyba najbardziej tajemniczej i intrygującej operacji jaka była realizowana w tamtych czasach. Przedstawię wam jedną z teorii spiskowych na temat UFO, niektórzy z was zapewne ją znają, fakt, że ją publikuję nie oznacza, że w nią wierzę, daję wam jedynie możliwość zapoznania się z nią i subiektywnego ocenienia jej wiarygodności. Ilość niedopowiedzeń i tajemnic z nią związanych nigdy nie pozwalała na wystarczające zbadanie tej sprawy, wyciekło jednak wiele dokumentów i informacji na przestrzeni wielu ostatnich lat, które rzucają nieco światła na wydarzenia jakie miały miejsce w tamtym czasie. Oficjalna nazwa programu brzmiała The United States Navy Antarctic Developments Program. Wszystko miało swój początek 26 sierpnia 1946, kiedy to Amerykańska Marynarka Wojenna, pod dowództwem Richarda Cruzena, przeprowadziła szereg działań militarnych (choć raczej powinniśmy je uznać zasadniczo za naukowe) na terenie Antarktyki. Oficjalne protokoły mówią o ćwiczeniu personelu i sprzętu w trudnych warunkach strefy podbiegunowej czy też określeniu możliwości w zakresie tworzenia baz i przyczółków na Antarktydzie. Kontradminrał Richard E. Byrd, znany odkrywca i polarnik, który odpowiadał za organizacje tych działań, miał także za zadanie zdobycia wiedzy o warunkach hydrograficznych, geograficznych, geologicznych, meteorologicznych i elektromagnetycznych badanych obszarów. Na misje wysłane zostały znaczne siły wojskowe, transportowce wodnosamolotów; Pine Island oraz Currituck, lotniskowiec typu Essex, USS Philippines Sea (CV-47) wraz ze swoją grupą eskortową. dwa zbiornikowce Cacapon a także Canisteo oraz dwa niszczyciele Brownson i Henderson. Dodatkowo w akcji udział wzięły okręt łącznościowy Mount Olympus, dwa lodołamacze Burton Island i Northwind, dwa okręty zaopatrzeniowe Yancey oraz Merrick, a ponad to okręt podwodny Sennet. W sumie w skład sił TF-68 weszło ponad 40 jednostek pływających, ponad 100 samolotów i śmigłowców, oraz ponad 4700 osób. fot / brunodemarques.files.wordpress.com Wszystkie jednostki zostały podzielone na grupy; wschodnią, zachodnią i centralną. Całkiem znaczne siły jak na ekspedycję badawczą, prawda? Planowany czas wyprawy obejmował kilka miesięcy, ostatecznie jednak wyprawa dobiegła końca już po ośmiu tygodniach. Siły USA dotary na Ziemię Królowej Maud w połowie grudnia 1946 roku i praktycznie szybko ponieśli pierwsze straty. Pod koniec miesiąca na Wyspie Piotra I rozbił się jeden z wodnosamolotów, Martin PBM Mariner. Tak brzmi oficjalna wersja. Z katastrofy samolotu cało wyszło kilka osób, jednak wszyscy w przeciągu kilku lat zmarli z powodu nowotworów. To nie był koniec nieszczęść amerykanów, po pewnym czasie grupa okrętów została wysłana w rejon Zatoki Wielorybów z zadaniem rozpoczęcia budowy lotniska polowego, które miało pełnić rolę bazy wypadowej i nosić nazwę Little America IV. Po ukończeniu prac w powietrze wzbiły się samoloty typu R4D, aby wykonywać fotografie regionu. Każda z maszyn dysponowała sześcioma zaawansowanymi kamerami szpiegowskimi Trimetricon. Każdy z nich miał również zamontowany magnetometr, wykrywający zmiany zachodzące w polu magnetycznym Ziemi. Po pierwszym przeprowadzonym locie okazało się, że wszystkie samoloty wróciły z tak naświetlonymi kliszami, że nie udało się wywołać żadnego zdjęcia, choć nie można było wówczas jednoznacznie podać przyczyny takiego stanu rzeczy. Szósta maszyna wróciła trzy godziny po planowanym czasie mimo, że nie dysponowała wystarczającą ilością paliwa aby odbyć tak długi lot. Jak miało się okazać Amerykanie w tym rejonie mieli ponieść więcej strat, które w konsekwencji miały zmusić ich do odwrotu po czasie znacznie krótszym niż pierwotnie zakładano. W tym samym czasie sytuacją na Antarktydzie oraz nietypowej misji US Army zainteresowany był nie kto inny niż Józef Stalin. Ówcześnie NKWD oraz wywiad radziecki dysponowały bogatą dokumentacją dotyczącą misji, dostarczoną przez szpiegów działających w Połączonym Sztabie Armii USA. Dokumenty określano jako ściśle tajne, wyłącznie do wyglądu najwyższych rangą oficerów bądź ich przełożonych, nie podwładnych. Z dokumentów wynikać miało, że siły USA napotkały nieznanego wroga, który przypuścił atak niszcząc kilkanaście samolotów oraz pewną ilość jednostek morskich podczas kiedy Amerykanie nie byli nawet w stanie odpowiedzieć na atak. Dokładnych liczb nie poznano. To nie wszystko, już po odwrocie Amerykanów, kiedy zawinęli oni do chilijskiego portu, marynarze opowiadali dziennikarzom o nieznanym wrogu na jakiego się natknęli oraz stratach, które ponieśli. Straty, które relacjonowali żołnierze były znacznie większe od tych, które podano oficjalnie. Mówiły one o kilkudziesięciu samolotach oraz kilkuset zabitych żołnierzach. Rząd Amerykański nigdy nie potwierdził sensacji dziennikarzy chilijskich. I faktycznie, Amerykanie ponieśli pewne straty ale oficjalna wersja mówiła o stratach "nieznacznych" (4 samoloty, kilku ludzi zabitych), wynikających z wypadków. Wtedy oliwy do ognia dolał sam organizator wyprawy, kontradmirał Byrd, mówią o nowym wrogu z jakim przyszło się mierzyć jego ludziom: Wypowiedź ta wywołała pewną konsternacje, swoją drogą za opowiadanie takich rewelacji, los kontradmirała miał być wyjątkowo niefortunnym, ale o tym później. fot / domena publiczna Radzieckie archiwa zawierały relacje dwóch marynarzy USA, Johna P. Szehwacha, radiooperatora z niszczyciela USS Browson oraz porucznika Johna Sayersona, pilota łodzi latającej Mariner. Oto co mówił Szehwach: Doniesienia o superszybkich pojazdach, które były poza zasięgiem armii USA nigdy nie zostały potwierdzone przez władze. Zdaniem Sayersona natomiast doszło wtedy także do starcia pomiędzy nieznanym obiektem a jednym z niszczycieli amerykańskich. 10 mil morskich od głównych sił ekspedycyjnych jeden z niszczycieli USS Maddox (w innym miejscu oznaczany jako USS Murdoch) został zniszczony jednak nie udało się ustalić co doprowadziło do jego zniszczenia. Niszczyciel po ataku stanął w płomieniach po czym zatonął ciągnąc na dno całą załogę. W tym miejscu jednak mamy do czynienia z pewną niezgodnością gdyż oficjalnie w wyprawie nie uczestniczyła żadna jednostka o nazwie Maddox czy też Murdoch. Jest jednak podejrzenie, że w celach dezinformacyjnych nazwy jednostek zostały zmienione aby ukryć fakty przed opinią publiczną, co nie było problemem w tamtym czasie gdyż było wiele jednostek, które jeszcze nie zostały oficjalnie zwodowane, dzięki temu można było łatwo zamienić numery jednostek tym samym myląc trop. Takie działania były prowadzone już wcześniej. Wygląda więc na to, że żołnierze Amerykańscy trafili na technologię, której nie mogli pokonać. Walka z obcą cywilizacją? Wtedy rozważano taką możliwość. Ale istniały też inne wyjaśnienia. Zaczęto podejrzewać, że ta operacja miała w gruncie rzeczy pozbyć się ostatnich sił nazistowskich jakie przetrwały wojnę. Wiadome jest, że naziści mieli w planach ustawienie placówki na Antarktydzie (co w istocie miało miejsce, dowodem na to mogą być raporty admirała Dönitza z 1943 roku, wysłano ogółem trzy ekspedycje w ten rejon) gdzie po porażce i kapitulacji III Rzeszy w II Wojnie Światowej część najwyższych dowódców i prominentnych naukowców miało uciec na pokładach okrętów podwodnych przebijając się przez blokady aliantów. Okręty miały ewakuować ocalałych do Argentyny oraz właśnie Nowej Szwabii. W Nowej Szwabii miała się znajdować Niemiecka baza, w której prowadzono badania nad technologiami antygrawitacyjnymi. Tam też rzekomo stworzono pojazdy, z którymi armia Stanów Zjednoczonych nie mogła sobie poradzić, a które wydawały się nie poddawać prawom fizyki. To by wyjaśniało skąd brały się owe tajemnicze obiekty, o których mówili Amerykański marynarze. Wiadome jest, że dla nazistów nie było projektu zbyt futurystycznego aby można go było zrealizować. Dodatkowo najważniejsi ludzie III Rzeszy interesowali się okultyzmem oraz stale pracowali nad rozwojem technologii ofensywnych. Nie trudno zatem podejrzewać, że pojazdy antygrawitacyjne były przedmiotem zainteresowania nazistowskich naukowców. fot / information2share.files.wordpress.com Wkrótce amerykanie wdali się w walkę z niezidentyfikowanym wrogiem ponosząc ciężkie straty, po czym szybko wycofali się z tego regionu. Operacja zaplanowana na 10 miesięcy zakończyła się po ośmiu tygodniach szybkim odwrotem, władze Amerykańskie poza lakonicznymi wyjaśnieniami nie wracały już do tego tematu. Skąd nagła decyzja o szybkim odwrocie? W jakich okolicznościach? Ciekawe, że kontradmirał Byrd próbował opublikować swoje wspomnienia z tej wyprawy. Posiadał on pamiętnik, w którym spisał to co widział podczas operacji Highjump. Jednakże rząd USA nie zgodził się na to, admirał został wkrótce uznany za chorego psychicznie i umieszczony w ośrodku dla psychicznie chorych. Mówił on, że odkryto miejsca na Antarktydzie, które były pozbawione lodu i były porośnięte bujną, zieloną roślinnością ogrzewaną przez ciepłe źródła pochodzenia wulkanicznego wewnątrz pokrywy lodowej. Mówił o życiu, które istnieje pod powierzchnią i ostrzegał też przed niesamowitymi technologiami używanymi w walce przez niezidentyfikowanych wrogów. Udzielił on także krótkiego wywiadu niedługo przed zamknięciem jednemu z dziennikarzy. Wspominał on o tym co widział podczas wyprawy: - mówił. Również zeznając przed członkami nadzwyczajnej komisji kongresu próbował podjąć dialog na temat tej sprawy: - ostatnie oświadczenie admirała. Dopiero w roku 1953 admirał został zwolniony z zakładu i przywrócony do służby za sprawą osoby gen. Eisenhowera, aby poprowadzić kolejną wyprawę w region Antarktydy o nazwie Deep Freeze. Niewiele wiadomo na temat tej operacji, oprócz tego, że skończyła się ona w roku 1957 i obejmowała test broni atomowej na tym kontynencie. Do czego zresztą, co ciekawe, doszło w roku 1958 kiedy to piloci RPA donosili o zarejestrowaniu dwóch wybuchów nuklearnych w rejonie Nowej Szwabii. Rząd USA nigdy nie potwierdził prowadzenia tam testów toteż nieznane są powody detonacji tam bomb atomowych. Interesującym jest zbieg okoliczności, że rząd amerykański już w roku 1947 prowadził badania nad UFO w ramach Programu Blue Book (Grudge). Tajne materiały (MAJIC) ujawnione przez ludzi, którzy mieli do nich dostęp informują, że od stycznia 1947 roku do grudnia 1952 Stany Zjednoczone weszły w posiadanie co najmniej 16 rozbitych lub zestrzelonych pojazdów „obcych istot”. fot / domena publiczna Opis i parametry znalezionego (zestrzelonego?) pojazdu w 1948 roku nad poligonem White Sands Proving Grounds (poligon rakietowy) w Nowym Meksyku jednoznacznie kojarzą się ze statkiem powietrznym Haunebu-III. Osoby mające dostęp do najtajniejszych materiałów dotyczących zagadnienia UFO twierdzą, że znalezione w pojazdach ciała były zaliczane do obcej rasy określanej jako Nordycy wyglądający jak ludzie blondyni. Wszyscy badacze zjawiska UFO są zgodni co do jednego: rok 1947 był przełomowy dla ufologii. Od tamtej pory obserwacje UFO nasilają się praktycznie po dziś dzień. Czy to nie przypadek? Zaczęło się to 24 czerwca, kiedy to pilot Kenneth Arnold zaobserwował przelot 9 dyskoidalnych pojazdów nad Górami Kaskadowymi w stanie Washington w USA. 7 lipca 1947 roku 120 km od Roswell rozbił się dyskoidalny pojazd (w Roswell znajdowała się baza sił lotniczych, będąca w owym czasie jedyną w świecie bazą bombowców zdolnych do przenoszenia broni jądrowej)… Jeśli chodzi o admirała Byrda, nie wiadomo co tak naprawdę stało po powrocie do USA. Okoliczności jego śmierci nie są tak naprawdę znane. Miał on umrzeć zaraz po powrocie do Stanów, w Bostonie, podczas snu. Jednak nigdzie nie można znaleźć osoby, która widziałaby jego ciało po śmierci. Nigdy też nie udowodniono przyczyny śmierci admirała. Został bardzo szybko pochowany zabierając tajemnice do grobu. I Wraz z admirałem umarła sprawa Highjump. Co dokładnie wydarzyło się w latach powojennych na Antarktydzie? Tego nie wiemy, możemy jedynie przewierać w licznych teoriach i strzępach informacji na temat tamtych wydarzeń. Czy wojska USA walczyły z nazistowskim UFO? Lub z obcą cywilizacją? A może cała ta sprawa to jedynie wielka dezinformacja mająca na celu zmylenie przez Amerykanów ich największych wrogów, ZSRR? Tego się już raczej nie dowiemy. Źródło: [1]http://www.ucalgary.ca/arcticexpedition/muskox/churchill [2] Prawdopodobnie brutalne śledztwo wycisnęło z marynarzy dodatkowe informacje o bazie w Nowej Szwabii (brutalnie prowadzone przez Amerykanów śledztwa załóg U-bootów były wielokrotnie przedmiotem oficjalnych dochodzeń specjalnych komisji US Navy [C.Blair „Hitlera wojna U-bootów…”, Wyd. Magnum, 1999 – przyp. autorów]). [3] Antarktyka to część świata znajdująca się na półkuli południowej, która obejmuje Antarktydę oraz otaczający ją Ocean Południowy i położone na nim wyspy (źródło) [4] UFO Hitler Nowa Szwabia baza 211 na Antarktydzie1/4 czas 2.28 [5] http://cbza-jordanow.blog.onet.pl/Baza-211,2,ID180102466,n [6] (J. Machowski „Zdobywcy Białego Lądu”). [7] https://ripsonar.wordpress.com/2013/08/15/usa-vs-niemcy-po-ii-wojnie-swiatowej/ [8] https://www.youtube.com/watch ?v=97YkOWwUE2Y&list=PL0A35DC1DACBAA2D6 [9] https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Highjump [10] http://www.bibliotecapleyades.net/antarctica/antartica11.htm
  6. Witaj i rozgość się Strona wciąż przechodzi pewne zmiany ale spokojnie można z niej korzystać. Wtiamy
  7. fot. domena publiczna Incydent z UFO w Kecksburgu, jest dosyć dobrze znanym przypadkiem domniemanej manifestacji obcej cywilizacji. Miał on miejsce 9 Grudnia 1965 roku w Stanach Zjednoczonych, w stanie Pennsylvania. Wtedy to widziano ogromną kulę ognia dobrze widoczną z kilku stanów min. Ohio, Detroit czy Michigan, nad którymi przeleciała. Świetlista kula, którą widzieli mieszkańcy w ich opinii miała być tajemniczym pojazdem w kształcie żołędzia, który jak mówią świadkowie miał awaryjnie lądować, a w zasadzie rozbić się, w pobliskim lesie. W niedługim czasie po katastrofie na miejsce wypadku wysłano wysłane wojsko aby zabezpieczyć teren i wywieźć obiekt z rejonu katastrofy, co też uczyniono. Teren wokół miejsca wypadku został oddzielony tak aby nie miały do niego wstępu ani miejscowe służby, ani cywile. Dopiero z czasem miejskim służbom udało się dostać w pobliże, jednak wraku już tam nie było. Jak wynika z relacji jednej z rodzin, która była świadkiem tych wydarzeń, zaraz po wypadku z lasu zaczął wydobywać się niebieski dym, inni donosili o dziwnych wibracjach czy też huku jaki dało się odczuć będąc w niedalekiej odległości od rozbitego obiektu Czy był to naturalny obiekt kosmiczny? Być może chodziło o ściśle tajny projekt wojskowy, co wyjaśniało by błyskawiczną reakcję armii? Miejscowi jednak mieli na to swoje wyjaśnienie, w ich opinii zniszczony obiekt był w gruncie rzeczy pojazdem pozaziemskim. A rząd i wojsko postanowiły zabezpieczyć wrak i ewentualnych rozbitków. Ten motyw dziś jest dobrze znany. Czy w tym przypadku można go uznać za wiarygodny? A tak wygląda odwzorowany model pojazdu, który miał rozbić się w lesie w Kecksburgu w Grudniu 1965 roku. / fot. wikipedia Miała miejsce blokada informacji tak wtedy jak i jeszcze do niedawna, doszło nawet do wytaczania procesów sądowych organizacjom rządowym (w tym NASA) za nieujawniania żadnych informacji na temat katastrofy i obiektu. W tym miejscu warto wspomnieć Nowojorską dziennikarkę Leslie Kean, która razem z Koalicji na rzecz Wolności Informacji otrzymała wskutek wygranego procesu wiele dokumentów na ten temat. Obraz satelitarny z zaznaczonym miejscem katastrofy oraz miastem. / fot. abovetopsecret.com Ten etap sagi rozpoczął się jednak względnie niedawno, kiedy Kean stanęła na czele inicjatywy uzyskania rządowych dokumentów dotyczących rzekomej katastrofy UFO w Kecksburgu, a ostatecznie skierowała pozew do sądu przeciwko NASA. Proces odniósł skutek w roku 2007, kiedy to po przegranej batalii sądowej NASA musiała przekazać niezbędne dokumenty pani Leslie Kean, dziś mamy możliwość skorzystania z tych informacji, taport pod tytułem „Wnioski z procesu przeciw NASA dotyczącego przypadku w Kecksburgu z 1965 roku" wyjaśnia, w jaki sposób toczyły się losy tej sprawy. Wycinek z prasy piszącej ówcześnie o katastrofie w Kecksburgu / fot. pabook2.libraries.psu.edu Kolejny wycinek z prasy / fot. cdn3.theeventchronicle I jeszcze jeden wycinek z prasy / fot. debunker.com Z dokumentów wynika, że tak w tym przypadku jak i w każdym innym, kiedy mowa o obiektach z kosmosu, kluczową rolę odegrała NASA. Jednak dokumenty udostępnione przez Amerykańską Agencję Kosmiczną nie rozwiewają wątpliwości ani sprawy nie wyjaśniają. Pozostaje nam oficjalne wyjaśnienie, iż był to średniej wielkości meteor. Przypadek ten czasem bywał nazywany "Pennsylvania Roswell" (czyli Pensylwańskie Roswell), Tłumaczenie własne. Źródło: Wikipedia, DailyKos, UFO Evidence
  8. fot. domena publiczna Amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie przeprowadzili badania, dzięki którym udało się potwierdzić istnienie takich genów u ludzi i zwierząt, które wykazują dużą aktywność nawet po śmierci biologicznej. Geny, które pozostają aktywne po śmierci okazują się tymi odpowiedzialnymi za za zwalczanie stresu i funkcjonowanie układu odpornościowego. Wiadome jest, że ludzki układ immunologiczny stara się zwalczać różnego rodzaju intruzów i skutki ich działania w organizmie, czy podobna rzecz może mieć miejsce po śmierci? Czy nasze geny rzeczywiście mogą po śmierci podejmować próby... walczenia ze śmiercią? Mikrobiolog Peter Noble z Uniwersytetu Waszyngtońskiego przeprowadzał testy aktywności genów na myszach tuż po ich śmierci. Wyniki okazały się być zaskakujące, wyglądało to tak jakby organizm myszy próbował w jakiś sposób walczyć ze stanem w jakim się znalazła, a więc w stanie śmierci biologicznej. Już wcześniejsze badania mikrobiologów z Waszyngtonu dowiodły, że istnieją pewne geny w ludzkim organizmie, które funkcjonują nawet kilkanaście godzin po śmierci. - powiedział Peter Noble. Badając aktywność genów u martwych myszy laboratoryjnych i rybek zebrafish odkryto całe kilka setek genów, które w przypadku gryzoni były nadaktywne przez 24 godziny od śmierci, a w przypadku rybek nawet przez ok. 96 godzin. To rzuca nowe światło na zachowania organizmów biologicznych już po śmierci. Dodatkowo naukowcom udało się odkryć jeszcze jeden istotny szczegół, próby aktywowania martwych genów są powiązane z występowaniem komórek nowotworowych. To by wyjaśniało czemu pacjenci po transplantacjach narządów wewnętrznych mają zwiększoną zachorowalność na nowotwory. Odkrycie to może pomóc naukowcom określać nowe reguły i standardy, według których będą w przyszłości dobierane narządy dla pacjentów wymagających przeszczepu. To odkrycie z pewnością można uznać za jedno z najbardziej ciekawych, ale też ważnych jakie w ostatnim czasie dokonano. Czekamy na dalsze doniesienia w tej sprawie. Tłumaczenie własne. Autor: Paul Seaburn Źródło: mysteriousuniverse.org
  9. fot. CC BY 2.0 Jason Rogers Po raz kolejny mamy do czynienia z ciekawym nagraniem niezidentyfikowanych pojazdów latających. Autorem jest emerytowany mechanik US Air Force (jak sam siebie przedstawiał), nagranie dokonano nad Ohio w Stanach Zjednoczonych. Jako, że sprawa wypłynęła w pierwszej kolejności od organizacji MUFON, dane autora filmu nie zostały opublikowane (co jest naturalną procedurą MUFON o ile takie jest życzenie nadawcy). Nawiązując do raportu dwa okrągłe, świecące obiekty, pojawiwszy się "znikąd", poruszały się na tle nocnego nieba z różnymi prędkościami, wydając bardzo słabe dźwięki jednak, jak podkreślił autor dało się jednak odczuć jakby współbrzmienie dźwięków o tej samej wysokości. Poruszały się one razem do czasu aż szybko opuściły tę strefę lecąc w kierunku południowo wschodnim. - Napisał autor filmu. Twórca nagrania, opierając się na 30-letnim doświadczeniu pracy z maszynami latającymi w US Air Foce stwierdził, że do tej pory nie spotkał się z niczym co przypominało by mu cokolwiek podobnego, patrząc na przyspieszenie, manewry czy ogólny styl poruszania się. - podsumował. Tłumaczenie własne. Źródło: Unexplained-Mysteries
  10. Cóż, nie wątpię, że takowi ludzie mogli istnieć, zresztą istniało mnóstwo grup badających zjawiska paranormalne (i nadal istnieją). Co do incydentu w Enfield, to jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych przypadków manifestacji poltergeista, wszystko wygląda w miarę wiarygodnie także coś w tym może być. Jedynka była jednak trochę naciągana, cała historia, przedstawienie rodziny itd. Nie wydaje mi się ten przypadek zbyt wiarygodny.
  11. Jeśli Ci się podoba możesz kliknąć "lubię to" poniżej posta Nmzc.
  12. Poniżej przedstawiam państwu krótką listę zamków na terenie Polski, które uchodzą za nawiedzone Zapraszam do krótkiej lektury. Zamek w Bobolicach XV-wieczne kroniki mówią o przedstawicielu rodu Krezów, który porwał i więził w bobolickim zamku swoją bratanicę. Podobno do dziś straszy ona na murach warowni jako biała dama. Istnieje także legenda mówiąca o dwóch braciach bliźniakach, właścicielach zamków w Mirowie i Bobolicach. Według ludowych podań wykopali oni tunel między dwoma warowniami, aby móc częściej ze sobą rozmawiać w odosobnieniu, bez udziału świadków. Pewnego dnia weszli oni w posiadanie wielkiego skarbu – ukryli go w tunelu, a na straży postawili odrażającą czarownicę, odstraszającą swym wyglądem potencjalnych złodziei. Bracia doskonale się rozumieli i gotowi byli zrobić dla siebie wszystko. Ich przyjaźń została jednak wystawiona na ciężką próbę, gdy jeden z nich przywiózł z wyprawy wojennej piękną dziewczynę. Podejrzewając brata bliźniaka o podkochiwanie się w kobiecie, zamknął ją w podziemiach obok wspomnianego skarbu. Pewnego razu, pod nieobecność czarownicy, która wieczorami udawała się na sabat na Łysej Górze, nakrył parę kochanków w skarbcu. Rozgniewany zamordował brata, a dziewczynę zamurował w lochach zamku. Do dziś ma ona straszyć na zamkowej baszcie. W XIX w. w podziemiach warowni znaleziono ogromny skarb. Istnieje przypuszczenie, że jego część może znajdować się we wspomnianym w legendzie tunelu między Bobolicami a Mirowem. Zamek w Ogrodzieńcu Zdaniem niektórych badaczy zjawisk paranormalnych zamek Ogrodzieniec jest miejscem nawiedzonym, gnieżdżą się tu siły mroczne i potężne. Słynny Czarny Pies z Ogrodzieńca pojawia się niekiedy nocami, biegnąc po murach i wokoło ruin zamku. Wedle relacji osób, które miały okazję widzieć owo widmo, jest to czarny pies, wielkością znacznie przekraczający rozmiary psa, nawet bardzo dużego, jego oczy płoną, a biegnąc ciągnie za sobą ciężki łańcuch. Zjawa ma ponoć być duszą kasztelana krakowskiego Stanisława Warszyckiego. Co ciekawe – kasztelan straszy także niedaleko ruin zamku w Dankowie jako jeździec bez głowy. Zamek w Malborku Ten wspaniały zamek wzniesiony został w kilku etapach – od 3 ćw. XIII w. do połowy XV w. przez zakon krzyżacki. Różne się w nim rzeczy działy, nie oszczędzono mu klątw, tragicznych zdarzeń i rytuałów czarnej magii. Mówi się, że po ogromnych komnatach przechadzają się dwaj rycerze z głowami trzymanymi pod pachami, którzy strzegą wejścia do tajemniczego pomieszczenia. Swoje głowy stracili w bitwie, mimo to strzegą skarbów ukrytych w licznych komnatach. Nie brakuje w nim też różnych duchów i czortów. One zajmują podziemne lochy. Wiele z nich kręci się przy "kręconych schodach", do których zwykli turyści nie mają wstępu. Jest tu też tajemniczy korytarz, przez który boją się przejść psy. Zamek w Niedzicy Tę posiadłość nawiedza Biała Dama, nie byle jaka, bo to duch pół-Indianki - Uminy, córki Węgra Sebastiana Berzevicy. Wyjechał on do Peru, skąd wrócił po latach z córką, zięciem i częścią legendarnego skarbu Inków. Wszyscy osiedli w tej średniowiecz­nej warowni, lecz sielanka nie trwała zbyt długo. Umina zaszła w ciążę i urodziła syna, jednak niedługo zarówno ona, jak i jej mąż zostali zasztyletowani. Według legendy do dziś pojawia się na zamkowym dziedzińcu ubrana w białe szaty Potomkiem Uminy, według dokumentu z 1797 roku, miał się zajmować bratanek Sebastiana Berzevicy, Wacław Benesz-Berzevicz. Legenda mówi, iż w tym samym dokumencie zawarty był testament Inków, a także wskazówki dotyczące skarbów ukrytych w jeziorze Tititaca. Tej opowieści tajemniczości dodaje fakt, że po II wojnie światowej faktycznie znaleziono tu inkaskie kipu, czyli zapis o miejscu, w którym ukryty jest skarb Inków. Zamek w Wiśniczu Ten Zamek z kolei ponoć nawiedza duch Barbary Radziwiłłówny. Córka kasztelana wileńskiego (ur. 1520) słynęła z urody. Jesienią 1543 r. uwiodła króla Zygmunta Augusta, wówczas męża Elżbiety Austriaczki. Po śmierci żony król potajemnie ożenił się z Barbarą, co wywołało ostry sprzeciw Zygmunta Starego i Bony oraz części szlachty. Zakochany w młodej żonie Zygmunt August odmówił unieważnienia małżeństwa i w 1550 r. doprowadził do koronowania Barbary na królową. Nie panowała długo. Według legendy, podczas jednego z przyjęć na zamku została otruta przez kasztelana Piotra Kmitę, stronnika Bony. Umierała w męczarniach. Od tego czasu jej duch nadal jest obecny w komnatach pałacu. Mówi się też, że spacerują tu duchy tureckich jeńców, którzy próbowali wydostać się z twierdzy za pomocą skonstruowanych przez siebie skrzydeł. Ginęli jeden po drugim, skacząc z zamkowych baszt, pozostając na zawsze w tych murach. Zamek w Kórniku Tradycyjnie w tym przypadku również mamy do czynienia z historiami o Białej Damie. Ten konkretny zamek to celebryta wśród innych budowli jeśli chodzi o tajemniczą Białą Damę, która to ma w nim rezydować. W pałacu pojawia się nocami widmo Teofili z Działyńskich. To dawna pani tego zamku - córka jednego z właścicieli budowli, dzięki której odzyskał on swoją dawną świetność i stał się wytworną rezydencją. Zmarła 26 listopada 1790 roku i została pochowana w krypcie kościoła w Kórniku. Dziś jej portret w białej sukni autorstwa prawdopodobnie Antoine'a Pesne'a, wisi w sali jadalnej zamku. Gdy Teofila umarła, na jej temat zaczęły szerzyć się plotki, że przywrócenie pałacu i okolic do dawnej świetności było możliwe wyłącznie dzięki skarbowi ukrytemu w zamku, który pozostawili tam dawni właściciele. Ponieważ naruszyła skarb, którego strzegły diabły, po śmierci złe duchy nie pozwalają jej zaznać spokoju. Każdej nocy, tuż przed dwunastą, dama schodzi z portretu i ożywa. Do świtu przechadza się po pałacowych salach. Czasami udaje się do parku, gdzie czeka na nią jeździec na karym koniu. Zamek w Golubiu Według legend w czasie wojen polsko-szwedzkich golubski zamek posiadał tajemne, podziemne przejście pod Drwęcą do zamku w Radzikach Dużych. Gdy Szwedzi zajęli Golub, mieszkańcy miasta uciekli tędy przed najeźdźcami, którym drogę odciął potężny kamień, który wpadł w nurt rzeki i załamał sklepienie tunelu. Głaz do dzisiaj można oglądać w nurcie Drwęcy... a jeszcze duch, byłbym zapomniał, Od wielu lat krąży legenda, że zamek nawiedza duch Anny Wazówny, siostry Zygmunta III Wazy. Była właścicielką zamku przez wiele lat. Teraz przechadza się po komnatach, zawsze ubrana w białą suknię, z diademem na głowie. Mówi się, że dogląda swojego dobytku. Jest to zjawa przyjazna dla ludzi. Pojawia się raz do roku, w obecności gości, zaproszonych przez właściciela zamku na słynny bal kostiumowy odbywający się w ruinach. Wypija kielich wina podany jej przez gospodarza i znika na kolejny rok. Źródło: http://turystyka.wp.pl/gid,16522376,kat,1036541,title,10-najbardziej-nawiedzonych-miejsc-w-Polsce,galeria.html https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Kórniku http://www.zamek-w-niedzicy.pl http://www.sfora.pl/polska/Sa-nawiedzone-Oto-najstraszniejsze-miejsca-w-Polsce-s59510-slide2 https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Bobolice http://www.sfora.pl/polska/Sa-nawiedzone-Oto-najstraszniejsze-miejsca-w-Polsce-s59510-slide2 https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Ogrodzieniec http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/10-najbardziej-nawiedzonych-miejsc-w-polsce/1mspgwp https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Malborku
  13. fot. Domena Publiczna Powyższy fragment zacytowany z portalu MPolska24.pl, cały artykuł dostępny w źródle poniżej.Materiał przybliża treści zawarte pod tym adresem. Autor: Nathanel Źródło: MPolska24.pl
  14. fot. Domena Publiczna Rośnie liczba zamordowanych lekarzy, którzy odkryli powodujący raka enzym, pracowali oni nad cząsteczką GcMAF oraz udowodnili związek szczepionek z autyzmem.19 czerwca 2015 dr. James Jeffery Bradstreet został wyłowiony z jeziora z raną postrzałową klatki piersiowej. Był wybitnym lekarzem i naukowcem badającym przyczyny autyzmu, był także ojcem dziecka, które zachorowało na autyzm. Kilka dni przed śmiercią lekarza do jego centrum badań wtargnęli funkcjonariusze FDA (Amerykańska Agencja Żywności i Leków ) oraz funkcjonariusze innych agencji rządowych przeszukując badania i dokumenty znajdujące się w Child Development Resource Center. Śmierć walczącego z przemysłem farmaceutycznym oraz agencją FDA doktora wstrząsnęła środowiskiem naukowym i akademickim, ale przede wszystkim rodzinami dzieci cierpiących na autyzm. Kolejni lekarze zajmujący się badaniem autyzmu oraz nowymi metodami leczenia nowotworów zginęli również w dziwnych okolicznościach, poniżej tragiczne kalendarium: 19 czerwiec 2015 – dr Jeffrey Bradstreet zostaje wyłowiony z rzeki z raną postrzałową klatki piersiowej. 21 czerwiec 2015 – dr. Bruce Hedendal oraz dr Baron Holt zostają odnalezieni martwi na wschodnim wybrzeżu Florydy. 29 czerwca 2015 – dr Theresa Sievers, znaleziona martwa we własnym domu. Dr Jeffrey Whiteside zostaje uznany za zaginionego. 3 lipca 2015 – dr Patrick Fitzpatrick, uznany za zaginionego, jego samochód z przyczepką został odnaleziony na poboczu drogi. 10 lipca 2015 – dr Lisa Riley, odnaleziona martwa we własnym domu z raną postrzałową głowy. 19 lipca 2015 – dr Ron Schwartz, znaleziony martwy we własnym domu z raną postrzałową szyi w East Coast of Florida. 21 lipca 2015 – dr Nicholas Gonzalez, znaleziony martwy we własnym domu z raną postrzałową szyi w East Coast of Florida. 21 lipca 2015 – dr Abdul-Karim, został znaleziony martwy na poboczu drogi. 23 lipca 2015 – dr Jeffery Whiteside odnaleziony martwy z raną postrzałową 24 września 2015 – dr Mary Rene Bovier, zadźgana nożem we własnym domu, Pensylwania. 16 września 2015 – dr Mitch Gaynor znaleziony martwy na obrzeżach Manhattanu, śledczy uznali samobójstwo. 11 października 2015 – dr Marie Paas znaleziona martwa, śledczy uznali samobójstwo. 29 września 2015 – dr Jerome Block wyskoczył z okna apartamentu w Central Park West. fot. Wolna-Polska W artykule źródłowym podanych jest wiele informacji na temat prowadzonych badań przez wymienionych lekarzy, znajduje się tam również materiał wideo ukazujący pod mikroskopem cząsteczkę GcMAF, która wchłania żywe komórki nowotworowe. Wszyscy lekarze byli prześladowani przez amerykańskie agencje rządowe FDA i CDA, które bardzo ściśle współpracują z dużymi koncernami farmaceutycznymi. Bliska zależność między CDA i FDA, a koncernami zarabiającymi gigantyczne kwoty na leczeniu pacjentów z nowotworów oraz sprzedaży szczepionek jest uważana przez osoby z bliskiego otoczenia zamordowanych lekarzy (zaginionych), za główną przyczyna tragedii ich najbliższych. Przygotował: Michał KK Na podstawie: Thrivemovement.com Źródło: Wolna-Polska.pl Źródło: Wolnemedia.net Plik PDF do druku TAGI: Autyzm, FDA, Morderstwa, Nowotwory, Rak, Samobójstwo, Seryjny samobójca, Szczepionki, USA - Stany Zjednoczone,Wielka Farmacja
  15. fot. Domena Publiczna Amerykański gent z US ICE (United States Immigration & Customs Enforcement – amerykańska federalna agencja imigracyjno-celna tłum.), poznawszy prawdę, palnął sobie w łeb wcześniej napisawszy list pożegnalny… Dowiedziawszy się o straszliwych planach przygotowanych dla własnych obywateli przez żuli z rządu USA, agent celny poszedł na nowojorski piers i strzelił sobie w głowę ze służbowego pistoletu. Informatorzy z nowojorskiej policji opowiedzieli o treści listu pożegnalnego, który znaleziono przy ciele samobójcy, donosi SuperStation 95. List został napisany na tydzień przed samobójstwem i opowiada o tym dlaczego oficer zdecydował się zastrzelić, sam plan nie jest zasadniczo nowy, o tego typu "projekcie" rządu USA mówiło się już od lat, donosił o tym również porta wikileaks, którego właściciel za mówienie prawdy i ujawnianie tajnych dokumentów od lat ma na pieńku z amerykańskim rządem, urywając się w ambasadzie. Treść listu prezentuje się następująco: – napisano w liście. Nasi urzędnicy państwowi są na wskroś skorumpowani i całkowicie pozbawieni jakiegokolwiek pragnienia miłości lub szacunku do kraju, który im płaci. Dla nich liczy się tylko zdobycie i utrzymanie władzy a także pieniądze z nielegalnych transakcji.[/quote] 42-letni oficer deportacyjny federalnej agencji US Immigration & Customs Enforcement zastrzelił się ze służbowego pistoletu kalibru 40, wewnątrz nabrzeża 40 w parku Hudson River, około godziny 11 rano. Świadek wydarzenia opowiedział jak oficer spokojnie wszedł do parku, wyciągnął swój pistolet i strzelił sobie w głowę. Do czego potrzebne są Amerykanom miliony plastikowych trumien i obozy ochronne? W liście mówi się także o zakupie przez federalnych 1 miliarda naboi od Gwardii Narodowej: W liście opisuje się konkretne plany federalnych w kwestii wykorzystania więzień: W liście wspomina się o duchownych różnych konfesji religijnych, którzy zostali zwerbowani i przeszkoleni ażeby stłumić opór: W przedśmiertnym liście mówi się wiele, na przykład, o dekrecie nr 13603, podpisanym przez prezydenta Obamę 16 marca 2012 roku: Ten 10-ciostronicowy dokument jest podstawą do wchłonięcia gospodarki przez organy federalne. W szczególności plan Obamy zakłada zdobycie kontroli nad: -Wszystkimi towarami i produktami, które mogą być potrzebne dla organizmu, czy to ludzkiego czy zwierzęcego. -Wszystkimi towarami i produktami, które mogą być potrzebne dla organizmu, czy to ludzkiego czy zwierzęcego. -Wszystkimi rodzajami energii. -Wszystkimi formami transportu cywilnego. -Całą użyteczną wodą ze wszystkich źródeł. -Zasobami medycznymi- narkotykami, produktami biologicznymi, urządzeniami medycznymi, materiałami, sprzętem, przedmiotami o przeznaczeniu medycznym, usługami i sprzętem. -Pracą przymusową (albo „indukcją” jak to dekret delikatnie mówi o wezwaniu do służby wojskowej) Ponadto urzędnicy federalni będą „wydawać przepisy w sprawie ustalania priorytetów i dystrybucji zasobów”. Ten dokument istnieje w rzeczywistości. W pełni można się z nim zaznajomić tutaj (https://www.gpo.gov/fdsys/pkg/FR-2012-03-22/pdf/2012-7019.pdf) i on potwierdza wszystko co jest zawarte w przedśmiertnym liście oficera w sprawie tego dekretu, że to jest prawda! Bądźcie pewni, że taki język już pojawił się w narodowych dekretach bezpieczeństwa, które poprzedni prezydenci okresowo wydawali, od początku „zimnej wojny”. W tym dekrecie Obamy, o numerze 13603, jak się wydaje, opisany jest totalitarny reżim sprawujący kontrolę nad wszystkim! Rozporządzenie Obamy nie usiłuje w żaden sposób uzasadnić zniszczenia wolności, ażeby wyjaśnić jak klecenie totalitarnej kontroli pozwoli rządowi walczyć skutecznie z nieposłuszeństwem, sabotażem, bronią chemiczną, rakietami jądrowymi albo innymi możliwymi zagrożeniami. Nie ma niczego w dekrecie 13603 o przestrzeganiu Konstytucji albo o obronie swobód obywatelskich. W takich okolicznościach może zrodzić się pytanie kiedy prezydent będzie próbował przeprowadzić ten szalony plan? Dekret 13603 mówi ze złowieszczą dwuznacznością: w czasie „całego spektrum sytuacji nadzwyczajnej”. Przedśmiertny list dotknął także tematu „w oczekiwaniu”. Jeżeli oświadczenie zmarłego policjanta o nieuniknionym upadku gospodarki i o krachu systemu bankowego są prawdziwe to kiedy Obama uruchomi ten program? I okazuje się, że my wszyscy będziemy pracować przymusowo podczas gdy rząd będzie zajmować naszą żywność w ramach punktu o „relokacji zasobów” Dekretu 13603. To są przerażające rzeczy! Tak więc jest to historia rozwoju wydarzeń i czytelnicy powinni sprawdzać dalsze aktualizacje doniesień. Na zakończenie Nie mamy zamiaru wywoływać paniki ale jednocześnie, jak oczekujemy, czytelnicy będą wystarczająco inteligentni ażeby samodzielnie rozpoznać czy ten list to po prostu paranoidalne rojenia człowieka, który popełnił samobójstwo. Z drugiej strony jego list może być wyznaniem człowieka, który był tak zdenerwowany z powodu brutalnej prawdy, którą poznał, że postanowił ze sobą skończyć. My w SuperStation95 po prostu tego nie wiemy. Wzywamy wszystkich do zachowania spokoju, do racjonalnego myślenia i do podejmowania decyzji w sprawie działań przygotowawczych na wypadek jeżeli przedśmiertny list tego człowieka mówi prawdę. Od Redakcji, http://www.protivkart.org: Tutaj jeszcze powinien być dołączony rosyjski film „Trumny dla Amerykanów”, którego pokazywanie, wyrokiem procesu sądowego, zostało zakazane w Rosji. Jakby nie o nich ale o nas napisano, że jakoby Rosja jest jednym ze stanów Ameryki. A słowa te są do bólu znajome! Kryzys, gwardia narodowa. Zezwolenie na strzelanie do tłumu, włącznie z kobietami, bez ostrzeżenia, a jedynie w oparciu o podejrzenie, że wszyscy są ekstremistami… Tłumaczenie: Tamara Źródło: Wolna-Polska.pl