Jarema vel Wilczarz

Co jeśli Twoja religia jest bzdurą i fikcją?

37 postów w tym temacie

Noo właśnie. Co wtedy? Skąd możesz mieć pewność, że religia nie zaczęła się od grupy chorych psychicznie i zbiorowej histerii? Albo po prostu ktoś sobie to wszystko zmyślił? Co, jeśli modlisz się, a tak naprawdę bóg nie istnieje i robisz tylko jakiś śmieszny gest? Co jeśli tak jest? Czy dopuszczasz do siebie tą myśl?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

''Zważmy zysk i stratę, zakładając, że Bóg jest - jeśli wyg­rasz, zys­ku­jesz wszys­tko; jeśli przeg­rasz, nie tra­cisz nic.'' Blaise Pascal

Czyli jeżeli wierzysz i jest -wygrasz -jeżeli nie ma i tak nic nie tracisz.

Ona89 ^^

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A co jeśli chrześcijaństwo to bzdura? Wtedy ponad 70% ludzkości wierzy w nic.

Ale pomyśl.. Jeżeli 70% ludzkości wierzy w boga i jezusa itd., (pierdoły), to znaczy, że po śmierci tam pójdą. Zauważ, że "potęga myśli" jest niewyobrażalnie mocna! Jeżeli wierzę w boga, to idę po śmierci do niego, jeżeli wierzę w Kupę, to idę do kupy. Proste. Wg mojej wiary idę do świata astralnego i tam będę. (ŚWIETNY FILM: MIĘDZY PIEKŁEM A NIEBEM) Jeżeli wierzę w "coś", to idę tam w co wierzę. To się jakoś nazywało, ale już nie pamiętam jak. Wierze w to, to idę. Ty wierzysz w co innego, idziesz tam.

Przypomniało mi się jak to się nazywa. SYSTEM PRZEKONAŃ

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Religia sama w sobie jest bzdurą, co nie zmienia faktu, że istnieje istota boska, którą mogę określić bardziej jako "najwyższy byt astralny". Religia została stworzona by ludzie mieli zbiór praw do przestrzegania. Niektóre z nich faktycznie pomogą nam w życiu i zaprocentują w życiu pośmiertnym, dusza zyska dzięki nim doświadczenie by wejść na kolejny poziom rozwoju, ale większość to bzdury. Dlatego wierzę w Boga, ale nie wierzę w kościół.

Pomijając już, że to chyba setny temat Jaremy o tym samym. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Zważmy zysk i stratę, zakładając, że Bóg jest - jeśli wyg­rasz, zys­ku­jesz wszys­tko; jeśli przeg­rasz, nie tra­cisz nic. Blaise Pascal

Gdzie tu miłość? Najgorsze co może być to właśnie takie schematy.

Wiara to głębokie przekonanie o istnieniu Boga, w tym przypadku kalkulacja, nie o to chodzi.

A co jeśli chrześcijaństwo to bzdura? Wtedy ponad 70% ludzkości wierzy w nic.

Mówiąc o ludziach, o kim mówisz dokładnie? skąd masz te dane?

Jeśli 70% ludzi wierzy w coś, to te 70% nie może w nic nie wierzyć, chyba, że dla Ciebie wiara to nic.

Ale pomyśl.. Jeżeli 70% ludzkości wierzy w boga i jezusa itd., (pierdoły), to znaczy, że po śmierci tam pójdą.

Jesteś ateistą rozumiem, ale tutaj należy szanować religię innych osób, bez wyjątku czy obrażasz Mahometa czy Jezusa, także radziłbym Ci nie pisać, że to są pierdoły.

Jeśli znów te 70% wierzy w Boga, to nie znaczy, że tam pójdą. Wiara sama w sobie nic nie daje, absolutnie nic.

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? (Jk 2, 14)

Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. (Jk 2, 17-19)

Zauważ, że "potęga myśli" jest niewyobrażalnie mocna! Jeżeli wierzę w boga, to idę po śmierci do niego, jeżeli wierzę w Kupę, to idę do kupy. Proste.

Bóg z małej, kupa z dużej... ironia?

Właśnie nie proste, tylko pokręcone. Boga nikt nie wymyślił, bożków jak najbardziej. Jednak są ludzie, którzy różnie myślą na ten temat.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Woofer!

Odpisałam tak, ponieważ każde inne sformułowanie mogło by być solidnie zablokowane przez Jareme:)

Wiara jest w człowieku a nie na popis. Nie muszę pisać epopei by być głęboko wierzącą. Ona89

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja napisałem, że przykład Pascala opiera się na zysku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Miał być na tyle logiczny by trafił do innych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dane wziąłem tak o po prostu. Mniej więcej myśląc ile ludzi wierzy w chrześcijaństwo. Jeśli wierzyć w system przekonań to każdy idzie tam gdzie wierzy, tak? Wierzę w świat astralny to tam idę, wierzę w coś to tam właśnie idę. Mogę wierzyć w co mi się żywnie podoba, a to, że chrześcijaństwo było wbite ludziom SIŁĄ, to inna historia. Ja wierzę w to co chcę. "Co jeśli Twoja religia jest bzdurą i fikcją?" Religia to co innego niż wiara.

A to że bóg napisałem z małej litery to specjalnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wydaje mi się, że mało osób zdaje sobie w pełni sprawę, że religia to podstawa funkcjonowania nie tylko jakichś jednostek, ale całych państw czy społeczeństw. I nie chodzi tu o kulturę, ale i np. prawo. Przykład; nie ma racjonalnych powodów, by zabraniać np. kanibalizmu czy zabijania/zniewalania "uciążliwych" osób dla dobra ogółu. Rzeczy, których wystrzega się "moralny ateista" są negatywnie postrzegane z przyczyn religijnych, rzadko z przyczyn rozumowych.

Podsumowując; gdyby religia nagle okazała się bzdurą i zostałaby odrzucona, konsekwentnie (wraz z jej "naleciałościami" o których napisałem wcześniej) i całkowicie, to w kilka pokoleń doszłoby do takich wypaczeń, że mydło z ludzi byłoby dostępne w każdym sklepie, a ludzkie zwłoki w krematoriach produkowałyby ciepło i energie dla całych osiedli.

Gdyby oczywiście religii nie było wcale, pewnie żylibyśmy tak od tysiącleci, nie widząc w tym nic złego. W końcu to racjonalne i sensowne. Bo dlaczego coś ma się zmarnować przez jakieś zabobony z kultem zmarłych i ich zwłok?

Trochę ostry przykład, ale moim zdaniem, daje do myślenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nic w co człowiek wierzy nie jest bzdurą, o ile daje mu bezpieczeństwo i jakiś cel :)

PS: strasznie przykro, że nie napisałeś Bóg wielką literą. Nie musisz wierzyć, wystarczy, że okażesz trochę szacunku poprzez użycie wielkiej litery. Trochę kultury :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Zenobia a czy wyraz bóg to imię jest żeby pisać je z dużej litery? Jahwe, Mahommet, Zeus etc. to są imiona bogów. Bóg to po prostu wyraz mający określić istotę lepszą od człowieka w którą to ludzie "wierzą". Nie miejcie pretensji do ludzi dlatego, ze piszą wyraz bóg z małej litery. Miejcie pretensje do kościoła katolickiego o to, że od wielu lat skrywa imię boga którego siła innym narzuca.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzięki Aikanaro. Wiem, że ortografia Polski, mówi, że BÓG jest z dużej. Jeśli biorąc to pod postacią rangi, mogę napisać go z małej. premier, prezydent, sędzina. "zawód", piszę się z małej, więc mogę też tak napisać o bogu. Napiszę Go z dużej, jeżeli w Niego wierzę, i mam do Niego szacunek, tak?

Religię swoją może mieć każdy, ale pytanie czy w nią tak naprawdę wierzy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Gwoli ścisłości - imię Boga w chrześcijaństwie nie jest ukrywane, bo Bóg nie ma imienia. Istnieje jako jedyna istota boska, więc nie potrzebuje rozróżniania go od pozostałych wytworów typu Mahomet, Jahwe itd.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pisząc słowo "Bóg" z wielkiej litery okazujesz szacunek osobom, dla których ta postać jest w jakiś sposób ważna. Więc nie tragizuj, korona Ci z głowy nie spadnie od przytrzymania Shifta :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A przy bogach np. greckich nie trzymamy shifta, a może też jacyś ludzie w nich wierzą? Czemu, gdy piszesz na temat bogów greckich, rzymskich czy tam egipskich piszesz bóg z małej litery? Bo w nich nie wierzysz. Czemu więc ateista, idąc krok dalej, czyli odrzucając jakieś bóstwo miałby nie pisać z dużej litery? Czemu nie pisać Wymyślony Przyjaciel z dużej litery?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
A przy bogach np. greckich nie trzymamy shifta, a może też jacyś ludzie w nich wierzą? Czemu, gdy piszesz na temat bogów greckich, rzymskich czy tam egipskich piszesz bóg z małej litery? Bo w nich nie wierzysz. Czemu więc ateista, idąc krok dalej, czyli odrzucając jakieś bóstwo miałby nie pisać z dużej litery? Czemu nie pisać Wymyślony Przyjaciel z dużej litery?

Kolego, bo bóg grecki ma swoje imię, które jak najbardziej pisane jest z wielkiej litery. Zeus, Hera itd. W tym przypadku Bóg chrześcijański, nazywany jest po prostu Bogiem - to jego imię.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gwoli ścisłości - imię Boga w chrześcijaństwie nie jest ukrywane, bo Bóg nie ma imienia. Istnieje jako jedyna istota boska, więc nie potrzebuje rozróżniania go od pozostałych wytworów typu Mahomet, Jahwe itd.

Słowo YHWH (lub po naszemu Jahwe) obiło Ci się kiedyś o uszy? To jest właśnie imię boga chrześcijańskiego. Znajdź jakieś pierwsze wydanie biblii tysiąclecia to zobaczysz, że Jahwe nie zostało z tej księgi usunięte.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No nie, nie i nie. Zauważyłam powtarzanie regułek po świadkach Jehowy, którzy chcą na siłę przedstawiać nam tu imię Boga. tymczasem jakie mamy zapisy na ten temat Bóg przedstawia się Mojżeszowi- "Jestem bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba". W księdze wyjścia mamy zapis - Eheje-Aszer-Eheje co w dosłownym tłumaczeniu oznacza i tak powinno być w naszym języku w Biblii zapisane -Jestem-Który-Jestem. Skrót tam występujący HWH - w tłumaczeniu oznacza być a dosłownie sprawiać bycie, dlatego nie interesują mnie żadne przekręty i nadawanie przez niezrozumienie słów określenia jako imienia. Bo jeśli ktoś mówi do ciebie np. że jesteś dobrym człowiekiem, lub sam tak się przedstawiasz, to dobry nie oznacza, że tak masz na imię. Dlatego szaman ma rację i nie przekręcajcie już na sposób czyjegoś widzi mi się i choćby to było duże zgrupowanie ludzi, którzy tak postępują.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zacznijcie pisać na temat, bo polecą ostrzeżenia za offtop.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Noo właśnie. Co wtedy? Skąd możesz mieć pewność, że religia nie zaczęła się od grupy chorych psychicznie i zbiorowej histerii? Albo po prostu ktoś sobie to wszystko zmyślił? Co, jeśli modlisz się, a tak naprawdę bóg nie istnieje i robisz tylko jakiś śmieszny gest? Co jeśli tak jest? Czy dopuszczasz do siebie tą myśl?

Nie można mieć takiej pewności gdyż przekonania WIERNYCH opierają się na WIERZE która jest nadawaniem prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy.

Co by było gdyby twoja religia okazała się bzdurą ?

Może stałoby się to bodźcem do bardziej poważnych poszukiwań w temacie.

Według nas istnienie Boga jest nie potwierdzoną hipotezą a wszystkie religie razem wzięte to bardzo mizerne próby jego wyobrażenia, dalekie od rzeczywistości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zależnie od tego komu to pytanie zostanie zadane, usłyszymy różne odpowiedzi. Najczęściej osoba w danej wierze będzie broniła swojej pozycji. I dojdzie tu ostatecznie do stwierdzeń pokroju "Oczywiście, że mój Bóg jest prawdziwy" - inne religie się mylą, moja jest prawdziwa. Takie stwierdzenia są bezpodstawne, nie oparte na jakichkolwiek dowodach. Jeśli ktoś uważa to za argument, nie różni się to niczym od mówienia "tak jest bo tak".

Jednak samo pytanie jest błędne - religia nie jest bzdurą i fikcją. Religia jak najbardziej jest faktem. Miliony ludzi wierzy w nadprzyrodzoną moc jakiegoś rodzaju i przy okazji dołącza do jednej bądź drugiej grupy, która jest dla nich autorytetem i mówi im w co wierzyć mają i tylko ich pogląd jest słuszny. I zazwyczaj osoba wcale nie wybiera do jakiej religii chce należeć. Choćby dla przykładu w Polsce większość dzieci dostaje chrzest. Dziecko nie dostaje wyboru, mało kto gdziekolwiek wybór taki dostaje, a kiedy już owo dziecko dorośnie do okresu kiedy samo o sobie może decydować, ciężko jest mu przezwyciężyć indoktrynacje jakiej podległo. Będzie taki człowiek bronił pozycji wiary bez samodzielnego racjonalnego myślenia.

Co do kwestii tego, że człowiek po śmierci pójdzie "tam gdzie mu się podoba, zależnie od wiary" - nie rozumiem jak można zakładać coś takiego. Czy jest jakiś konkretny przykład osoby, która umarła i powiedziała komuś co dalej? Nie spotkałem się z udokumentowanym przypadkiem.

W skrócie więc - popatrz na swoją religie krytycznie, nie przyjmuj nic na ślepą wiarę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Co jeśli Twoja religia jest bzdurą i fikcją?" jak to co? Nic, pogodziłem się z tym, jedyne z czym nie mogę się pogodzić to z milionami ludzi którzy "ślepo wierzą"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo polecam Księgę Urantii, nie dotarłem jeszcze do jej końca, ba, dopiero co zaczynam, ale przyznam, że jest niezwykle ciekawa i w pewien sposób odnosi się do religii, nawet mam wrażenie, że jest to próba wprowadzenia nowego toku, ale pełnię wniosków podam jak już zamknę ostatnią deskę.

Wierzę w Pierwszego Poruszyciela, który zapoczątkował to wszystko. Dlaczego? Bo zagłębiając się w każdy kwant naszego świata coraz ciężej mi uwierzyć, że przypadek stworzył tak idealnie działający mechanizm. Jednak to nie dyskusja czemu wierzę, ale co jeśli religia jest bzdurą, dlatego prosiłbym o nie komentowanie powyższego i potraktowanie tego, jako uzupełnienie mojej odpowiedzi.

Jeśli okaże się, że to bzdura, to będę żył dalej ;) Jak już parę osób powiedziało - nic nie tracisz. Wielu ludziom wiara pomogła i pewnie jeszcze nieraz pomoże. Religia opiera się na wierze, a wierzyć nie da się w coś oczywistego więc pewnie nie dowiemy się jak jest. Nie opieram swojego życia całkowicie na religii, a bardziej na własnych przekonaniach. Pewnie dlatego nie będzie mi ciężko przyjąć do wiadomości nowych standardów, informacji...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zacznijmy od tego, że wielu ludziom pomaga wiara w Kogoś, Coś. Wiara polega głównie na tym, co się czuje, ale nie tylko. Już od dziecka wpaja nam sie pewne wzorce, uczy sie pewnych pojęć, dat, wydarzeń, opartych o religię. Zatem ciężko jest potem, już w życiu dorosłym, tak zwyczajnie odrzucić to wszystko. Pojawiają się wątpliwości lub głód wiedzy, poszukiwania...

Termin " ślepo wierzyć" jest wg mnie pewnym absurdem. Dlaczego? Ponieważ każdy ma swój własny rozum, każdy coś czuje intuicyjnie( jedni mniej, inni bardziej), większość z nas też na pewnym etapie swojego życia, poszukiwała odpowiedzi, związanych z wiarą. Dlatego uważam, że ślepo wierzą jedynie fanatycy lub typowe osoby bardzo prostolinijne, które zwyczajnie wierzą, bo tak im narzucono, czy wpojono, a oni nie szukali Prawdy.

Ja poprzez dotychczasowe swoje życie to oddalałam sie od wiary katolickiej, to znowu " wracałam".

Podobnie jak Marcelo- wierzę w kogoś, kto to wszystko " uruchomił", stworzył. Teoria wielkiego wybuchu, czy zwyczajny pogląd, że wszystko stworzyło się " samo", nie przekonuje mnie.

Jeśłi okazałoby się jednak inaczej, cóż- poszłabym dalej własną ścieżką. Bo kto zabroni mi wierzyć w to, w co wierzę i co czuję? :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz