blizna86

Użytkownik
  • Zawartość

    728
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O blizna86

  • Tytuł
    Advanced Member
  • Urodziny 01.04.1986

Profile Information

  • Gender
    Male
  • Location
    Poznań

Converted

  • interests
    zjawiska nadprzyrodzone,UFO,sny,sztuki walki,militaria,sport,piłka nożna,żużel itp
  • occupation
    Agent Ochrony
  • location
    Poznań

Ostatnie wizyty

338 wyświetleń profilu
  1. rozumiem😊 ja teraz tak bardzo chcę wyjść,że przez niecierpliwość mi się nie udaje😢 muszę się wyluzować i skoncentrować 😊
  2. Słyszałem,że istotnie można spotkać w astralu istoty niekoniecznie pozytywnie nastawione (zupełnie jak w świecie realnym),ale podobno wchodząc do astrala należy robić to bez strachu i będąc przepełnionym pozytywnymi myślami. Wtedy tego typu byty nie będą miały dostępu. Ale oczywiście nie wiem jak z tym jest naprawdę,bo dopiero teraz zaczynam praktykować OOBE na poważnie.Zamieściłem dziś osobny post dotyczący moich wstępnych przeżyć związanych z OOBE i też potrzebuję opinii zaawansowanych OOBE-nautów.
  3. W pierwszej kolejności chciałbym przywitać wszystkich znajomych z tego forum, których dawno nie widziałem. Minęło trochę czasu od mojego ostatniego wpisu (4 lata,a 7 od rejestracji), jednakże postanowiłem tutaj wrócić i raczej na dłuższy czas Do powrotu skłoniły mnie moje nowe doświadczenia z OOBE. I tutaj chciałbym się troszkę rozpisać. Generalnie nie planowałem zajmować się tego typu rzeczami (niektórzy może pamiętają moje przygody z trzecim okiem, innych odsyłam do moich starych tematów),ale nie wszystko da się zaplanować. Dwa tygodnie temu zaobserwowałem u siebie spadek formy psychicznej. Gorsze samopoczucie, utrata energii, rozkojarzenie, bóle głowy, itp. Dlatego jednej nocy przed zaśnięciem postanowiłem zrobić sobie małą sesję z trzecim okiem. Zastosowałem wymyśloną dawniej przez siebie wizualizację trzeciego oka (wyrzucanie czarnej negatywnej energii i pobieranie dobrej jasnej). Chciałem w ten sposób się doładować,a efekty nieco mnie zaskoczyły. Pojawiło się znane uczucie ucisku w okolicach trzeciego oka (choć słabsze niż 7 lat temu) i przyjemny, narastający paraliż całego ciała. Poczułem to, co wtedy, czyli zapadanie się w swoich ciele, przyjemne kołysanie, szum w uszach i mocne hipnagogi. Dodam, że swoje ciało czułem coraz mniej. Domyśliłem się, że są to pierwsze objawy przebudzenia ciała astralnego, dlatego postanowiłem skorzystać z nadarzającej się okazji, pokonać strach i spróbować wyjść z ciała. Czułem,że wysysa mnie coraz mocniej na zewnątrz,ale wciąż mnie coś trzymało. Wychodzi na to,że bardzo trudno jest za pierwszym razem się oderwać, dlatego próbowałem wizualizacji, o których przeczytałem na różnych stronach w internecie, czyli bujanie się na huśtawce, bieg przez pociąg oraz wspinanie się po linie. Długo próbowałem,ale nie udało się,więc odpuściłem. Wyszedłem do łazienki i wróciłem po chwili do łóżka. Położyłem się w wygodnej pozycji i nagle stało się coś niespodziewanego. Moja lewa nowa sama zaczęła drętwieć i unosić się do góry!!Całe moje ciało zaczęło paraliżować się jak przy próbie wyjścia. Wyglądało to jak próba wyjścia z ciała bez mojej ingerencji. Wychodzi na to,że moje ciało astralne zostało pobudzone do tego stopnia, że próbowało wyjść samo. Zacząłem się koncentrować coraz mocniej. Przed powiekami widziałem i czułem czarną ścianę przez którą niemalże mogłem przejść. Moje ciało spięło się i sparaliżowało do takiego stopnia, że próbując wyjść, usiadłem na łóżku nie będąc tego świadomym. Szumienie w uszach było bardzo silne, ale spokojniejsze. Moim ciałem zawładnęły takie niekontrolowane drgawki, że zacząłem trząść się jak przy ataku padaczki (dosłownie). Biły na mnie siódme poty i czułem dużą gorączkę mieszającą się z uczuciem zimna. Ale wyjść mi się nie udało. Dodam,że do łóżka położyłem się o godzinie 21-szej. Po tej drugiej próbie odpuściłem i próbowałem zasnąć. Nie udało się. Za każdym razem, gdy wygodnie się ułożyłem, moje ciało samoistnie drętwiało i czułem poruszające się we mnie ciało astralne. Nie umiałem nad tym zapanować, dlatego zasnąłem w końcu o godzinie 1-szej w nocy, a spałem może dwie godziny. Myślicie,że byłem zmęczony? Może lekko po przebudzeniu, ale przez cała dobę (pracuję w ochronie hotelu w trybie 24-godzinnym) czułem się tak naładowany energią jak nigdy. Negatywne myśli zniknęły, zniknęła ospałość, która pojawiała się już zwykle wieczorem i ani razu nie bolała mnie głowa. Poczułem przypływ pozytywnych myśli i energii. Gdzieś czytałem,że OOBE dobrze wpływa na rozwój duchowy i może stąd taki efekt. Moim założeniem było pozbyć się negatywnej energii i zmęczenia i to mi się udało. A prawie udane OOBE było efektem ubocznym, który bardzo mi się spodobał (przyjemne drgania i paraliż daje wręcz uczucie orgazmu całego ciała). Postanowiłem spróbować wyjść z ciała raz jeszcze. Przez parę dni odpuściłem sobie próby, gdyż zależało mi, by pospać dłużej niż dwie godziny. Ale przedwczoraj spróbowałem znowu. Ułożyłem się wygodnie i powtórzyłem całą procedurę z trzecim okiem od nowa. Ale szło mi słabo. Nie czułem, że usuwam złą energię, ani że pobieram pozytywną. Uznałem,że wyrzuciłem złej energii z siebie tyle i naładowałem się na tyle mocno poprzednim razem,że teraz nie muszę jeszcze tego robić. Drgania ciała astralnego byłe słabe. Myślałem o huśtawce i poczułem jak moje astralne stopy zaczynają się poruszać,ale było to dość delikatne. Zacząłem sobie wyobrażać, że moje ciało astralne drży z zimna i to podziałało. Poczułem jak calutki zaczynam poruszać się wewnątrz mnie. Wyrwało mnie mocno do góry, ale wciąż byłem przyczepiony do swojego ciała. Próbowałem różnych wizualizacji, było bardzo blisko,ale znów się nie udało. Dobry efekt dała wizualizacja, w której wyobrażałem sobie,że niczym pompką ładuję w swoje ciało duże ilości powietrza,które ma mnie wypchnąć na zewnątrz i to sprawiło,że moje ciało astralne mocno reagowało. Dodam, że do tego stanu udało mi się doprowadzić w pięć minut. W internecie wyczytałem,że niektórym wyjście z ciała zajmuje lata, natomiast ja prawie wyszedłem bez większego doświadczenia i w oparciu o informacje z internetu i własną improwizację. Uznałem,że może pozycja, w której leżę nie sprzyja wyjściu (na wznak), więc dla odmiany położyłem się na brzuchu. Uznałem,że w tej pozycji będzie wygodniej wyobrazić sobie podniesienie z łóżka lub zrobienie pompki. Ja wyobraziłem sobie,że płynę kraulem. Nie trzeba było długo czekać. Dosłownie zapadłem się w ciele, które przestałem czuć i poczułem,że dosłownie wychodzę przez plecy. Bardzo silne uczucie, tego nie da się pomylić ze snem czy czymkolwiek innym,gdyż zachowywałem pełną świadomość. Ale dalej moje ciało fizyczne mnie trzymało. Czułem się jak unosząca w powietrzu marionetka na sznureczkach, która próbuje się unieść wyżej, ale coś ją trzyma od spodu. Musiałem odpuścić, gdyż było to męczące na dłuższą chwilę. Poszedłem do łazienki i wróciłem do łóżka. Postanowiłem zasnąć bez dalszych prób. Skupiłem się na tym, by moje ciało astralne się uspokoiło i by przestało próbować samoistnie wyjść jak poprzednio. I udało się bez problemu. Zasnąłem po paru minutach. Zastanawiam się czy mam do tego jakieś specjalne predyspozycje,że udaje mi się prawie osiągnąć wyjście z ciała w 5 minut (gdy inni stosują metody kilku godzin snu i jednej czuwania,itp.) oraz uspokoić ciało astralne odpowiednim skupieniem? Nie wiem,ale jestem tym zafascynowany i dzisiaj też spróbuję. Dlatego też mam kilka pytań do was, moi mili. Chciałbym by udzieliły na nie odpowiedzi osoby, które już potrafią wyjść z ciała i wiedzą czym jest astral. 1. W jaki sposób udaje wam się ostatecznie oderwać?Czy stosujecie jakąś konkretną wizualizację czy po prostu myślicie o wyjściu i to działa?Może to wymaga większej ilości treningu i doświadczenia?I trzeba się do tego uczucia przyzwyczaić? 2. Jak wygląda astral? Czy jest to wymiar duchowy nakładający się na świat fizyczny czy wygląda to jeszcze inaczej? 3. Czy wychodzenie z ciała jest niebezpieczne jak niektórzy twierdzą czy jest wręcz przeciwnie?Słyszałem,że nie ma możliwości niewrócenia do ciała ani opętania przez inne byty, więc jestem ciekawy waszych opinii i doświadczeń. 4. Czy wyjść z ciała można spróbować także w dzień? 5. W jaki sposób zachować się po wyjściu z ciała? Przeczytałem,że ciało astralne nie porusza się jak fizyczne. Podobno świat postrzega się wielowymiarowo tak jakbyśmy patrzeli swoimi oczami,a jednocześnie widzieli się zza siebie. Wystarczy pomyśleć o spojrzeniu w tył,a nasz wzrok już jest tam skierowany. Poruszanie przypomina bardziej teleportację niż latanie. Czy to prawda? Jakie są wasze odczucia po wyjściu? Ponadto czy będąc w astralu można mieć wpływ na świat fizyczny np. dotykając przedmioty?Podobne ciało astralne przenika przez materię,ale zastanawiałem się czy po odpowiednim skupieniu da się dotknąć czegoś fizycznego i np. tym poruszyć? 6. Co można robić w astralu? Czy można "wyjmować" ciała astralne śpiących ludzi?Czy można rozmawiać ze śpiącymi ludźmi i oni będą to pamiętać?Przeczytałem w internecie, że jest taka możliwość. Jakie istoty można tam spotkać?Czy można spotkać się z duszami zmarłych krewnych? Czy można teleportować się w inne miejsce? Czy można nauczyć się jakichś umiejętności, które możemy wykorzystywać potem w świecie fizycznym? 7. Czy do ciała można powrócić w dowolnej chwili? I jak to zrobić?Czy wystarczy o tym myśleć czy trzeba "przylecieć" do swojego łóżka i dosłownie wejść w swoje ciało? 8. Co zrobić, by się nie zdekoncentrować po wyjściu i od razu spontanicznie wrócić do ciała? Myślę,że to wszystkie pytania. Z góry dziękuję za odpowiedzi osób, które mają już doświadczenie w OOBE i wiedzą z czym to się je. Będę z góry wdzięczny za wszelkie porady i wskazówki. Pozdrawiam
  4. Z jej relacji wynika, że one próbowały pokazać reszcie ten obiekt, gdy jeszcze był na niebie. No nic, ciężko coś jednoznacznie w tej sprawie stwierdzić, ale to chyba normalne w przypadku obserwacji UFO
  5. Gdyby to była substancja halucynogenna to myślę, że jej oddziaływanie odniosłoby skutek również na osoby stojące nieopodal. I jeśli miałaby być to halucynacja to dlaczego akurat taka? Równie dobrze mogłyby zobaczyć cokolwiek innego zamiast latającego spodka.
  6. Nie, nie o to chodzi. W momencie, gdy umarł to zastygł w spokoju z otwartymi ustami. Mama nie chciała, by tak został i wzięła leżącą obok chustkę i przepasała mu ją dokoła głowy w taki sposób, aby docisnęła brodę. I wiem, że nie uśmiechał się wtedy. To nie podlega dyskusji.
  7. no tak, de gustibus non est disputandum. Jeśli chodzi o prozę Kinga to jednemu może odpowiadać, innym nie:) Ja osobiście nie czytałem żadnej z jego książek, widziałem jedynie parę adaptacji filmowych. Zamierzam przeczytać "Miasteczko Salem" z racji mojego zainteresowania wampirami. A co do "Zmierzchu" to aktorka przesadziła. I wielu fanów literatury wampirzej jej tego nigdy nie wybaczy.
  8. zgadzam się...tylko zastanawia mnie jakim cudem wyrazy twarzy mógł się zmienić u osoby, która już nie żyła. Gdy umierał, widać było ból i ten grymas został na jego twarzy. Natomiast przed pogrzebem na jego twarzy widniał uśmiech. I to mnie zastanawia. Bo nie sądzę, by ktoś w zakładzie pogrzebowym próbował "ułożyć" mu uśmiech na twarzy (co i tak byłoby niemożliwe). I właśnie ten fakt dał mi do myślenia. Bo przecież stało się coś niemożliwego i ja nie umiem sobie tego racjonalnie wytłumaczyć.
  9. Co rozumiesz przez nie nadająca się do czytania? Chodzi Ci o to, że tematyka książek Kinga jest trywialna, czy ogólnie książki zawierające zawartość wymyśloną przez autora nie są warte czytania?
  10. Od razu przepraszam za odkopanie tego tematu, ale wolałem napisać w nim niż niepotrzebnie zakładać nowy. Jeśli ktoś przewinie wątek do pierwszej strony to zobaczy mój wpis sprzed paru lat. Od tamtej pory trochę się zmieniło. Od ładnych paru lat uważałem się za ateistę. Dodatkowo bardzo hejtującego. Teraz to się zmieniło. Niecałe dwa lata temu zmarł mój ojciec (dodam, iż również nie był za bardzo wierzący, ale bardziej kierował swoją niechęć do instytucji Kościoła niż do samej religii). Można uznać, iż przez sporą część życia towarzyszył mu ból. Był on wynikiem ciężkiej fizycznej pracy, która przyczyniła się do różnych schorzeń i zwyrodnień. A na końcu zachorował na raka żołądka. Po jego wycięciu strasznie się męczył. Nie umiem sobie wyobrazić tego wszystkiego przez co przechodził. Te wszystkie operacje, zmuszenie się do przełknięcia czegokolwiek, ciągłe zwracanie żółci. Ja bym tego chyba nie wytrzymał. Ale już nie chodzi o to, bo nie to jest celem mojego posta. Byłem przy nim w momencie śmierci. Nie da się opisać bólu jaki przechodzi osoba, która jest świadkiem śmierci kogoś bliskiego. Choć wtedy uważałem się za ateistę to miałem nadzieję, że mimo wszystko jego dusza znajdzie się w jakimś lepszym świecie, w którym spotka go coś lepszego niż tylko ciągły ból. Prawdziwy szok przeżyłem jednak w dniu pogrzebu,gdy wszyscy żegnaliśmy go w sali pożegnań. Słowo daję,iż na twarzy mojego ojca widniał spokój i...uśmiech. Ja jak i wielu innych ludzi jesteśmy przekonani, iż się uśmiechał. W momencie śmierci na jego twarzy malował się ból. W tym momencie zacząłem się zastanawiać czy rzeczywiście jego dusza nie znalazła się przypadkiem w jakimś innym świecie, który można określić mianem raju i czy Ten uśmiech nie był właśnie tego dowodem? Od tej pory nieco zmieniło się moje postrzeganie religii. Nie uważam się już za ateistę, lecz bardziej za agnostyka. Być może niebo i Bóg nie istnieją. Wtedy śmierć będzie końcem wszystkiego, a skoro nie będziemy istnieć to nawet nie będziemy mogli myśleć o tym jak beznadziejna stała się nasza sytuacja. A być może niebo i Bóg istnieją i właśnie tam jest mój ojciec. Jedno jest pewne. Kiedyś się tego dowiem.
  11. Może jest to związane z efektem Oz: "Tego typu doświadczenia podczas obserwacji obiektu UFO nazwano „efektem Oz”. Nazewnictwa tego dokonał badacz Jenny Randles, który twierdzi, iż możliwym jest, że dookoła obiektu emitowane jest jakiegoś rodzaju pole, które wpływa na otoczenie. Każdy kto znajdowałby się w pobliżu obiektu czułby, iż jest pod działaniem tegoż pola. Te dziwaczne efekty i odczucia świadków mogą dać nam wskazówkę na temat prawdziwej natury tych „pól siłowych”. Niestety mało tego typu spraw (związanych z efektem Oz) jest poważnie traktowana i badana przez środowisko naukowe." (http://www.paranormalne.pl/topic/12923- ... -w-czasie/). Może one dwie znalazły się w takim polu i tylko one widziały to co widziały, a reszta nie. Jednakże zastanawiające jest to, iż mogły one wciąż wołać swoich bliskich, by pokazać im ten obiekt. Z tego co słyszałem, efekt Oz niemal paraliżuje osoby będące świadkiem zjawiska UFO, dlatego też nie są one w stanie się ani ruszyć ani wołać o pomoc.
  12. Jak ktoś już wyżej wspomniał wiara we wampiry ukształtowała się podobnie jak wiara w każde inne bóstwo w różnych zakątkach świata. Wg J.Gordon Meltona (amerykańskiego religioznawcy i kulturoznawcy) pierwsze wzmianki o demonach pijących krew mogły wywodzić się już nawet z Mezopotamii. Po raz pierwszy w źródle pisanym słowo będące "przodkiem" słowa wampir pojawiło się w 1047 roku,a było to słowo "upir". Pojawiło się w dokumencie opisującym Ruskiego księcia,a który został nazwany przez autora "Upirem Lichy". Wg Meltona wampir był swoistą wersją ożywieńca, zmarłym,który powrócił do życia i kontynuował swoją egzystencję dzięki piciu krwi żyjących ludzi. Wg popularnego wierzenia, wampira uważano za nieumarłego, który zakończył swój ziemski żywot,ale wciąż w jakiś sposób pozostał do niego przywiązany i dlatego nie mógł przejść do królestwa zmarłych. Wampir różni się od ducha,bezcielesnej istoty, tym,iż wampir zamieszkuje ożywione ciało. Różni się również od ghoula tym,iż ghoula nie cechowała żadna inteligencja, a jego poczynania były uzależnione głównie od głodu. Ponadto ghoul pożywiał się ciałami swoich ofiar,a nie tylko ich krwią. Pożywianie się krwią było najbardziej charakterystyczną cechą wampirów,a zatem słowa wampir używa się również,aby opisać jakąkolwiek mitologiczną istotę,która żywi się krwią,a także żyjącego człowieka,który zajmuje się podobnymi czynnościami. Terminu wampir używa się również w odniesieniu do osób (lub duchów), które zajmują się czynnościami charakterystycznymi dla wampiryzmu psychicznego (jest to proces wysysania sił witalnych i energii, a nie krwi, innych ludzi. Jak ktoś już wcześniej wspomniał "powstanie" wampirów jest najprawdopodobniej rezultatem niedostatecznej wiedzy medycznej prostych ludzi, którzy wszelkie niewytłumaczalne fakty zrzucali na barki istot takich jak wampir lub wilkołak. Należy jednak wspomnieć, iż wampiry będące wytworami folkloru były bardzo słabymi istotami. Fizycznie były bardzo słabe,dlatego najczęściej atakowały członków własnej rodziny. Prawdopodobnie ludzie,którzy bali się podań o wampirach sami wymyślali ich różne słabości,aby nie bać się ich tak bardzo. Dlatego uważano, iż folkowe wampiry nie były w stanie przechodzić przez rwący potok,tudzież rzekę. Nie mogły wchodzić do domów bez zaproszenia itp. Bały się symboli religijnych (źródłem tej słabości może być fakt, iż wampiry uważano za istoty powiązane z szatanem,dlatego symbole religijne były pewnymi sposobami na odstraszenie krwiopijców. Wiara, iż czosnek szkodzi wampirom pochodzi z czasów antycznych, w których czosnkowi przypisywano właściwości lecznicze i odstraszające wszelkie duchy i demony.Natomiast śmierć poprzez przebicie serca kołkiem bierze się z rytuałów pogrzebowych z różnych stron świata,które miały zapobiec powstaniu wampira z grobu. Dlatego umarłego najczęściej przybijany gwoźdźmi do trumny,przebijając mu serce,żołądek i głowę.Co ciekawe,żadne ze źródeł nie podaje,iż wampiry były wrażliwe na światło. "Autorem" tego rodzaju słabości u wampirów był reżyser F.W.Murnau,autor filmu "Nosferatu -Symfonia Grozy z 1922 roku. Film ten był swoistym plagiatem "Draculi",do którego prawa autorskie zachowała wdowa po Bramie Stokerze. Murnau bojąc się oskarżenia swojego filmu o bycie plagiatem całkowicie zamienił lokacje oraz nazwiska głównych bohaterów. Zmienił również zakończenie, w którym hrabia Olrok ginie na skutek porażenia promieniami wstającego słońca. Pomysł ten tak bardzo spodobał się innym autorom,że zakorzenił się na stałe w kanonie literackim i filmowym dotyczącym wampirów. Wracając jednak do samych wampirów.Jak już wspominałem, w wielu krajach uznano,iż najpewniejszym sposobem walki z wampirami było niedopuszczenie,aby zmarli się nimi stali. Dlatego przybijano ich do trumien,często odcinano głowy, kładziono na trumny ciężkie kamienie. Aby stwierdzić,w którym grobie leży przyszły wampir, sadzano młodego chłopca (prawiczka) na białym koniu i puszczano go,aby przebiegł się po cmentarzu. Koń stawał dęba zwykle przy grobie,w którym miał leżeć przyszły wampir. Pomimo tak rozbudowanej wiary we wampiry, stworzenia te zyskały rozgłos dopiero w XVIII w. Doszło wtedy do tak zwanej wampirzej histerii,która przeszła przez całą Europę. Raporty dotyczące domniemanych ataków wampirów mnożyły się jak króliki po deszczu. Dwa z takich raportów uważa się za jedyne prawdziwe i udokumentowane przypadki ataków wampirów. Zainteresowani mogą poszukać w Internecie wzmianek o Piotrze Plogojewiczu oraz Arnoldzie Paolu,którzy podobno zostali zaatakowani przez wampiry. Choć wiara w wampiry rozwinęła się na całym świecie, a w Europie panowała głównie w krajach słowiańskich, to do Wielkiej Brytanii dotarła stosunkowo późno, a stało się to za sprawą kobiet słowiańskiego pochodzenia,które emigrowały na zachód w celu znalezienia pracy. Najczęściej znajdowały pracę jako niańki. Aby zmusić niegrzeczne dzieci do posłuszeństwa, opowiadały im historie o wąpierzach,które piją ludzką krew. Uważa się,iż anglosasi słysząc słowo wąpierz, przekształcili je w znany wszystkim wyraz vampire. Ta popularność wampirów musiała szybko przełożyć się na ich pojawienie w literaturze. Pierszą powieścią w języku angielskim dotyczącą wampira był "The Vampyre" z 1819 roku napisany przez Johna Polidoriego, przyjaciela Lorda Byrona. Nieco później powstała "Carmilla" autorstwa Sheridana Le Fanu opisująca historię młodej dziewczyny,która zaprzyjaźnia się z wampirzycą (historia dość kontrowersyjna,bo znajdują się w niej wyraźne lesbijskie podteksty). Inna historia warta przeczytania do "Varney the Vampire". Choć historie,a także poezja dotyczące wampirów kwitnęła w tamtych czasach, to synonimem pierwszej wpływowej książki,której bohaterem zostaje wampir oczywiście pozostaje "Dracula" Brama Stokera. Były to piękne czasy, gdy wampiry jeszcze nie świeciły i nie szukały sobie dziewczyn. Co do powstawania wampirów(oczywiście literackich lub filmowych) sposobów jest wiele. Jedne zakładają,iż wampiryzm przenosi się jak choroba poprzez ugryzienie. Inne zakładają, iż do przemiany potrzebne jest wypicie krwi wampira (przykładem na to może być film "Straceni chłopcy" Joela Schumachera). Inne dotyczącą wampirów hodowanych genetycznie lub pochodzących nawet z kosmosu. Najpopularniejszą formę przemiany zastosowała pisarka Anne Rice, autorka Kronik Wampirzych i Nowych Opowiści o Wampirach. Wg jej wizji, wampir,który chce przemienić człowieka, wpierw musi wypić niemal całą krew ofiary, a następnie poi ją swoją własną. Proces ten może być powtarzany kilkakrotnie,aby tzw. pisklę stało się silniejsze. Na skutek przemiany, ludzkie ciało umiera i wydala z siebie wszelkie płyny ustrojowe i nieczystości,gdyż nie będzie ich już więcej potrzebować. Zamiłowanie do wampirów sprawiło, iż napisałem o nich nawet pracę magisterską,której będę bronił w marcu. Szkoda,że źródeł bibliograficznych w Polsce praktycznie nie da się znaleźć i dlatego całą niezbędną bibliografię musiałem sprowadzić z zagranicy. Jeśli ktoś pasjonuje się wampirami i chce wiedzieć o nich dosłownie wszystko, a potrafi się posługiwać językiem Szekspira to polecam encyklopedię wspomnianego przeze mnie J.Gordona Meltona pt."The Encyclopedia of the Undead". Znajdują się tam informację dotyczące wampirów z całego świata. Podania,legendy, mity, wszystkie możliwe książki,wiersze,filmy, autorzy tych dzieł,manga,anime,gry komputerowe. Nawet są informacje na temat "Zmierzchu" choć dla mnie to chyba najgorszy literacki obraz wampira jaki mógł powstać. (Przynależność tej serii go gatunku literatury młodzieżowej oraz tzw. chick lit (czyli literatury dla dorastających nastolatek) mówi samo za siebie o jej jakości. Wystarczającym dowodem prezentującym wątpliwą jakość tej serii jest fakt, iż Stephen King otwarcie ją krytykuje.
  13. Witajcie wszyscy. Dawno mnie już tutaj nie było. Chodzi o moją koleżankę. Opowiedziała mi kiedyś historię, iż siedziała sobie pod wieczór z rodziną u siebie na działce. Nagle poczuła zawroty głowy i usłyszeła dziwne szumienie w uszach. Razem z nią podobne odczucia miała jej siostra, która była przy niej. Wtedy obydwie spojrzały w górę i zobaczyły w górze unoszący się dysk, mieniący się różnymi barwami. Zaczęły wołać resztę rodziny, by im pokazać to zjawisko, ale okazuje się, że poza nimi nikt nie był w stanie niczego zobaczyć. Po jakiejś chwili obiekt zniknął. Co o tym sądzicie? Dlaczego tylko niektórzy mogą widzieć takie zjawiska, a inni nie? (o ile ta historia jest prawdziwa, ale nie mam powodu, by posądzać koleżankę o zmyślanie takich historii). Czy ktoś z was przeżył coś podobnego?
  14. / a te z pierwszego zdjęcia czerwone, jakby były pełne siarki. Albo jakby świeciło na nie Słońce/> no też, ale chmury przy zachodzie słońca gdy jeszcze słońce na nie pada tak nie wyglądają
  15. Tylko dlaczego wcześniej coś takiego nie zostało zaobserwowane? może to wcale nie temperatura, wiatr i deszcz, a smog, spaliny, freon i inne dziadostwo, które tak wpływa na górne warstwy atmosfery w końcu te chmury są strasznie gęste a te z pierwszego zdjęcia czerwone, jakby były pełne siarki.