• Ogłoszenia

    • Ona89

      Zmiana Adresu   18.01.2018

      Witajcie. Nasze forum zjawiskaparanormalne.pl zmienia adres na : www.paranormalne.com.pl Zapraszamy!
Gość Anonymous

„Wracasz czy zostajesz?”

47 postów w tym temacie

Sprawa pytania „Wracasz czy zostajesz?” często pojawia się w materiałach, którzy przysyłają nam ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Widać wyraźnie, że jest ono ważną częścią przeżyć związanych z tym niezwykłym zjawiskiem. Ludzie bardzo często opisują spotkanie z niezwykłą istotą, od której pada pytanie: „Wracasz czy zostajesz?”. Jest więc możliwość wyboru. Jest to interesujące samo w sobie, gdyż wydawało się, że człowiek nie ma żadnego wpływu na datę swojej śmierci, a jednak... czasami jest inaczej. Bardzo ciekawie opisał to nasz czytelnik, Andrzej, który prosił o zachowanie anonimowości.

Dzień Dobry,

Piszę do Państwa po raz pierwszy i od razu uprzedzam, że nie zamierzam nikogo przekonywać do prawdziwości mojego przeżycia. Wiem, co przeżyłem i naprawdę nie musze się posiłkować wszelkimi mądrymi opracowaniami, gdyż doświadczenie było to niezwykle prawdziwe i realne. Na początek kilka słów o sobie. Jestem nauczycielem [...] proszę o zachowanie anonimowości.

reanimacjazawalserca.jpg

Od 30-go roku życia miałem kłopoty z sercem i zawsze lekarze obawiali się, że kiedyś przeżyję zawał. To było ciągłym moim problemem, bo paliłem papierosy i co chwila podejmowałem próbę ich rzucenia. Dodatkowo praca w liceum jako nauczyciel zawsze wiąże się ze stresem, co także bardzo źle wpływa na serce.

Ten dzień zapamiętam do końca życia. Szykowałem się do wyjścia do szkoły, moja żona była w łazience, a nasz jedyny syn już wtedy wyprowadził się z domu. Poczułem nagły lęk przed śmiercią, potworny lęk, którego opisać nawet nie potrafię. W klatce piersiowej pojawiło się pieczenie, a ja nie byłem w stanie oddychać. Nagle ból ustał i pierwsze co pamiętam, to moje ciało leżące na ziemi. Widziałem wyraźnie, jak moja żona próbuje mnie ocucić, a potem biegnie po telefon. Nie mogła go jednak znaleźć, a cały proces poszukiwania przez nią telefonu był w przedpokoju.

malee.jpg

Potem opisałem jej dokładnie, co robiła, gdzie szukała tego telefonu, a także jak pobiegła do sąsiadów, aby wezwali pogotowie. Oglądałem to wszystko bez najmniejszych emocji, a ta postać leżąca na ziemi wydawała mi się zupełnie obca. Pamiętam, że nawet byłem zdziwiony, że mam tak siwe włosy, czego wcześniej nie zauważałem. Wyraźnie byłem w innym ciele, które mogło się poruszać. Widziałem wszystko wyraźnie, wszystko także wyraźnie słyszałem. Nie mam zamiaru polemizować z ludźmi, którzy tłumaczą to omamami mózgu, gdyż jest to dla mnie strata czasu.

Nagle wszystko znikło, a ja znalazłem się w ciemnym tunelu z bardzo jasnym światłem na końcu. Nie raziło w oczy, było ciepłe i miałem wrażenie, że już tam kiedyś byłem. Nagle poczułem, że jeśli tam się udam, to już nigdy nie spotkam się z moją żoną. Ta myśl spowodowała rodzaj wahania, choć byłem gotów pójść tam nie bacząc na nic. I wtedy pojawiła się ta istota. Zauważyłem ją jako smugę światła, ale barwa tego światła była taka sama, jak na końcu tunelu. Usłyszałem jej głos gdzieś w środku. Zapytała bardzo wyraźnie:

lumierende.jpg

„Wracasz, czy zostajesz?”.

Odpowiedziałem „Chcę tu zostać, ale boję się o to, co się stanie z żoną”.

Przez chwilę ta istota wydawała się myśleć o tym, co odpowiedziałem, po czym usłyszałem „Dobrze.”

Obudziłem się na sali w szpitalu. Opowiedziałem o wszystkim żonie, w tym o szczegółach jej rozmowy z sąsiadem. Szanse na to, abym leżąc nieprzytomny słyszał treść tej rozmowy są zerowe, gdyż sąsiad mieszka po drugiej stronie naszego bloku. Żona była w szoku, kiedy jej o tym opowiadałem.

Mam nadzieję, że moja historia na coś się Państwu przyda. Szanuję Was za to, co robicie, więc dlatego Wam to przesłałem.

Pozdrawiam serdecznie

Andrzej

Przy okazji tego tekstu warto opublikować artykuł, który ukazał się na łamach gazety „Polska The Times”.

Światło i święci w godzinie śmierci

Do zaskakujących wniosków doszli amerykańscy naukowcy, których zafascynowała sprawa ostatnich minut życia człowieka. Badając ludzi, którzy konali, doszli do nieznanych do tej pory wniosków. Oto bowiem okazało się, że tuż przed śmiercią z naszym mózgiem dzieją się bardzo dziwne rzeczy.

mozg.jpg

Niektórzy z tych pacjentów opowiadali o świetle, które im towarzyszyło, inni wspominali o wszechobecnej bieli, następni jeszcze mieli widzenia religijne. Wymieniali w zależności od wyznawanej religii, że widzieli Jezusa czy np. Buddę. Nie brakowało wśród tych opowieści i relacji o udawaniu się w kierunku oświetlonego tunelu. Tymi badaniami, które rejestrowały ostatnie chwile życia ludzi, kierował dr Lakhmir Chawla ze wspomnianego uniwersytetu. Chawla wykorzystał elektroencefalograf, który rejestrował fale przepływające przez ludzki mózg.

chawla.jpg

- Mamy dokładny zapis siedmiu umierających ludzi - mówi ten naukowiec i dodaje, że w ostatnim momencie życia, gdy pacjenci już odchodzili, następowało to przedziwne zjawisko. Polegało ono na nadejściu fali mózgowej aktywności, która trwała od 30 sekund do trzech minut. I w tym czasie pacjenci mieli wspomniane widzenia. Po tym czasie ludzie ci umierali. Co jednak sprawia, że mózg dostaje przypływ tej energii - stawiali sobie pytanie badacze. Według dr. Chawli dzieje się tak, bo w momencie, gdy do mózgu człowieka dopływa coraz mniej tlenu, komórki mózgowe bronią się i zaczynają wysyłać elektryczne impulsy. Najpierw są one pojedyncze, potem coraz silniejsze i silniejsze i są to już całe fale, które składają się na ową wzmożoną aktywność mózgu, jaka występuje w ostatnim okresie życia człowieka

Naukowiec twierdzi, iż tego typu zachowania mózgu zarejestrował u pół setki pacjentów, nie ma więc mowy o jakimś incydentalnym przypadku, to jest - jego zdaniem - reguła.

- Zwłaszcza że wszystko zostało zarejestrowane aparaturą medyczną - mówi Chawla, który od lat bada zachowania ludzkiego mózgu w ostatnich chwilach życia poszczególnych ludzi.

Chawla zamierza wyniki swoich prac przedstawić na konferencjach naukowych i opisać dokładnie w specjalistycznych pismach medycznych, ale już podnoszą się głosy, by nie traktować tych obserwacji jak praw naukowych. Do tego grona sceptyków należy między innymi największy badacz takich stanów człowieka, który prześledził i opisał historie w sumie kilkuset ludzi, którzy przeżyli stan śmierci klinicznej i potem relacjonowali swój powrót do życia. Otóż Parnia radzi, by do ogłoszonych właśnie obserwacji amerykańskiego badacza Chawli podchodzić bardzo ostrożnie.

Zdaniem Parnii nie można bowiem traktować śmierci jako jednego momentu, dla niego jest to długi proces, który może niekiedy zostać powstrzymany, co sprawia, że ci, którzy byli w stanie śmierci klinicznej, wracają do życia.

- My patrzymy na śmierć tylko jako na chwilę, tymczasem jest to długi proces, który - jak wykazały moje wieloletnie badania - potrafi się odwrócić, czyli - mówiąc wprost - ci, którzy byli pogrążeni w stanie śmierci klinicznej, nagle wrócili do świata żywych i nie była z tym związana żadna fala mózgowej aktywności, energii - mówi Parnia.

ndepostac.jpg

Parnia opisał dokładnie na początku ubiegłej dekady wrażenia swoich pięciu pacjentów, którzy odchodzili z tego świata po rozległych atakach serca. Ludzie ci żyją dzięki wysiłkom medyków i opowiadali o tym, że przez jakiś czas pogrążeni byli w świecie, gdzie panowała jasność lub jaskrawe światło, mówili o swoich bliskich, a w tym czasie aparatura, do której byli podłączeni, nie zarejestrowała jakiejś wzmożonej aktywności ich mózgu.

Ale - jak twierdzi Parnia - ludzie ci wyszli z tego stanu odmienieni, między innymi stali się szczęśliwsi, bardziej też pomocni dla innych, również mniej bali się śmierci niż wcześniej.

Żródło: http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2132

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmm przeczytałem artykuł i tak sobie pomyślałem. Było napisane w artykule że w czasie śmierci klinicznej dostają się do mózgu impulsy i sobie pomyślałem że Człowiek pracujący gdzieś np w szkole jako nauczyciel szybciej myśli szybciej pracuje mózgiem i szybsze są impulsy dostarczane mózgu i żyje nadal....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bóg istnieje!

Najlepszym dowodem na to jesteśmy my sami !

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Opiszę moje zdanie na temat tych różnych iluzji jak np światło w tunelu

Wiecie co to jest dwumetylotryptanina ? Nie? No to już mówie jest to jeden z najsilniejszych (jeżeli nie najsilniejszy) narkotyków na świecie. A co najciekawsze ludzka szyszynka wydziela substancje pochodne od tego narkotyku . Te substancje są odpowiedzialne za m.in za sen. Można powiedzieć że każdy człowiek jest ćpunem. Na jednym z forum poczytałem że te związki konserwują komórki

w czasie umierania szyszynka wydziela ogromne ilości związków pochodnych dwumetylotryptaniny

Więc człowiek gdy umiera jest naćpany i ma halucynacje. Myśle że właśnie przez to przed śmiercią człowiek widzi jakieś swiatelko w tunelu itp

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Więc człowiek gdy umiera jest naćpany i ma halucynacje. Myśle że właśnie przez to przed śmiercią człowiek widzi jakieś swiatelko w tunelu itp

Czytając niektóre wasze wypowiedzi sądzę że większość z was jest "wielkimi"sceptykami ;) zobaczymy czy jak nadejdzie "ten"czas to czy nadal będziesz uważał że są to halucynacji.

A tak w ogóle to mój dziadek przeżył śmierć kliniczną i też mówił że widział tunel z przyjemnym światłem i że patrzył wcześniej na sale szpitalną z góry.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
zobaczymy czy jak nadejdzie "ten"czas to czy nadal będziesz uważał że są to halucynacji.

Jak święty naćpał się w średniowieczu nieznaną substancją to też miał objawienie Boga.

Więc człowiek gdy umiera jest naćpany i ma halucynacje. Myśle że właśnie przez to przed śmiercią człowiek widzi jakieś swiatelko w tunelu itp

tzw. światełko w tunelu nie jest powodem narkotycznego upojenia, tylko zwężenia spojówek??? Albo coś takiego xD. W każdym bądź razie dzieje się coś z oczyma :P .

Bóg istnieje!

Najlepszym dowodem na to jesteśmy my sami !

Nawet jeżeli te wszystkie wizje są prawdą w sensie metafizycznym, to nie oznacza to istnienia Boga.

Meitner ma racje (nie wliczając szczegółu ze światełkiem w tunelu). Jest udowodnione naukowo, że podczas śmierci szyszynka wytwarza dużą ilość pochodnych dwumetylotryptaminy i nawet nią samą. Jednak zadziwiające jest to, że zawsze podczas tych wizji doświadcza się widzenia Boga, lub innych zjawisk związanych z niebem i śmiercią... Zastanawiające...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jednak zadziwiające jest to, że zawsze podczas tych wizji doświadcza się widzenia Boga, lub innych zjawisk związanych z niebem i śmiercią... Zastanawiające...

Ludzie widzą rzeczy, które chcą widzieć. Wierzący widzą Boga, Budde itp. Ateiści widzą coś innego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A tak w ogóle to mój dziadek przeżył śmierć kliniczną i też mówił że widział tunel z przyjemnym światłem i że patrzył wcześniej na sale szpitalną z góry.

dziadek miał oobe?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Ludzie widzą rzeczy, które chcą widzieć. Wierzący widzą Boga, Budde itp. Ateiści widzą coś innego.

Dzieje się tak, bo każdy ma dla siebie taki raj, w jaki wierzy i taki raj w jakim chciałby znaleźć się po śmierci... Dla Indian takim rajem była Kraina Wiecznych Łowów, dla chrześcijan będą to ogrody Edenu, a dla ateisty... on chyba ma największe pole do popisu, będzie tym, na co pozwoli mu jego wyobraźnia... Tak samo jest z widzeniem Wyższej Istoty, Boga, Buddy , Mannitu....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
dziadek miał oobe?

Lekarze stwierdzili że zmarł,ale obudził się po 2 godzinach.Powiedział że zobaczył tunel ze światłem,chciał tam iść ale nie poszedł bo się bał co będzie z babcią.I wtedy patrzył na salę z góry.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

historia z facetem- nauczycielem, którego żona usiłowała go ocucić, którego postać zapytała "wracasz, czy zostajesz" to dowód na to, że jednak nie do końca kończy nam się czas, że istanieje możliwośc pozostania na ziemi w swojej ziemskiej, cielesnej powłoce, skoro są byty, które pytają nas o to, czy chcemy zostać, to niekoniecznie jest stan rzeczy taki, że musimy koniecznie umrzeć, prawda? zadziwiające to wszystko jest

i czemu zawsze tunel? czy to są wrota do innego wymiaru? bo przecież raczej nie jest to droga do "nieba"?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ciekawy artykuł i coraz więcej się takich czyta [...]

Moja siostra podczas porodu też można powiedzieć przeżyła jakby śmierć kliniczną ale nie wiem czy to samo. Miała cesarskie cięcie, mówiła że w pewnym momencie jak by się obudziła i wstała ze stołu operacyjnego, widziała lekarzy i swoje rozcięte ciało, wyszła z tego pokoju na korytarz ale był strasznie ciemny jak by w ogóle światło żadne do niego nie dochodziło, skręciła w lewo i chciała iść przed siebie, i za moment "ktoś" - mówię ktoś bo nie widziała nikogo, chwycił ją i nakierował z powrotem do pokoju operacyjnego i powiedział "WRACAJ" i następnie zamknął drzwi.

W tym artykule było coś podobnego tylko tyle że ten nauczyciel miał wybór, mógł zostać lub odejść; to mnie bardzo ciekawi dlaczego niektórzy mają wybór a niektórzy nie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
W tym artykule było coś podobnego tylko tyle że ten nauczyciel miał wybór, mógł zostać lub odejść; to mnie bardzo ciekawi dlaczego niektórzy mają wybór a niektórzy nie?

O końcu naszej ,,drogi'' decyduje Bóg. W tego typu doświadczeniach nie chodzi o to, że ktoś miał wybór, albo go nie miał. Chodzi konkretnie o fakt ich zaistnienia . Takie doświadczenia mają nas nakierować, mają nam uzmysłowić prawdę o sobie i o otaczającym nas świecie. Bardzo dużo osób po takich doświadczeniach zmienia się o 180 st. Sprawy materialne przechodzą wtedy u takich osób na dalszy plan. A jeżeli dobrze zrozumieją lekcje, płynącą z tego typu doświadczenia, to skierują się ku temu wszystkiemu co duchowe. I to jest ich właściwy cel...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo miło czyta mi się takie teksty.. Jest wiele osób które przeżyły śmierć kliniczną i większość odbiera to "zjawisko" tak samo.. Widziałem po wypowiedziach że niektórzy nie rozumieją co "tu" zaszło...

W czasie zawału Andrzej stracił przytomność i opuścił swoje ciało (tak jak w oobe) obserwował co się z nim dzieje.. to że nie odczuwał szczególnego związku ze swoim ciałem to nic innego jak dowód że nasze ciała to tylko "robocze ubranko" które ubieramy aby zejść na ziemię.. Ciepłe i przyjemne światło też odbiera większość ludzi niezależnie od wiary i czy jest to spowodowane jakimś narkotykiem który się wydziela w czasie śmierci? moim zdaniem nie.. a to dlatego że podczas oobe itp też wychodzimy z ciała i co? też mamy omamy skoro nasze ciało żyje i ma się dobrze? Białe światełko to energia boska nie mówię że Bóg ale boska energia - światło w naszym domu do którego możemy wrócić lub nie.. Pytanie "wracasz czy zostajesz?" zadaje nam według mnie nasz opiekun duchowy (przewodnik), on wie po co my tu jesteśmy i jeśli nasze zadanie nie zostało zrealizowane wtedy zadaje nam to pytanie.. jeśli nasze zadanie tu na ziemi jest ukończone wtedy prawdopodobnie pytanie się nie pojawia.. Wracając jeszcze do badań które zostały przeprowadzone na umierających.. Czy była tam osoba która doświadczyła śmierci klinicznej? Według mnie, jest to nic innego jak moment integracji z wyższym JA, z tą energią wyższą wtedy nasze fale mózgowe mogą faktycznie wskazywać na wzmożoną ilość impulsów elektrycznych, bo po spotkaniu z taką energią boską która jest wszechmocna i wszechwiedząca i wszystko wszech co jeszcze można dodać nasze mózgi działają prawdopodobnie na te 100% a nie na tyle co zwykle.., chyba wszystko już "wylałem" z siebie.. pozdrowienia dla Andrzeja ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dokładnie ... To pytanie zadaje nam nasz Opiekun, jednak po ,,powrocie'' do ciała je pamiętamy jak i całe to zdarzenie.

Pamięć o nim ma za zadanie przyspieszenie swojego rozwoju , poprzez zwrócenie się w kierunku wszystkiego tego co duchowe. To nasz główny cel, którego nie widzimy, ale z którego jak najszybciej powinniśmy zdać sobie sprawę...

Podpowiedzi jest znacznie więcej niż tylko doświadczenia z OOBE, czy śmierci klinicznej.

Jest wiele udokumentowanych przypadków np. osób, które w pewnym momencie swojego życia najzwyczajniej w świecie nagle znikły, by pojawić się za rok w tym samym miejscu, albo w innym. Co dziwne, dla tej osoby, upłynęła tylko chwila, była ubrana tak jak wyszła, a dla szukających jej osób, minął cały np. rok...

Takie osoby albo pamiętają że na chwilę, która określają jako np. 10 minut, zaistnieli w innym równoległym wymiarze, albo nic nie pamiętają, bo widzą swoje życie, jako jedną linie, widzą czas liniowo. Z Ich zniknięcia zdają się zdawać początkowo sprawę tylko osoby, które je znały, albo które je w tym czasie szukały... To fenomenalne tematy, ale one też są podpowiedziami na to, czym jest czas i czym jest ta rzeczywistość...

Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale jak ktoś spadnie z 20 piętra, to chyba nie ma wyboru ? Zresztą ten ziomuś powiedział że nie wie czy chce wrócić, więc to raczej nie nasza wola.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ziomuś jak to określiłeś nie wie ale odpowiedział na pytanie.. chce tu zostać ale boje się o żonę.. opiekun dlatego myślał bo chciał przejrzeć jego życie i podjąć właściwą decyzję.. gdyby wyraził to słowami chcę iść do światła to jestem pewien że tam by poszedł tak samo tyczy się tego jakby powiedział że chce do żony.. skoro nie mamy zdania musi się znaleźć ktoś kto nam coś narzuci a w przypadku opiekunów duchowych zawsze jest to dobra decyzja..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W tym temacie zgadzam się z -tanatom-, jeśli nie jesteśmy zdecydowani, to decyduje za nas opiekun. Dorzucam ci + za wypowiedź.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
W tym temacie zgadzam się z -tanatom-, jeśli nie jesteśmy zdecydowani, to decyduje za nas opiekun. Dorzucam ci + za wypowiedź.

Nigdy nie decyduje za nas Opiekun. To kłóciłoby się z faktem posiadania przez nas wolnej woli.

Mało tego w czasie życia, bardzo często nam ,,podpowiada'', jednak są to podpowiedzi bardzo subtelne - jak najmniej ingerujące w nasze życie, ze względu właśnie na to, że posiadamy wolną wolę.

Opiekun może nam wskazać rozwiązanie, ale to do nas należy ostatnie słowo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To ja dam "+ "soldado- zgoda musi być wyrażona przez nas. Wynikło to dokładnie z mojej rozmowy z Opiekunem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To też wynika z faktu, że On jest tu dla nas, a nie my dla Niego.

Jako Istota Wyższa, bardziej rozwinięta duchowo, zgadza się na tego typu służbę dobrowolnie.

W ten sposób jeszcze bardziej się rozwija, gdyż wypełnia drugi cel , dla którego tu przybywa - niesienia pomocy.

Czym jest bardziej w tym skuteczny, tym ma pod opieką większą ilość dusz, a poprzez zwiększenie w ten sposób swojej pomocy, jeszcze szybciej się rozwija...

Często bywa tak, że niekiedy jesteśmy w jakimś ,,dołku'', albo np. nie rozumiemy swoich doświadczeń, których w pełni zrozumienie, jest dla nas przełomowe. Wtedy zdarza się tak, że otrzymujemy pomoc z najmniej oczekiwanej strony, praktycznie od osoby nam nie znanej. Dzieje się tak, gdyż Opiekun wpływa bezpośrednio na innego swojego podopiecznego, aby poprzez właśnie niego, pomógł takiej osobie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Często bywa tak, że niekiedy jesteśmy w jakimś ,,dołku'', albo np. nie rozumiemy swoich doświadczeń, których w pełni zrozumienie, jest dla nas przełomowe. Wtedy zdarza się tak, że otrzymujemy pomoc z najmniej oczekiwanej strony, praktycznie od osoby nam nie znanej. Dzieje się tak, gdyż Opiekun wpływa bezpośrednio na innego swojego podopiecznego, aby poprzez właśnie niego, pomógł takiej osobie.

Popieram w 100% sam często bywałem w niezłych tarapatach i bardzo często otrzymywałem pomoc właśnie od takich osób od których nigdy bym się tego nie spodziewał..

Nasi opiekunowie działają zawsze na naszą korzyść, nigdy przeciwko nam, pamiętajcie też że opiekun nigdy nie powie nam czegoś w stylu "spadaj" , "nie chce ci pomóc" "radź sobie sam", w ostatnim przypadku może nam powiedzieć "wiem że dasz radę i ty też wiesz że potrafisz to zrobić" opiekunowie są różni i można ich odbierać w różny sposób ale jestem pewien że nigdy nie odnoszą się do nas w chamski sposób.. tak też było w tym przypadku opiekun nie powiedział.. radź sobie sam.. spytał "wracasz czy zostajesz?"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak, nigdy nie pojawia się też bez powodu, a na nasz wyraźny głos duszy, nieświadome wołanie, zauważcie zwykle w trudnych momentach jako wsparcie, wyraźna pomoc. Może wpływać na inne osoby, ponieważ ma niejako wgląd w scenariusz mających nastąpić wydarzeń. To jest wyraźne działanie, nakierunkowywanie, czuwanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ale jest to też żywa książka z której można czytać o ile taką książkę umiemy otworzyć.. dziś np. usłyszałem "jedź obwodnicą" - pojechałem a tam - śmiertelny wypadek, natychmiast poczułem duszę która wręcz błagała o odprowadzenie jej "do domu" . Nasi opiekunowie wiedzą co robią i po co.. wystarczy słuchać

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak, nigdy nie pojawia się też bez powodu, a na nasz wyraźny głos duszy, nieświadome wołanie, zauważcie zwykle w trudnych momentach jako wsparcie, wyraźna pomoc. Może wpływać na inne osoby, ponieważ ma niejako wgląd w scenariusz mających nastąpić wydarzeń. To jest wyraźne działanie, nakierunkowywanie, czuwanie.

Tak, nigdy nie pojawia się bez powodu...

Może wpływać na inne osoby... To jest wyraźne działanie... Jednak my nie możemy być na ten głoś głusi przez tak długi czas danut...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz