Makbet

Cywilizacja Bogów

22 postów w tym temacie

Cywilizacja Bogów

Zmieńcie definicję Boga, a wszyscy w niego uwierzą. Casey Wadowski

Brakujące ogniwo

Czy kiedyś, przed naszą istniała jakaś wyższa cywilizacja? Czy nasza, dzisiejsza cywilizacja powstała na gruzach starszej i potężniejszej od nas. Czy taka rzeczywiście istniała? Sądzę, że nie powinniśmy tego kategorycznie wykluczać. Daeniken twierdzi, że Ziemię często odwiedzali kosmici. Myślę, że nie trzeba szukać aż tak daleko. Być może pierwsze ziarno zasiane zostało z kosmosu, ale następne, siane tutaj na Ziemi, były już rodzime. Przekazy starożytnych stwierdzają, że człowiek został stworzony w bardzo dawnych czasach. Co chcę udowodnić? Udowodnić to może powiedziane za dużo, ale chcę pokazać, że:

* Istnienie wysokiej cywilizacji (cywilizacji Bogów) w dawnych czasach uważam za więcej niż prawdopodobne.

* Cywilizacja Bogów opuściła Ziemię przed światowym kataklizmem, nazwanym przez Hapgood'a "wielkim uskokiem skorupy ziemskiej", pozostawiając ludzi samym sobie.

* Cywilizacje "znikąd lub niewiadomego pochodzenia" są efektem planowej kolonizacji prowadzonej przez cywilizację Bogów, która przed przybyciem ludzkich osadników najpierw budowała ośrodki władzy oraz przygotowywała tereny pod względem gospodarki wodnej.

* Twierdzenie, że Bogów wymyślił człowiek na własne potrzeby jest bezsensowne. Wynikało by z tego, że możliwości abstrakcyjnego myślenia u naszych przodków były takie same lub dużo większe niż dzisiejszych ludzi. Czy postać na zdjęciu obok (Salamanca w Hiszpanii) jest produktem średniowiecznego fantasty czy echem dawnej, zaginionej i zapomnianej epoki? Czy w ręku trzyma "boski sierp", znany ze starożytnych przekazów?

* Dzisiejszy podział na ery i epoki możemy spokojnie odłożyć na najniższą półkę, podobnie jak twierdzenie, że istniał dziki pierwotny człowiek. Uwzględnienie cywilizacji Bogów w naszej historii doskonale tłumaczy to, czego nie są w stanie wyjaśnić dzisiejsi historycy.

* Skorupa ziemska nie jest platformą stabilną. Przyjęcie założenia, że zarys dzisiejszych kontynentów od tysiącleci pozostaje niezmienny nie daje żadnych szans na znalezienie odpowiedzi na pytania w rodzaju - dlaczego niektóre starożytne drogi prowadzą wprost do morza, dlaczego nie znaleziono ani jednej całej starożytnej budowli, dlaczego ogromna większość starożytnych ruin została zasypana ziemią czy wreszcie dlaczego na Antarktydzie utworzyły się pokłady węgla kamiennego.

Cały czas poszukujemy "brakującego ogniwa". To ogniwo istniało i istnieje. Nazywa się Cywilizacja Bogów.

Historia obowiązkowa czy obowiązująca?

Okres Renesansu i reformacji średniowiecznego Kościoła zapalił zielone światło dla niezależnych europejskich umysłów. Dokonano trwałego rozdziału religii od nauki i kościoła od organizacji państwa. Początki tej pierwszej w dziejach Europy "rewolucji kulturalnej" sięgają lat 1500 ne., a więc stosunkowo niedawno. To, co miało być zwycięstwem racjonalizmu nad religią wydało jednak wątpliwej jakości naukowe owoce o pochodzeniu człowieka i pojmowaniu historii, którą my nazywamy starożytną. Ta pierwsza wielka rewolucja odrzuciła cały dotychczasowy kanon nauki będący w gestii kościoła i rozpoczęła poszukiwanie własnej i jedynej prawdy.

Średniowiecze było okresem patentu na naukę zawłaszczonego przez kościół, który do pilnowania prawomyślności miał w swojej dyspozycji "wymiar sprawiedliwości" - Świętą Inkwizycję. Renesans przyniósł wyzwolenie nauki spod władzy kościoła i na zasadzie przekory stworzył swoją naukę, ale już pozbawioną starożytnych korzeni. Wszystko, co w treści zawierało słowo "Bóg" i "stworzenie" zostało wyrzucone poza nawias nowej, "racjonalnej" nauki. O ile w naukach ścisłych i postępie technicznym każdy błąd oznaczał ludzką tragedię, o tyle w naukach humanistycznych rozpoczęto wielkie poszukiwania prawdy, która nie musiała być okupiona ludzkimi ofiarami. Jak powstał rozumny człowiek? Jaka jest historia ludzkości? Pytania, na które do dziś nie znaleziono odpowiedzi. W nauce o człowieku i historii zwanej starożytną prym zaczęły wieść elity naukowców, które na dzień dzisiejszy stworzyły dwie wielkie, lecz dalekie od prawdy teorie - darwinizm i historię starożytną. Dzisiejsza nauka to kwiat, ale kwiat pozbawiony korzeni stojący w wazonie, w którym od lat nie zmieniono wody.

Zastosowanie darwinizmu do historii starożytnej zaowocowało człowiekiem jaskiniowym, który po kolei musiał wynajdywać wszelkie potrzebne do rozwoju rzeczy. Najpierw uczył się chodzić, mówić, "wynalazł" ogień, koło, narzędzia oraz broń by po kilkuset tysiącach lat rozbić jądro atomu. Najważniejszym bodaj wynalazkiem człowieka jest pismo, które umożliwiło mu stworzenie bazy naukowej. Dziwne jest jednak to, że najstarsze pisma są dla nas nie do odczytania. Co jest tego powodem? Mętne wyjaśnienia nie wnoszą kompletnie nic do wytłumaczenia tego fenomenu. Kolejną zagadką są budowlane osiągnięcia starożytnych, których dzisiejsza wielka technika nie potrafi skopiować nawet w skali mikro. Naukowe teorie o ich budowie wzbudzają śmiech i politowanie dla "wybitnych" twórczych umysłów. Naukę o pochodzeniu człowieka i historię starożytną zmonopolizowali ludzie, którzy wprowadzają w błąd wszystkich na całym świecie. To nowa, współczesna "Święta Inkwizycja", która za cel postawiła sobie nie dopuszczenie do ujawnienia prawdy. Nie palą już na stosie, ale stosują indoktrynację od najmłodszych lat. Kłamstwo powtarzane przez wiele lat stało się obowiązującą prawdą.

Jakie to ludy epoki kamiennej potrafiły obrabiać tak wielkie kamienne bloki? W jaki sposób transportowano budulec na miejsce budowy? W jaki sposób unoszono te ciężary na znaczną niekiedy wysokość? Dlaczego tego rodzaju budowle spotykamy na całym świecie? W jakim celu wznoszono te budowle? Na te pytania współczesna nauka nie daje odpowiedzi. Jako odpowiedź można usłyszeć tylko bajeczki, jak ta głoszona przez Zahi Hawass'a, że piramidy zbudowano tylko po to, by uwiecznić dążenie człowieka do wieczności. Miliony ton kamienia dla "uwiecznienia" tylko jednej myśli?

Jakimi to narzędziami z kamienia osiągnięto taką precyzję obróbki w Egipcie i Ameryce Południowej? Do czego mogły służyć precyzyjnie wycięte z jednego kawałka kamienne bloki o tak skomplikowanych kształtach? Nauka wie wszystko. Są to ołtarze pogańskich przodków. Można też zauważyć, że wszystkie starożytne ruiny to tylko świątynie, świątynie i tylko świątynie. Nasi przodkowie nie robili nic innego tylko trwonili swe siły i środki na budowy świątyń, ołtarzy i grobowców. Ostatkiem zaś sił płodzili potomstwo czyli nas, z którego wywodzą się elity zarozumialców. Przyjęcie dwóch dogmatów - darwinizmu wraz z liniowym rozwojem postępu technicznego zaowocowało tezami, których nie wolno obalić, a które wyznaczają obowiązkowe wyniki badań:

* Człowiek jest tworem ewolucji, która miliony lat kształtowała jego fizyczną postawę i rozum. On sam dopiero po dojściu do rozumu mógł zacząć rozwijać postęp techniczny. Postęp, jak widać stał się faktem, a co z rozumem?

* Wszystko, co istnieje na ziemi, a czego nie stworzyła przyroda musi być dziełem człowieka i nie ważny jest przy tym stan jego możliwości technicznych i intelektualnych.

* Wszystkie stworzone dzieła nie mogą być starsze niż 8 tysięcy lat, bo na tyle "wyceniono" sobie najstarszą cywilizację starożytnego Egiptu.

Dlatego dzisiejsza historia starożytna to jeden worek, który mieści wszystko co tylko odnaleziono. Wrzucono tam wszystko począwszy do piramid w Giza, przez znaleziska w Glosel aż do glinianych odpustowych gwizdków środkowoamerykańskich Indian. Tworzy się zatem fantazyjne teorie, które z logiką nie mają nic wspólnego. Historyk starożytności zamienił się w adwokata diabła, którego jedynym zadaniem jest udowodnienie, że czarne jest białe.

Weda Narajana - Kto zrezygnuje z pewnego i podąży za niepewnym, straci pewne i niepewnego także nie dosięgnie.Ewolucja małpiego rozumu

Ewolucja małpiego rozumu

Prof. Brunon Vollmert - Uważam darwinizm za nieszczęśliwą pomyłkę, zawdzięczającą swój bezprzykładny sukces tylko i wyłącznie antropocentrycznemu myśleniu życzeniowemu.

Kiedy i w którym miejscu powstała cywilizacja na Ziemi? Na to pytanie chyba nigdy (przynajmniej moje pokolenie) nie otrzymamy odpowiedzi. Polemika pomiędzy ewolucjonistami a kreacjonistami stoi w martwym punkcie. Ani jedni ani drudzy nie chcą ustąpić. Ani jedni ani drudzy nie mogą znaleźć niezbitego dowodu, który przechyliłby szalę zwycięstwa. Czy dzisiejszy człowiek to już korona ewolucji? Czy wzniesie się jeszcze wyżej, skoro ewolucja jest przecież procesem, który trwa i trwać będzie bez końca? Czy dzisiejszy człowiek jest tylko marną formą przejściową, która kiedyś znów rozpadnie się na atomy, powstaną pierwsze bakterie i cykl rozpocznie się od nowa, aż wyewouluje następny Darwin?

Poszlaki są jednak za kreacjonistami. Coraz więcej uczonych, zwłaszcza genetyków, stwierdza, że na ewolucję od bakterii do człowieka w warunkach ziemskich brakuje kilku miliardów lat. A skoro z braku czasu ewolucja nie mogła się dokonać w naszych, ziemskich warunkach, to wniosek jest jeden - ktoś musiał tej "ewolucji" dopomóc. Ktoś musiał usunąć "brakujące ogniwo", a w jego miejsce wstawił inne, lepsze, którego dzisiejsza nauka nie umie (lub nie chce) rozpoznać. Jeżeli Biblia i inne przekazy starożytnych mówią prawdę to zasadnicze pytanie musi przybrać formę - kto i kiedy?

Sumerowie twierdzą, że było to kilkaset tysięcy lat temu. Przekazy Egiptu określają to mniej więcej na około 40 tysięcy lat temu. Niektóre ludy Ameryki Północnej powstanie człowieka umiejscawiają na 20-15 tysięcy lat wstecz od naszych czasów. Różnice ogromne, ale i tak odległe w czasie. Ponadto, jak sądzę, większość twierdzeń tego typu opiera się na przekazach pisanych. A co z cywilizacjami, które nie umiały pisać? Czy mamy prawo odebrać im miano cywilizacji? Co w końcu z cywilizacjami, które zniknęły z kart historii w wielkich kataklizmach pozostawiając tylko nikłe ślady lub nie zostawiając ich wcale?

Czytając stare źródła można stwierdzić, że stworzeń człowieka mogło być co najmniej kilka i wszystkie miały miejsce po wielkich kataklizmach, jakie dotykały ludzkość. Oczywiście czytając tylko te, które zachowały się do naszych czasów. Większość przekazów została zniszczona przez "nawiedzony" personel naziemny Nowego Pana lub przez całkowitych ignorantów. Część, być może, ukryta przed światem, zalega półki najbardziej tajnej biblioteki świata w Citta del Vaticano, a te, które są dostępne, są w większości ignorowane już w majestacie nauki. Czy poniższe stwierdzenia pisali ludzie o wybujałej fantazji? Czy to co piszą można zaliczyć do uroczego mijania się z prawdą?

Platon: Najpierw, wzmiankujesz jeden tylko potop ziemski, podczas gdy dawniej było ich wiele. Następnie, nie wiecie, że w waszym kraju żyła najpiękniejsza i najlepsza rasa ludzka, ani że od tych właśnie ludzi pochodzisz ty i całe wasze obecne miasto dzięki temu, że zachowała się mała ilość nasienia: wy nie wiecie tego, ponieważ w ciągu licznych generacji pomarli ci, co przeżyli owe czasy, lecz nie byli w stanie nic zapisać.

Gilgamesz - Ty, mężu z Szurippak, Utanapisztim, synu Ubara-Tutu, wybuduj arkę z drzewa, wybuduj ją na korabiu! Kiń swe bogactwa, pogardź pożytki swymi, zbaw żywot swój - szukaj życia! Z wszystkiego, co żywoistne, z każdego rodzaju - nasienie wprowadź do nawy.

Kodeks Rios - Kiedyś, w dniu Naui Ollin, nastąpi koniec świata. Wszystko, co żyje, ulegnie zniszczeniu na skutek trzęsienia ziemi. Będzie to już czwarte zniszczenie ludzkości. Ale nie wiemy, czy i tym razem ludzkość będzie miała szczęście - po raz piąty - pozostawić nasienie...

Trzy przykłady z krańców świata wskazują na to, że starożytni doskonale wiedzieli o czym pisali. Zdawali sobie sprawę z tego, że najważniejszą częścią Ziemi są istoty na niej żyjące, a przede wszystkim człowiek. Doskonale odróżniali też nasienie od istot żywych.

Pójdźmy dalej. Co zrobić z tak kłopotliwymi znaleziskami?:

* w warstwie określanej na ok. 450 mln. - ślad obuwia o wyglądzie buta astronauty,

* w warstwie geologicznej sprzed ok. 200 mln. lat - ślad bosej stopy,

* ślad wielkiej stopy obok śladu dinozaura w warstwie geologicznej określanej na ok. 100 mln. lat.

Wszystkie te ślady odnaleziono w Ameryce Północnej i wszystkie zostały zakwalifikowane przez naukę jako sprytne fałszerstwa. Współczesna nauka wmawia nam, że pochodzimy od małpy, tylko jakoś nie może wskazać od której. Niezrozumiałe jest przy tym to, że ewolucji spodobał się tylko jeden gatunek z naczelnych, a resztę odrzuciła. Dlaczego, skoro według darwinistów, ewolucja działa wszędzie i jednakowo na wszystko i na wszystkich?

Wniosek nie jest optymistyczny. Ewolucja, jako teoria, wymyka się nauce bo nie jest konsekwentna w stosunku do całości życia na naszej planecie, a przynajmniej małp. Natura nie lubi przypadkowości, a nauka nie umie wytłumaczyć tego fenomenu. No i do tej pory nie może znaleźć tego brakującego ogniwa, które na wieki połączyłoby nas z atrakcyjnym przodkiem żyjącym do dziś w środku afrykańskiej dżungli. Są jeszcze dwie prawdy uznane przez naukę:

* 4-3,8 mld. lat temu - okno czasowe - powstanie pierwszych organizmów na Ziemi,

* 535 mln. lat temu - wielki wybuch biologiczny - nagłe i jednoczesne pojawienie się wielu gatunków roślin i zwierząt,

Czy można je przyjąć za dwa etapy wielkiego tworzenia życia? Najpierw zostaje "zasiane" życie pierwotne mające stworzyć warunki życia dla wyższych form, a przede wszystkim mające rozpocząć "produkcję" tlenu, a dopiero później stworzone są wyższe formy życia, które stanowić mają bazę dla istoty stworzonej na wzór i podobieństwo. Człowiek wkracza na arenę najpóźniej, już po stworzeniu dla niego bazy życiowej. Jeśli wierzyć Sumerom tworzenie człowieka sięga ponad 400 tysięcy lat wstecz i nie było to od razu doskonałe stworzenie. Nauka na podstawie badań DNA i mitochondrialnego DNA twierdzi, że nasz myślący przodek powstał nagle około 290-140 tysięcy lat temu w Afryce.

Widać, że istnieje potężna luka pomiędzy 1,5 mln a 300 tysięcy lat. Tu nauka milczy, bo nie ma żadnych dowodów na ewolucyjne formy przejściowe i prawdopodobnie ich nie znajdzie jeśli wierzyć przekazom starożytnych. Na dzień dzisiejszy darwinizm i jego ewolucja to "czarna dziura" światowej nauki, w której znikają pieniądze podatników i energia uczonych, bo żeby znaleźć dowody trzeba przekopać całą Ziemię i tysiące "prazupek" porazić prądem, nie mając żadnej pewności, że da to jakiś pozytywny rezultat.

Teoria ewolucji nadal jednak ma się dobrze i dzięki reklamie w mediach "darwiniada" trwa dalej. W październiku 2004 prasa obwieściła całemu światu, że na indonezyjskiej wyspie Flores odkryto szczątki małpoludka, którego natychmiast okrzyknięto człowiekiem. Kości odkryto w doborowym towarzystwie karłowatych słoni, waranów i kamiennych narzędzi. On sam był podobno krasnalem o mózgu grejfruta, a skarłowaciał, bo żył odizolowany na wyspie gdzie nie było porządnego wzorca. Jak twierdzą uczeni - "Karlenie w takich warunkach, zwłaszcza na wyspach, to przypadek znany z dotychczasowych obserwacji zwierząt". No proszę, niby człowiek, a zachował się jak zwierzę? Wiek tego prapigmeja określono na 18 tysięcy lat, nazwano Homo florensiensis i na wszelki wypadek już włączono do panteonu - Homo habilis, Homo erectus, Homo neanderthalensis i Homo sapiens. Biorąc pod uwagę stosunkowo młody wiek znaleziska można spytać - czy to było gwałtowne cofnięcie się ewolucji czy też jej niewinne "wypsnięcie"? Na to pytanie głosiciele małpiej ewolucji, nie dali odpowiedzi.

Najbardziej poszukiwanymi elementami małpiej doktryny są tzw. formy pośrednie, czyli coś między prawdziwą małpą a dzisiejszym homo. Co prawda genetycy wręcz twierdzą, że forma pośrednia nie ma prawa istnieć, ale wyznawcom Darwina to nie przeszkadza i uparcie ich poszukują. Do tzw. Lucy, małpy z Etiopi sprzed 3 mln lat, doszedł ostatnio jej "dziadek" sprzed 4 mln lat. Też z Etiopi i mieszkający tylko 60 km od wnuczki. Problem w tym, że z dziadka Lucy pozostało niewiele. Jak z tego kawałka kości wywnioskować czy już chodził na dwóch kończynach czy jeszcze podpierał się ogonem? Bez obawy, dzisiejsi wyznawcy Darwina potrafią wszystko. Już niedługo dowiemy się, że chodził wyprostowany jak carski oficer i na pewno nie wchodził już na drzewo bo nie miał pazurów, a samą gębę się jakoś uśredni między wszystkimi "pitekami", tak by przypominał daleką wnuczkę. Proponuję nazwać go Karol.

Następne odkrycie. Po czterech latach dyskusji nad fragmentem czaszki z Czadu uczeni doszli do wniosku, że mają do czynienia z prapradziadkiem "Karola", który żył tamże już przed 7 milionami lat. Oczywiście natychmiast włączono go panteonu człowieczej generacji pod nazwą Sahelanthropus tchadensis, ale "żyje" dla naukowców pod pieszczotliwą nazwą - Toumai. Rekonstrukcji z paru zębów i fragmentu czaszki dokonano rzecz jasna przy pomocy komputera, choć nadal są trudności z rekonstrukcją drogi do Wielkiego Rowu Afrykańskiego gdzie przeprowadzili się potomkowie wodza Toumai. Są też wątpliwości, bo jak wzruszająco piszą entuzjaści - "Toumai miał wysoką, charakterystyczną dla całego naszego drzewa rodowego twarz z delikatnie opadniętymi łukami brwiowymi nadającymi obliczu wyraz zatroskania, z dużymi, okrągłymi oczodołami i szerokim nosem" ale "wygląd twarzy Toumai nie współgrał z wielkością jego mózgu". Jakiż to program komputerowy potrafi wyczarować z kawałka czaszki wyraz zatroskania? Takich rozczulających momentów czeka nas zapewne jeszcze wiele, gdyż nie znaleziono rozstajnych dróg małpy i człowieka.

W codziennej prasie raz po raz ukazują się sensacyjne artykuły o ustaleniu drzew genealogicznych coraz to innych stworzeń. Naukowcy amerykańscy po wieloletnich badaniach mogą się pochwalić znajomością pochodzenia nietoperza, czyli latającej myszy. Nie tej zwykłej, ale jej kuzynki pracującej w lotnictwie. Tutaj też w grę wchodzą miliony lat, podczas których przodek Darwina, cierpliwie dzień po dniu rzucał zwykłą mysz w powietrze, aż któraś z kolei bojąc się wytrzebienia gatunku rozpoczęła normalne loty. Która z kolei i po ilu latach eksperymentu rozpoczęła nową genetyczną gałąź, naukowcy nie podają. Ważne jest to, że zaczęła latać.

Na tym nie koniec. Okazuje się, że nic już nie jest pewne. W grudniu 2004 r. okazało się, że już nie pochodzimy od małpy ale od... ryjówki, małego zwierza ryjącego pod dinozaurami już około 75 mln lat temu. Do takiego wniosku doszedł prof. Dawid Haussler z Uniwersytetu Kalifornijskiego po zmiksowaniu genów kilku współcześnie żyjących ssaków i wyciągnięciu średniej. Brawo. Co tam jeszcze zostało...?

Czy działanie ewolucji można zaobserwować dzisiaj? Oczywiście, że można. Człowiek od iluś tysięcy lat jakoś nie może wytworzyć mechanizmów obronnych przed takimi chorobami, jak choćby malaria, grypa czy zwykłe przeziębienie. Przez dziesiątki tysięcy lat mając do czynienia z ogniem nie wykształcił ani krzty odporności na oparzenia. Jakoś przez tyle lat nie może się przystosować do oddychania smogiem w wielkich miastach. Małpy mając tak doskonały wzorzec i wspaniałych nauczycieli nie mogą nauczyć się pisać i czytać. Żadnemu rekinowi jeszcze nie przyszło do głowy pospacerować po plaży pełnej ludzi, gdzie pokarm sam wchodzi do paszczy. Ewolucja doskonale działa na papierze, gdzie można do woli szastać milionami i miliardami lat. Nikt i tak nie jest w stanie tego udowodnić i być może o to w tym wszystkim chodzi.

Darwiniści, owi "marksiści natury", mają też potężnego orędownika w postaci filozofa starożytnej Grecji, choć nie wiem dlaczego nie chcą się na niego powoływać. Dlaczego ci luminarze ewolucji nie uwzględniają w swych opracowaniach tak znamienitego antenata? Może nie znają jego znakomitej sentencji:

Platon - W ten sposób, zarówno w dawnych czasach jak i teraz, wszystkie jestestwa żywe przemieniają się jedne w drugie, przechodząc z jednego gatunku do drugiego w miarę, jak tracą lub nabywają inteligencji względnie głupoty.

Jednak cała prawda o teorii Darwina jest trochę inna niż się powszechnie uznaje. Sam Darwin pisał tylko, że ewolucja posiada selektywną właściwość, polegającą na eliminacji osobników słabiej wyposażonych genetycznie, a przeżywaniu lepiej przystosowanych i w ten sposób dochodzi do utrwalenia biologicznych cech korzystnych dla przetrwania gatunku. Tę część pracy wykorzystał Adolf Hitler głosząc przetrwanie tylko najsilniejszych i najlepszych gatunków, w tym wypadku rasy aryjskiej. Natomiast nadinterpretacji prowadzącej do wniosku, że człowiek jest ewolucyjnym potomkiem małpy wprowadził nie kto inny, jak jeden z ojców komunizmu - Fryderyk Engels i to właśnie komunistom zawdzięczamy tak zawrotną karierę teorii gadającej małpy.

Kosmiczna arka Noego

Dzisiejsza nauka, szczególnie ta badająca najstarsze dzieje Ziemi, oparta jest na wielkim "gdybaniu" i nadużywaniu słówka "prawdopodobnie". Po przyjęciu głównego aksjomatu, że Układ Słoneczny powstał około 4,5 mld lat temu ustalono, że należy tak balansować wiekiem dowodów, by nie wyskoczyć poza główne ramy czasowe oraz nie przeczyć logice w rodzaju - matka nie może żyć w jakimś kolejnym pokoleniu po swoim synu. Ponadto nie wiadomo, czy brakujący 1 mld lat jest adekwatny do prawdy. Wiek wszechświata określany jest na około 12 mld lat i kompletnie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie ile trwać może ewolucja od bakterii do złożonej formy inteligentnego homo. Odwieczny problem darwinistów czy krowa jest wielorybem, który zapragnął zmiany pastwiska, czy wieloryb jest krową, której znudziło się skubanie trawy, nie może doczekać się definitywnego rozwiązania.

Niektórzy być może pamiętają, jak na lekcji biologii pokazywano planszę, na której pływająca ryba na granicy z lądem zamieniała swój przód na gadzi z rybim ogonem, a już na lądzie paradował okazały gad. Miało to trwać setki milionów lat i tak wyglądała ewolucja. Jak dokładnie to wyglądało nauczyciel nie potrafił wytłumaczyć. Powiedział tylko, że tak było naprawdę i tak proszę to przyjąć. Wynika z tego, że poszczególne części ryby zmieniały kształt w tempie ułamka mikroskali na rok. Jak i kiedy zmuszono pierwszego osobnika, by zaczął oddychać tlenem? Ochotnik czy wypchnięty na siłę? Jak głupia ryba wpadła na pomysł, że potrzebne będą nogi? Czym odżywiała się ta gadoryba przez te kilkaset milionów lat, gdy jeszcze nie chodziła po lądzie, a już nie pływała w wodzie? Kto chronił ten eksperymentalny egzemplarz od strony wody, a kto od strony powietrza?

W dawnych czasach nauka stanowiła rodzaj jednego naczynia w rękach czegoś co zwano filozofią. Dawało to swego rodzaju rękojmię jednolitości poglądów. A dzisiaj? Nowoczesna nauka rozbiła to naczynie na drobne skorupy i każda z nich od tej pory żyje własnym życiem. Każda skorupka otrzymała swoją nazwę i swoich wyznawców w postaci tzw. wyspecjalizowanych uczonych. Stracono zaś ową jednolitość i brak spójności poszczególnych części nauki. Do dziś odbija się czkawką brak sensownego podstawowego założenia, któremu podporządkowano by wszystkie inne badania naukowe. Totalny bałagan, bezładne miotanie się tam i z powrotem, nie przemyślane kierunki badań, głupie doświadczenia i jeszcze głupsze wyniki - taki jest obraz dzisiejszej nauki o Ziemi, człowieku i jego historii. Żaden naukowiec nie jest obiektywny, bo do tego potrzeba wiedzy absolutnej, ale tylko nieliczni mają odwagę przyznać, że jej nie mają.

Nie mogę także zrozumieć swego rodzaju hipokryzji. Większość uczonych, szczególnie na Zachodzie, wierzy w Boga, czemu daje niejednokrotnie wyraz. Lecz wystarczy, że przekroczą próg swoich uczelni i natychmiast o tym zapominają, głosząc wręcz coś odwrotnego. Dlaczego tak jest? Oddzielenie nauki od starożytnej mądrości oraz wprowadzenie na siłę teorii Darwina założyło psychologiczny kaganiec wszystkim bez mała uczonym. Słowo "stworzenie" wykreślono z naukowego słownika i zastąpiono słowem "ewolucja". Skutki tego posunięcia będą miały takie reperkusje, że pochodzenie człowieka może nigdy nie zostać wyjaśnione. Jedno z głównych założeń, że człowiek jest koroną stworzenia i jest jedyny we wszechświecie musiało zaowocować odrzuceniem hipotezy o obcej ingerencji, a podstawowy dowód - człowiek, chodzi po ziemi i urąga całej nauce.

Jak powstało życie na Ziemi i kiedy doszło do jego powstania? Nauka określiła tzw. "okno czasowe" pomiędzy 4,0-3,8 mld lat temu, w którym powstawać miały pierwsze organizmy na Ziemi. Zwodnicza choć brzmiąca naukowo nazwa. "Okno czasowe" wymyślono! Wymyślono po to, by zmieścić jakoś w historii Ziemi czas na ewolucję, w wyniku której miał powstać człowiek. To, że czasu i tak jest za mało nie ma tu żadnego znaczenia, bo nikt nie jest w stanie tego udowodnić. Odkrycie bakterii kopalnych, których wiek ustalono na 3,1 mld lat też jest problematyczne. Tutaj też nikt nie jest w stanie udowodnić, nawet w przybliżeniu, czy wiek ustalono prawidłowo. Tu działa powyższa zasada mieszczenia się w granicach umownego okresu czasu. Nauka ustaliła dalej, że w okresie Proterozoiku na Ziemi pojawiają się już glonowce, pierścienice i jamochłony. Około 2,5 mld lat ewolucja strawiła na przejściu od bakterii do organizmów złożonych. Jakie to proste i jakie szybkie. 2,5 mld lat i mamy stułbię, następne "drobne" 1,5 mld lat i mamy już człowieka.

Mało tego. 535 mln lat temu, według nauki, na Ziemi następuje "wybuch biologiczny". Nagle i jednocześnie pojawia się niezliczona ilość gatunków roślin i zwierząt. Pozwolę sobie zapytać z czego? Z tych jamochłonów i pierścienic? Jaka przyczyna spowodowała nagłą wielotorowość ewolucji? Przecież podstawą darwinizmu jest przystosowanie się do określonego środowiska. Czy Ziemia była w stanie stworzyć setki tysięcy środowisk? Czy różnorodność gatunków w obrębie rodzin oznacza, że każde środowisko wytwarzało jeszcze tysiące podśrodowisk? Przecież to jest paranoja.

Jest logiczne, że życie na Ziemi jest nierozerwalnie związane z nią samą i jej losem. Odpowiedź na pytanie kiedy na Ziemi zaistniały warunki do rozwoju życia, musi dać równocześnie odpowiedź na pytanie o jego początki. Z tym też są problemy. Do tej pory nie ma w nauce jednolitej hipotezy tłumaczącej powstanie Układu Słonecznego, nie mówiąc już o samej Ziemi. Zwykłych ludzi karmi się teoriami w rodzaju: "kontynenty liczą miliardy lat", ale "oceany nie są starsze niż kilkaset milionów lat". To, za przeproszeniem, skąd nagle wzięło się tyle wody i do tego słonej? Co przez tyle setek milionów lat znajdowało się między kontynentami? Czy życie wyszło z wody dopiero kilkaset milionów lat temu? W imię nauki robi nam się wodę z mózgu.

Moja hipoteza jest prostsza, ale zmuszająca do opuszczenia kręgu nauki i ukłonu w kierunku mądrości starożytnych. Wiadomo z kosmogonii sumeryjskiej, że Ziemia w przeszłości doznała katastrofy kosmicznej oraz, że życie na Ziemi zostało zasiane z kosmosu. O dziwo, można z tego ułożyć sensowną hipotezę. Oczywiście hipotezę także nie do udowodnienia, ale za to ładniejszą, bardziej fascynującą i bardziej zrozumiałą.

* W zaraniu tworzenia się Układu Słonecznego praZiemia krążyła po orbicie między Marsem i Jowiszem, cała jej powierzchnia pokryta była wodą. Czy posiadała atmosferę? Być może, lecz była to zapewne cienka warstwa tego, co wyparowało z jej powierzchni, o ile w ogóle coś parowało w tak niskiej temperaturze.

* Około 500 mln lat po uformowaniu się Układu Słonecznego w jego granice wtargnęła obca planeta. Dochodzi do kolizji z nią lub z jej księżycem, w wyniku której praZiemia traci około połowy swej masy, ponad 2/3 skorupy i zostaje zepchnięta na orbitę bliższą Słońcu. Z utraconej części skorupy i wody tworzy się pas planetoid, komety i pomniejsze asteroidy.

* Część praZiemi, która nie uległa rozbiciu, rozpoczyna wędrówkę w okolice bliższe Słońcu, stabilizując się w końcu na dzisiejszej orbicie.

* W wyrwę powstałą po uderzeniu spływa pozostała część wody, która w zetknięciu się z gorącym płaszczem planety tworzy niezliczoną ilość pary wodnej. Utrzymywana siłą grawitacji para wodna staje się pierwszą atmosferą Ziemi.

* Jako ciało niebieskie o znacznej masie zaczyna dążyć do odzyskania kulistego kształtu, co jest bezpośrednim powodem rozerwania pozostałej części skorupy, które już jako prakontynenty rozpoczynają wędrówkę po gorącym, półpłynnym płaszczu Ziemi. Wtedy też zaczyna się formowanie kształtów przyszłych oceanów i wtedy też zapewne dochodzi do kolizji wypiętrzających systemy górskie. Woda krążyła jeszcze w atmosferze w postaci chmur pary wodnej.

* Po osiągnięciu kulistego kształtu, rozmieszczeniu się prakontynentów na jej powierzchni, stwardnieniu dna oceanów i względnym ustabilizowaniu się skorupy w stanie równowagi obojętnej Ziemia zaczynała przypominać dzisiejszą planetę.

* Po ochłodzeniu się powierzchni Ziemi i opadnięciu wody z atmosfery, Ziemia była gotowa do "przyjęcia" życia.

A co na to nauka? Nauka nieśmiało przebąkuje, że coś musiało się stać 500 mln lat po powstaniu Układu Słonecznego. Nie mówi wprost o katastrofie kosmicznej, ale o jakimś "wielkim odgazowaniu", które utworzyło atmosferę Ziemi. Do dziś jednak nie ma jednolitego poglądu na powstanie komet czy pasa planetoid. Nauka nie jest w stanie odpowiedzieć kiedy i dlaczego Mars wszedł w posiadanie tak dziwnych księżyców.

Za to uczeni francuscy przesunęli początek rozpadu prakontynentu na 800 mln lat temu. I chwała im za to, bo bardzo uprawdopodobnili warunki do zaistnienia "wielkiego biologicznego wybuchu" 535 mln lat temu. Czy taki termin może być prawdopodobny? Czy na uformowanie nowego kształtu i ochłodzenie powierzchni nasza planeta potrzebowała bez mała 3 mld lat? Chyba w dalszym ciągu gubimy się w domysłach.

Co mogło spowodować ten "wielki biologiczny wybuch"? Tu w moją hipotezę wkraczają ONI i ich "Kosmiczna arka Noego". Nie jest niemożliwe i nie można całkowicie wykluczyć, że życie zostało przyniesione z kosmosu. Przemawia za tym ogromna różnorodność form życia, a przede wszystkim nagłe ich pojawienie się. Tu prawdopodobnie pojawia się też pierwsze niedopatrzenie. Z "kosmicznych nasion" wyrastają gigantyczne zwierzęta i rośliny. Zarodki zabrane zapewne z rodzimej planety, lub tworzone w warunkach kosmicznych, gdzie siła ciążenia mogła być większa niż na Ziemi, rodząc się w warunkach mniejszej grawitacji osiągają olbrzymie rozmiary. Czy rozmiary tych potworów zmniejszały się w następnych pokoleniach, czy też 65 mln lat temu mieliśmy do czynienia z pierwszą interwencją Stwórcy? Na to nie jestem w stanie odpowiedzieć, choć wygląda prawdopodobnie. Dla cywilizacji wędrującej przez kosmos, skierowanie w kierunku Ziemi dużego asteroidu było zapewne dziecinną igraszką. Może jednak za masowe wyginięcie dinozaurów także odpowiada "wielki uskok skorupy ziemskiej"? Jak bowiem wytłumaczyć "zagładę", która według nauki trwała 2 miliony lat?

Można wysnuć z tego jeszcze jeden bardzo ważny wniosek. Wynikało by z tego, że w całym Układzie Słonecznym tylko jedna planeta nadawała się do życia, tylko Ziemia oferowała warunki gwarantujące rozwój i przetrwanie dla form żywych. Być może ostatnie odkrycia w meteorycie z Marsa wskazują tylko na jakiś nieudany kosmiczny eksperyment. Eksperyment, który wykazał, że nawet organizmy pierwotne nie wytrzymały próby przetrwania na tej planecie.

Cywilizacja Bogów

Jak w tym wszystkim umiejscowić Bogów i Ich ingerencję w inteligentne życie na Ziemi? Sądzę, że pierwszym krokiem musi być danie wiary temu, co piszą starożytni, a przede wszystkim zrozumienie tego co piszą. Drugim zaś, wymagającym niemałej odwagi, jest inne spojrzenie na samych Bogów. Postawienie znaku równości między Bogami a przedstawicielami bardzo wysokiej, pozaziemskiej cywilizacji powinno zmienić nasz sposób myślenia. Wszystko zaczyna być klarowne i zrozumiałe. Wiem, że takim stwierdzeniem skazuję siebie na stos, ale żeby zacząć to wszystko rozumieć i tak musimy zmienić nasze podejście do świata i samych Bogów.

Jeśli poddaliśmy w wątpliwość istnienie ewolucji, to musimy przyznać, że zaistnienie na Ziemi wielkiej różnorodności roślin i zwierząt musiało być efektem czyjejś ingerencji. Skoro wtedy na Ziemi nie było człowieka, to wniosek może być tylko jeden. Nazwanie tego Kogoś jest w tym momencie nieistotne, a istotny jest czyn którego dokonał. Kolejnym pytaniem, bodaj najważniejszym jest dlaczego powstał człowiek? Nie kiedy, ale dlaczego i po co. Jedną z odpowiedzi jest odpowiedź Sumerów. Człowiek powstał po to, by wyręczać Bogów w ciężkiej pracy oraz po to, by im służyć. Dość konkretna przyczyna choć coś innego można przeczytać w Sabhaparwie. Tu stwierdza się, że w odległych czasach, z odległego miejsca Bogowie przybyli na Ziemię aby studiować ludzi. Logika podpowiada, że możemy tu mieć do czynienia z inną ekipą, lądującą w czasach, gdy na Ziemi ludzie już istnieli.

Człowiek został stworzony kilkaset tysięcy lat temu i jak twierdzą Sumerowie od razu miał możność mówienia. Wszak zwierzętom i roślinom nazwy nadał Adam w ogrodzie Eden. Przez Bogów został nauczony pisać i przekazana mu została podstawowa wiedza. Po akceptacji Adama, jako pierwszego sprawdzającego się modelu człowieka, postanowiono stworzyć drugie ogniwo niezbędne do prokreacji. Tak powstała kobieta. Genetycznie identyczna z drobnym liftingiem w wiadomych miejscach. Do "produkcji" ludzi nie trzeba już było wykorzystywać "bogiń życia". Rasa ludzka rozpoczęła własną egzystencję.

Nie obyło się wszakże bez kolejnej wpadki. Nie zdyscyplinowana, czy wręcz zbuntowana grupa boskich przedstawicieli, wbrew zakazom, dokonała gwałtu na ziemskich kobietach, co wydało przerażające owoce.

Biblia - Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach.

Dziś ta grupa jest znana pod nazwą "upadłych aniołów". Czy znów dał znać o sobie przypadek złączenia kosmicznych genów z ziemskimi? Czy nie jest dziwne, że przekazy starożytnych są w tej materii nad wyraz zgodne? Giganci czy olbrzymy umieszczani są w pierwszym okresie panowania Bogów na Ziemi. Gdy zaczynają zagrażać pozostałej ludzkości, a przede wszystkim Bogom, podjęta zostaje decyzja o ich zniszczeniu. Bóg podejmuje także inną, brzemienną w skutki decyzję. Cała grupa (skażona pierwiastkiem ziemskim) zostaje skazana na wieczny pobyt na Ziemi. Nie zostają przyjęci z powrotem do grona kosmicznej ekspedycji. Biblia wspomina o jakiejś niebiańskiej bitwie. Być może ukarani chcieli siłą wywalczyć sobie utracone prawo, ale zostali pokonani. Pozbawieni możliwości powrotu do swojej cywilizacji, zmuszeni byli założyć pierwszą boską cywilizację na Ziemi. Jednak wtedy, zakładając istnienie miłosierdzia, nie zostają pozbawieni wszystkiego. Zatrzymują przy sobie wytwory najwyższej techniki, zapewne pozostawione im zostają stacje na orbicie Ziemi, środki bliskiego transportu kosmicznego itp. Sami zaś muszą zbudować bazę techniczną na Ziemi. Nie otrzymują tylko jednego. Nie otrzymują środka umożliwiającego im powrót na rodzimą planetę.

Kiedy to mogło się wydarzyć? Nasza nauka twierdzi, że pramatka ludzkości pochodzi z Afryki i było to około 200-300 tys. lat temu. Ile trzeba czasu, by populacja wzrosła na tyle, by liczyć się jako naród? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Ale wtedy populacja ludzi musiała być już dość znaczną, gdyż synowie boży jak piszą starożytni, mieli możliwość przebierania w ziemskich pannach.

Cóż, na tym można by zakończyć dywagację, lecz chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na dwa czynniki, które nie ułatwiały życia na Ziemi. Pierwszy to ciągłe zagrożenie z kosmosu, gdzie praprzyczyną była wielka katastrofa kosmiczna z początków formowania się Układu Słonecznego, a druga to ciągła niestabilność samej skorupy Ziemi spowodowana tą samą praprzyczyną. Oba czynniki zagrażają i dzisiaj, choć przez większość są bagatelizowane. Wbrew temu jak sądzi większość wierzących, bunt aniołów był błogosławieństwem dla rasy ludzkiej. Nikt inny, tylko pierwsza boska, ziemska dynastia, wielokrotnie ratowała ciągłość życia na Ziemi. Miała po temu możliwości, przede wszystkim techniczne. Czy nie jest zastanawiające, że zawsze po wielkich kataklizmach "królestwo ponownie zstępowało z nieba"?

Ziemię równolegle zamieszkiwały dwie cywilizacje. Cywilizacją wiodącą była oczywiście cywilizacja boska, a obok niej żyła cywilizacja jej służących - cywilizacja ludzi. Jak w każdym świecie, tak i w naszym istniały zapewne mezalianse, być może zamierzone, owocujące mieszańcami, których starożytni zwali półbogami lub herosami (półboginiami, boginkami lub heroinami). Zecharia Sitchin zwrócił uwagę na dziwny, według niego, sposób zawierania małżeństw, stosowany jeszcze w tzw. wyższych sferach. Co tu dziwnego? Zachowanie czystości genów było główną zasadą zachowania czystej rasy (trochę nieładnie brzmi). To dlatego Bogowie egipscy czy greccy utrzymywali stosunki ze swoimi siostrami, przy czym obowiązywała zasada, że ojciec mógł być ten sam, ale matka musiała być inna.

Bardzo możliwe, że wyrażenia takie jak "szlachetnie urodzony" czy "błękitna krew" odnosiły się początkowo do ludzi spokrewnionych z "synami bożymi" czy "półbogami" i pozostawały w ścisłym związku z tą elitą. Pierwiastek ten, czy bardziej gen, zaczął zanikać, gdy tą ścisłą czołówkę zaczęli uzupełniać szlachetnie urodzeni "z nadania", ale o genach najzwyczajniej ludzkich. Być może ten boski gen jeszcze dzisiaj ujawnia się sporadycznie w geniuszach, o których mówi się, że talent otrzymali od Boga, czy też, że posiadają "iskrę bożą".

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na znamienny fakt. We wszystkich "rozkopanych" cywilizacjach nie znaleziono nic, co świadczyłoby o wykorzystywaniu "wysokiej technologii" przez ówczesnych ludzi. Dlaczego? Sądzę, że ludziom nie wolno było jej mieć. To samo ograniczenie dotyczyło także mieszańców (półbogów), z których rekrutowali się królowie ziemscy i kapłani. Najwyższa technologia była zastrzeżona wyłącznie dla Bogów. Człowiek mógł mieć tylko najprostszą broń - oszczep, łuk, miecz, tarczę, rydwan oraz narzędzia do pracy - pług, żarna, wozy itp. Wszystko to człowiek otrzymał (!!!) od Bogów, podobnie jak został nauczony rzemiosła, uprawy roli czy hodowli i tylko takie obrazy można oglądać na wszystkich odnalezionych reliefach starych cywilizacji. O broni jaką posiadali Bogowie odnaleźć możemy jedynie wzmianki w starożytnych przekazach. A te jak myślę, spisywano bez wiedzy Bogów i stąd prymitywny, "nietechniczny" opis naocznego obserwatora.

Bogowie prowadzili wojny między sobą na Ziemi, ale tu zasadniczym mięsem armatnim byli ludzie. Jak pamiętamy z greckiej mitologii Bogowie tylko pomagali w walkach, mogąc przechylać szalę zwycięstwa. Podobnie jak w mitologii hinduskiej. Natomiast walki Bogów między sobą były toczone na firmamencie, w przestrzeni pozaziemskiej, a tam jak wiadomo z przekazów hinduskich, w użyciu była najwyższa technologia, do dziś przez nas nie rozpoznana. Technologia, jaką znamy dziś i jaką posiadamy, powstała wyłącznie w wyniku ewolucji technicznej i stworzona została już przez samych półbogów i ludzi lecz dopiero wtedy, gdy Bogowie opuścili Ziemię.

Podobnie, jak sądzę, było z pełnieniem władzy na Ziemi. Królowie czy kapłani byli mieszańcami genów boskich i ludzkich i tylko ci mogli dostąpić tych zaszczytów. Partnerkami mogły być tylko kobiety z domieszką krwi boskiej. Była to kasta, która obowiązki pełniła dożywotnio i władzę czy kapłaństwo przekazywała z ojca na syna i tylko wewnątrz tej elity. Była to kasta pierwszych "urzędników państwowych" kształcona w dodatku przez Bogów. A kapłani? Prawdopodobnie obowiązywał tam ścisły celibat, ale tylko w odniesieniu do zwykłych "ludzkich" kobiet. Znane są z historii "kapłanki", czy "klasztory dziewic" i chyba można się domyślać po co istniały.

Czy nie o degradacji umysłów pisze Platon opisując przyczynę najazdu mieszkańców Atlantydy na Europę?

Platon - Gdy jednak zanikł w nich boski pierwiastek dlatego, iż w wielkiej mierze i często zastępował go element śmiertelny i brał w nich górę ludzki charakter, wówczas nie potrafili już dłużej znosić swego obecnego powodzenia i zaczęli zachowywać się haniebnie.

Możliwe jest także to, że już wtedy człowiek nie doznawał "opieki" boskiej i był świadom tego, że został opuszczony przez Bogów. Brak widma nieuchronnej "kary Bożej" owocował samodzielnym podejmowaniem decyzji, nierzadko wbrew ustalonemu przez Bogów porządkowi. Zaczynało obowiązywać "ludzkie" prawo - prawo silniejszego.

Jak ziemia długa i szeroka do tej pory nie znaleziono szczątków, które można by uznać za szczątki innej cywilizacji. Czy świadczy to o tym, że innej niż nasza cywilizacja na Ziemi nie było, czy też nie potrafimy nic odnaleźć? Z jednej strony, przez tyle tysięcy lat nie powinno pozostać po nich nawet śladu, z drugiej zaś czy potrafilibyśmy je zidentyfikować? Wiele miejsca stare przekazy poświęcają wzięciu żywych do nieba lub "umieszczeniu" kogoś na nieboskłonie. Starzy Bogowie odchodzili do nieba, półbogów grecki Zeus umieszczał na niebie. Niebo nad nami roi się od herosów i "boskich" stworów. Dlaczego nie ma gwiazdozbiorów Bogów? Dlatego, że Bogów uosabiały planety.

Czy w niebie istniał boski dom starców i intensywna opieka medyczna? Chyba tak. Przecież Heraklesa Zeus umieścił na niebie dopiero po skażeniu go "bronią chemiczną" centaura Nessosa. Ra udał się do nieba, gdy był już trzęsącym się starcem, któremu z ust ciekła ślina. Czy zmarłych na Ziemi należących do ich cywilizacji także zabierano do nieba? Historycy twierdzą, że umieszczenie półbogów na firmamencie było zwykłą poetycką przenośnią. Naprawdę? Jak wytłumaczyłbyś nierozumnemu dziecku by nie ruszał psiej kupki. Zanim skończył byś wykład o szkodliwości bakterii kałowych dla ludzkiego układu pokarmowego, byłoby już za późno. Krzyknął byś krótko: nie rusz, to be. Tak samo tłumaczyło się mało rozumnemu człowiekowi, bo z resztą, nie była to jego sprawa.

Nurtuje mnie jeszcze jedno. Zdaję sobie absolutnie sprawę z tego, że mówimy o okresie czasu liczącym co najmniej dwie setki tysięcy lat. Dla wieku samej Ziemi to mrugnięcie okiem, ale dla historii rozumnego życia to szmat czasu. Skoro dopuściłem możliwość ingerencji obcych, to czy "desant" Bogów na Ziemię był tylko epizodem, czy też Ziemię odwiedziło kilka pozaziemskich cywilizacji? Tego nie można całkowicie wykluczyć. Skąd bowiem na Ziemi wzięło się tyle ras? Przy czym dlaczego krąg biblijny znał tylko trzy rasy - białą, żółtą i czarną? Dlaczego w Ameryce nie roi się od Mongołów (skoro zasiedlono ją przez cieśninę Beringa) lecz dominującą rasą jest rasa Indian? Czy nagłe pojawianie się na określonym terenie określonych grup ludzkich (określane dziś jako "znikąd" czy "niewiadomego pochodzenia") nie było planowym "zasiedlaniem" czynionym przez Bogów? Czy kiedykolwiek sprawdzimy czy genotyp Neandertalczyka i człowieka z Cro-Magnon jest identyczny?

Skąd na Ziemi tyle religii, z których każda uważa, że jej Bóg jest jedyny i prawdziwy? Skąd na Ziemi wzięły się trzy podstawowe systemy liczenia - dziesiętny, dwudziestkowy i sześćdziesiętny? Nie liczę oczywiście wielu systemów liczenia od jeden do "mnóstwo wiele". Skąd wreszcie tyle odmian pisma? Klinowe, hieroglify egipskie, hieroglify Majów, pismo Etrusków czy wreszcie sanskryt, że wymienię nieliczne. Dlaczego uczeni nie potrafią odczytać wielu rodzajów starożytnych inskrypcji? Sądzę, że z prostego powodu - Bogowie dali ludziom pismo, a nie alfabet. Wraz ze śmiercią znawców pisma umierała wiedza zawarta w pisanych przekazach.

Odbiegając, lecz niezbyt daleko, od tematu chciałbym przytoczyć pewien cytat ze starożytnego Sumeru, z epickiego poematu "Enmerkar i władca Aratty":

Niegdyś nie było węża, nie było skorpiona, nie było hieny, nie było lwa, nie było dzikiego psa ni wilka, nie było strachu ani przemocy, Człowiek nie miał rywala.

Czy są to wynurzenia pogryzionego przez hienę albo majaki ukąszonego przez skorpiona, czy też opis dawniejszych, lepszych czasów? Wygląda jak opis greckich warunków "złotego wieku ludzkości". Czy dopuszczając istnienie kilku boskich cywilizacji, które odnawiały życie na Ziemi po wielkich kataklizmach, można dopuścić także odtwarzanie lub tworzenie nowego żywego inwentarza? Niektóre zwierzęta jakby nie pasują do ziemskiej sielanki. Czy po kataklizmach nie pozostawały gdzieś w zakamarkach Ziemi ocalałe gatunki dawniejszych zwierząt? Twierdzi się przecież, że krokodyl czy latimieria, to relikty epoki dinozaurów. Czy wraz z odbudową życia rozumnego "dokładano" także nowe gatunki zwierząt? Czy drapieżne i jadowite zwierzęta miały regulować ilość ludzkiej populacji, czy też były tylko "ochroną" ściśle boskich terytoriów? Jaki czynnik mógł spowodować, że ludzie i zwierzęta zaczęli pożywiać się mięsem?

Jak długo bogowie rządzili na Ziemi? Chyba dostatecznie długo, by pozostawić po sobie niezatarty ślad. Jak widać nie żyli wiecznie, ale dostatecznie długo by stworzyć takie wrażenie na ludziach. Czy to właśnie ta zazdrość stworzyła naukową "odwieczną tęsknotę ludzi za nieśmiertelnością"? Dla życia boskiego Sumerowie operowali jednostką czasu zwaną "sar", która liczyła 3600 lat. Panowanie Bogów w Egipcie czy Mezopotamii liczono w dziesiątkach tysięcy lat. W egipskich przekazach można zaś wyczytać o starzejących się bogach, których opis, wypisz wymaluj, pasuje do opisu dzisiejszych starych, schorowanych ludzi. Dziś nie ma już bogów i półbogów. Czy naturalnie wymarli, czy też zbudowali to, co im było najbardziej potrzebne - pojazd, którym wrócili do swej kosmicznej ojczyzny? Kiedy to mogło być? 14-15 tysięcy lat temu? Prawdą jest, że wojujących Atlantów i Greków nikt już nie ostrzegł przed kataklizmem. Jedno jest pewne. Na Ziemi ich nie ma. Nie ma też ich "zabawek". Czy powrócą jak obiecali, czy tylko obiecali?

Dzisiaj sam człowiek zaczyna kreować się na Boga. Wynalazł już boski piorun i rozpoczął zabawę z genami. Przypomina to zabawę brzdąca z nożyczkami i kontaktem elektrycznym w ścianie. Może nie trafić w dziurki, ale jak trafi to może się poparzyć lub co gorsza może zginąć. Ktoś, kiedyś ujął to bardzo trafnie: "Ludzkość znalazła się w bardzo niebezpiecznych rękach - we własnych". Ale, czy opuszczeni, mamy inne wyjście?

Artykuł pochodzi z nieistniejącej już strony www.uleszka.com

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
:arrow: Uważać człowieka za błędne dziecko matki natury jest obrazą samego siebie. Krok po kroczku, powoli i systematycznie można dotrzeć do celu. Czy my aż tak wiele osiągnęliśy, żeby ktoś musiał nam to dać?

A może to jest właśnie ten przełom, jeśli przestali byśmy się wywyższać, zrozumieli byśmy sens własnego istnienia. Bo nie powiecie mi, że to przypadek iż wyeluowaliśmy jako jedyny spośród milionów gatunek na Ziemi.

P.S. Przepraszam, ze wklejam artykuły, ale są wakacje i nawet mi sie nie chce za dużo pisać. Praca nad Green Book mi wystarcza

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

:lol: taaa

Właśnie przeczytałem ten artykuł i zgodzę się z Pierce, jest ciekawy.

Moja wersja to wydarzenia z Biblii tu cytaty: :

arrow:"...Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas...",

Można przypuszczać że nie było boga, tylko BOGOWIE i to oni wpadli na pomysł stworzenia sobie króliczków doświadczalnych czyli nas.

:arrow: "...Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął(narkoza?). Potem wyjął jedno żebro i wypełnił ciałem to miejsce..."

Przypuszczenie "BÓG" i jego podwładni (BOGOWIE) wykonali na Adasiu operację, następnie z jego żebra sklonowali Ewę i tak powstała pierwsza niewiasta.

:arrow: Gdy Ewa dała owoc Adamowi by ten go skosztował, Bóg zesłał ich na wygnanie oto słowa Pana/Panów: "...Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byle by teraz nie wyciągnął ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki!

Teraz wiemy że Bogowie trzymali nas w niewiedzy o świecie, może chodziło o uchronienie pupilków od zła, ale ja myślę, że chodziło o wiele ważniejszą rzecz , chodziło o to by człowiek nigdy nie dowiedział się co może i jaki jest wielki, niestety tak jak w dzisiejszych czasach ten eksperyment wymknął się z pod kontroli, ale obcy wiedzieli, że jest taka możliwość i przy tworzeniu nas zablokowali nam większość mózgu byśmy nie mogli przenosić siłą woli przedmiotów(jak w istocie oni), latać...

:arrow: " A kiedy ludzie zaczęli się rozmnażać na ziemi i rodziły im sie córki, Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne... I rzekł Pan: Nie będzie przebywał duch mój w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem. Będzie więc życie jego trwać 120lat!!!

Będzie więc żył aż 120 lat, tak, tak było i niestety im cywilizacja idzie dalej tym żywotność ludzi spada...

Oni dalej są, i będą w czasie końca świata zabiorą nas i Bóg :) jeden wie co z nami zrobią.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo możliwe

Ale bardziej prawdopodobne jest to że 2012 i kobiety i mężczyźni, zwierzęta, rośliny i wszystko to co zbudowali nasi twórcy zniknie... I po pewnym czasie narodzi sie na nowo, lecz to jużbędzie całkiem inna bajka :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

no nie przesadzajmy...:) to tylko teorie... po za tym zawsze pozostanie ta grupka ludzi, która zkolonizuje świat na nowo

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Powiem ci że raczej wszystko się powtórzy. Możliwe, że Bogowie wezmą mężczyznę i kobietę (Jak Noe zwierzęta) i utrzymają ich w stanie hibernacji czy inaczej aż do tego czasu gdy ziemia uspokoi się i na nowo będzie można powtórzyć wydarzenia z BIBLII

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo dobry artykuł.

Ta teoria tłumaczy wiele rzeczy.

Słyszeliście o "kryształowych czaszkach" artefaktach majów mających nas uratowac przed zagładą w 2012.

Miały by one zostac umieszczone w jakimś kompleksie głeboko pod piramidami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Roman zdaje mi się, że te czaszki to w najnowszej odsłonie przygód Indiana Jonesa były.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo ciekawy film. Już nie mogę sie doczekac 2012 roku :D:D:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo przystępna teoria, trzeba przyznać. Ale mam wrażenie że zgania naukę (niby jedna "mała" teoria, ale od tego zawsze się zaczyna), zresztą, tak jak każda wiara w cokolwiek. Łatwiej i lepiej jest przystać przy wiedzy starożytnych, nic nie robić i tylko wznosić modły, mimo to ja podziękuję. Narazie pozostanę ewolucjonistą, lecz racjonalistą na zawsze. I jeszcze jedno, ta teoria póki będzie niepewna, nigdy nie znajdzie mas zwolenników, po prostu nie tłumaczy (a wręcz odrzuca) życia po śmierci.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To mi przypomina trochę Lovecrafta.Wielkie istoty które stworzyły świat.Za bardzo mi tu śmierdzi mitologią cthulhu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moim zdaniem ta teoria stworzenia człowieka przez kosmite jest bardziej prawdopodobna niż stworzenie człowieka przez boga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Artykuł ciekawy, ale jest to lustrzane odbicie przekonań Ericha von Danikena.

Można spokojnie założyć, że ktoś popchnął nieco sprawy w przód by nastąpiła ewolucja człowieka. Stąd biblijny Eden, gdzie odseparowana garstka stworzona została na podobieństwo Boga. Moim ulubionym twierdzeniem zaprzeczającym teorii Ewolucja jako takiej jest: Skoro powstaliśmy w procesie ewolucji od małp, dlaczego tak wiele rodzajów małp nadal chodzi po Ziemi?

Zdaje się być prawdopodobne, że to przybysze z kosmosu odseparowali wybraną grupę ssaków i uczynili ludzi. Jednak musieli to zrobić w jakimś konkretnym celu. Więc moim pokornym zdaniem, ich zadanie zostało nadane przez jakąś wyższą siłę, dla wyższego celu. Nie możemy zawsze zakrywać się naukowymi wyjaśnieniami.

Co do sprawy wieku naszej matki Ziemi. Jestem właściwie przekonany, że nie jedna, lecz wiele cywilizacji przed nami zamieszkiwało naszą piękną planetę. Jestem pewny, że na naszym Księżycu znajdują się pozostałości ich dawnej świetności. Proszę zobaczyć film, stare bądź nowe wydanie, "Maszyna Czasu". Pięknie zostało tam to ujęte.

Ziemia jest stara. Ziemia skrywa wiele sekretów. Nie możemy wszystkiego opierać na nauce. Tam gdzie ona zawodzi, musimy użyć naszej wyobraźni, Duszy i Serca. Nie zaśmiecajcie głowy naukową paplaniną, otwórzcie umysły na Prawdę. Bo ona jest tylko w Tobie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Widzę, że autor tego tematu niewiele wie na temat biologii ;/ jestem na profilu biologiczno - chemicznym a biologia, to moja pasja, a ściślej paleontologia, jakby ktoś nie wiedział, to większość naukowców nie wierzy i nie uznaje teorii ewolucji a nawet ją obala, a brakujące ogniwo to bajka, którą się wciska na lekcjach biologii, bo żaden lemur nie mógł być przodkiem dwóch tak różnych istot jak małpa i człowiek, podobne bzdury w teorii ewolucji to że ptaki są od gadów totalny bezsens!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedyś rozmyślałem na temat różnorodnych teorii powstania, jest ich kilka bardziej prawdopodobnych, kilka mniej nieprawdopodobnych.

Niestety dzisiaj żyjemy w czasach gdzie granicy na dobra sprawę niema, jeśli ktoś spędzi sporo czasu składając układankę by wyglądała jak teoria, często wystarczy kilka dziurek i cały misterny plan w piz.u, niekiedy bardzo odważne teorie, spotykają się z zadziwiającą przychylnością co jest jak by sytuacja odwrotna do tego co działo się dawniej gdy Darwin przedstawiał swoja teorie kiedy to natkną się na wodospad krytyki.

Dzisiaj jeśli kilka autorytetów stwierdzi ze człowiek wyewoluował z małpy, część ich poprze część skrytykuje, jeśli kilka autorytetów stwierdzi ze człowieka stworzyła obca cywilizacja część środowiska ich wyśmieje, część będzie bila im brawo.

Obecnie co raz głośniejsza jest teoria ze w iluś procentach jest to bliskie 80ciu, materiał genetyczny organizmów żywych na ziemi nie pochodzi i nie powstało na ziemi.

Co to oznacza ze jeśli w ogóle dojdziemy do tego kto pierwszy puścił pule, to będzie to największe możliwe odkrycie, dlatego ze jest ono właściwie niemożliwe do stwierdzenia.

To ze ewolucja ma wiele dziur w swej konstrukcji nie oznacza ze nie wniosła ona wiele do dzisiejszego obrazu bytów żywych, fizycznych, jestem zdania ze teoria która wyprze lub stanie na teorii ewolucji także będzie daleko od ideału i z czasem sama zostanie obalona.

Jednak polegając jedynie na teoriach to tak jakby wyruszyć w podroż statkiem i osiąść na mieliźnie zaraz po rozpoczęciu się rejsu.

Ewolucja daje nam punkt wyjścia, wielu łączy ja z metaforyzmem, rebusami, jakie występują w religiach, nie wiem czy to źle czy dobrze, ale jeśli przyjmiemy ze każde kolejne odkrycie to kolejny punkt wyjścia, źle znika bo zawsze jakiś postęp wynika.

To ze wielu naukowców wyśmiewa teorie ewolucji, to jeszcze o niczym nie świadczy, poza brakiem szacunku dla samej nauki, gdyby wszystkie strzały były w dziesiątkę, to mielibyśmy na świecie dziesięć idealnych książek z danej dziedziny nauki, bo były by one idealne i nie trzeba by było kolejnych ambitnych dziel literatury naukowej bo już by istniały te najlepsze.

Właśnie na tym polega uniwersalność ewolucji, to ze teoria o powstawaniu gatunków się starzeje, to jedynie znak ze spełniła ona swoje zadanie, w postępie, i podała dalej, rodząc ambicje, która zrodzi kolejne teorie, które spełnią swoje zadanie bądź nie.

I to właśnie może skłonić do zastanowienia ze praktycznie wszystko już istnieje, wszystko co zostaje odkryte, zbadane, nazwane, i przypisane, już istnieje, jedynie jeszcze nie zrodził się kolejny Einstein, Darwin by to nazwać, zauważyć.

My uważamy siebie za naczelnych, ale co jeśli razem z nami żyje gatunek fizycznie podobny, lecz mentalnie, czy pod jakimiś specjalnymi zdolnościami, lepiej obdarzony przez naturę w skutek ewolucji, bądź innej teorii jeszcze nieznanej z imienia.

Co jeśli ci lepsi zdają sobie z tego sprawę ale uznali ze wyjawianie owego sekretu nie leży w ich interesie?, tak można iść bez końca, rzecz jasna teoretycznie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Widzę, że autor tego tematu niewiele wie na temat biologii ;/ jestem na profilu biologiczno - chemicznym a biologia, to moja pasja, a ściślej paleontologia, jakby ktoś nie wiedział, to większość naukowców nie wierzy i nie uznaje teorii ewolucji a nawet ją obala, a brakujące ogniwo to bajka, którą się wciska na lekcjach biologii, bo żaden lemur nie mógł być przodkiem dwóch tak różnych istot jak małpa i człowiek, podobne bzdury w teorii ewolucji to że ptaki są od gadów totalny bezsens!

no łał to skąd według ciebie wziął się człowiek i inne zwierzęta "mój mistrzu"

Też jestem na takim profilu i na chacie prócz siedzenia na tym forum oglądam różne programy na Discovery i mogę podważyć twą "pseudoteorię".

1. Skąd u diabła wziął się człowiek według ciebie?

2 i inne ssaki?

3 nie wspominając o gadach i ptakach?

4 Jaki procent to "większość"?

5 Podaj ich nazwiska.

6 wiesz kim był pan Charles Robert Darwin?

7 Czemu lemur nie mógłby być przodkiem małp naczelnych?

8 Jesteś aż tak inteligentny że Teoria Ewolucji Darwina(pyt.6) to dla ciebie bezsens?

9 Skąd masz takie informacje?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Chwila chwila, MateuszBiskup zapomniał o sytuacjy z bibli w której ludzie zjednoczyli się pod wodzą Nimroda i zaczeli tworzyć miasto Babilon i wielką wieżę Babel, podobno Bogowi się to nie spodobało i pomieszał ludzią języki, co spowodowało że ludzie zaczeli się zabijać (bo nie mogli się zrozumieć) i rozeszli na inne miejsca świata, tworząc własne miasta i wioski.

Czy niewidzicie nic dziwnego z tej historii ludzi z bibli, Czyli według z tego co wynika z bibli, Czyżby Bóg bał się że ludzie odkryją kim on jest i mogą zjednoczyć się? Skoro pomieszał ludzią języki i od tamtego czasu zaczeli się zabijać, to więc przez niego są wojny? Czy niemógł tego przewidzieć że jak ludzią pomiesza języki to zaczną się zabijać? Czy Bóg się czegoś obawiał?

Wniosek jest tylko nikt niewie kim jest Bóg albo Bogowie

źródło: Biblia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
no łał to skąd według ciebie wziął się człowiek i inne zwierzęta "mój mistrzu"

Też jestem na takim profilu i na chacie prócz siedzenia na tym forum oglądam różne programy na Discovery i mogę podważyć twą "pseudoteorię".

Brawo jabczak widzę że masz nieomylnego mentora w postaci telewizora.

Wypowiedź KamilMozart wydaje się o wiele wiarygodniejsza niż twoja z tego względu że ma on pojęcie na temat tworzenia historii ziemi wedle własnego uznania naukowców i to w taki sposób jaki jest dla nich wygodny. Po za tym jeżeli traktujesz Discovery jako w pełni wiarygodne i nieomylne źródło informacji to aż ci nie zazdroszczę. Kto przy zdrowych zmysłach wieży bezgranicznie w informacje przedstawiane w TV. Historia pokazała już nie raz jak bardzo mylili się naukowcy w wielu różnych dziedzinach nauki. Zanim zaczniesz krytykować próby obiektywnego i bardziej otwartego spojrzenia na dzieje świata zastanów się dobrze ile to już kłamstw serwowano ludzkości.

Takie konserwatywne spojrzenie zamiast pomagać w rozwoju nauki poprzez dochodzenie prawdy a nie tylko głoszenie najwygodniejszych teorii, jedynie szkodzi a nie przybliża nas o krok do prawdy.

Naprawdę wierzysz że Darwin miał 100% racji? Zastanów się w takim razie dlaczego tylko nasz gatunek osiągnął wyżyny ewolucji i zostawił cały świat natury w tyle. Jak to możliwe że jednostka słabsza zwyciężyła nandertalczyka. Przecież ewolucja właśnie polega na tym aby eliminować słabsze ogniwo a nie na odwrót. I gdzie jest teraz twój Darwin. Dziś tacy konserwatyści i puszkogłowi stawiacie mu pomniki a kiedy okaże się że cała ta jego teoria jest do niczego pierwsi będziecie głosić nową nauke.

Kompletny brak wyobraźni i logicznego myślenia. Normalnie ŻAL.PL

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

no łał to skąd według ciebie wziął się człowiek i inne zwierzęta "mój mistrzu"

Też jestem na takim profilu i na chacie prócz siedzenia na tym forum oglądam różne programy na Discovery i mogę podważyć twą "pseudoteorię".

1. Skąd u diabła wziął się człowiek według ciebie?

2 i inne ssaki?

3 nie wspominając o gadach i ptakach?

4 Jaki procent to "większość"?

5 Podaj ich nazwiska.

6 wiesz kim był pan Charles Robert Darwin?

7 Czemu lemur nie mógłby być przodkiem małp naczelnych?

8 Jesteś aż tak inteligentny że Teoria Ewolucji Darwina(pyt.6) to dla ciebie bezsens?

9 Skąd masz takie informacje?

wez sie troche zastanow czasem zanim cos napiszesz. Naprawde myslisz ze ludzie bioracy udzial w powstawaniu Discovery sa nieomylni i wszechwiedzacy? Smieszne az sie w portki zlalem. To samo Darwin... myslisz ze przed nim tez nasz swiat nie skrywal tajemnic i dokladnie, bezblednie zbadal przeszlosc tworzenia sie zycia na Ziemi? (kolejny strumien moczy). Teoria Ewolucji pfff... tez kiedys widzialem taki program na Discovery w ktorym przedstawiono przypadek ewolucji delfina. Prymityw wyszedl z wody, stal sie psem, psu znudzilo sie zycie ladowe i zaczal znow mieszkac w wodzie, stajac sie delfinem.... i to zapewne niejedyny taki bezsensowny przypadek tlumaczenia sobie powstania poszczegolnych zwierzat.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
"Twierdzenie, że Bogów wymyślił człowiek na własne potrzeby jest bezsensowne. Wynikało by z tego, że możliwości abstrakcyjnego myślenia u naszych przodków były takie same lub dużo większe niż dzisiejszych ludzi. Czy postać na zdjęciu obok (Salamanca w Hiszpanii) jest produktem średniowiecznego fantasty czy echem dawnej, zaginionej i zapomnianej epoki? Czy w ręku trzyma "boski sierp", znany ze starożytnych przekazów?"

Dlaczego nie miały by być takie same? Autor uważa ,że jak umie obsługiwać myszkę to jest inteligentniejszy od starożytnych? Proponuję autorowi (jeśli wierzy w reinkarnacje) zacząć życie na pustyni w jaskini ,zamiast w erze ,w której wszystko jest podsuwane pod nos ,ciekawe czy wtedy dotarłby do poziomu intelektualnego,którym się obecnie szczyci.

Nie wiem też ,skąd autorowi to wynika z przytoczonego twierdzenia ,ale rzeczywiście starożytni na pewno mieli bardziej rozwinięte abstrakcyjne myślenie niż ludzie dzisiejsi ,otoczeni dogmatami co do wyglądu rzeczywistości.

Prof. Brunon Vollmert - Uważam darwinizm za nieszczęśliwą pomyłkę, zawdzięczającą swój bezprzykładny sukces tylko i wyłącznie antropocentrycznemu myśleniu życzeniowemu.

Co jest antropocentrycznego w twierdzeniu ,że pochodzimy od małpy? Ludzie raczej woleliby być istotami wybranymi i stworzonymi przez Boga ,niż oglądać na Animal Planet swoich praprapradziadków. Dziwna opinia.

Dziwne jest jednak to, że najstarsze pisma są dla nas nie do odczytania.Co jest tego powodem? Mętne wyjaśnienia nie wnoszą kompletnie nic do wytłumaczenia tego fenomenu

Pismo klinowe Sumerów jest rozszyfrowane ,służyło głównie do dokumentowania transakcji handlowych. Jeżeli są jeszcze jakieś starsze języki ,to znalezione manuskrypty występują w pojedynczych ilościach ,a to chyba logiczne

,że nie da się rozpracować języka na podstawie jednego tekstu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"nie próbujcie pojąć tego, co jest niepojęte" to też fragment z Biblii-wystarczy pogodzić się z tym co jest nieuniknione

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz