• Ogłoszenia

    • Ona89

      Zmiana Adresu   18.01.2018

      Witajcie. Nasze forum zjawiskaparanormalne.pl zmienia adres na : www.paranormalne.com.pl Zapraszamy!
Gość Anonymous

„Wracasz czy zostajesz?”

47 postów w tym temacie

Temat dotyczy rozmowy z Opiekunem w bardzo trudnych momentach życia, kiedy otrzymuje się wyraźne wsparcie i pomoc, dochodzi do prawdziwych rozmów z nim na słowa, jak w moim przypadku. Ukazuje się wtedy i mówi:"Ja jestem przy tobie i czuwam". Jak możesz napisac, że ja jestem głucha?- Nie jestem, tylko wiem kogo mam słuchać, bo już ten głos poznałam. Przeprowadziłam rozmowę dotyczącą, właśnie "wracasz, czy zostajesz", to nie był żart jak wiesz, a wręcz cudowne moje powstanie z granicy śmierci. Uzgodniliśmy wtedy- i tak jest jak wcześniej piszemy- musi zapaśc decyzja, zapadła i zgodził się na to, że jeszcze musi na mnie zaczekać. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że to co napisałeś wyżej, może brzmieć w mojej sytuacji, jak "Za długo żyjesz, bo cie już wołano"..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Taka rozmowa o której piszesz, to ostateczność i świadczy bezpośrednio o ogromnej niemocy Opiekuna względem podopiecznego... Może to być podyktowane tym, że wszelki inny kontakt z daną osobą zawiódł i zostaje taki ostateczny, z którego żaden Opiekun nie będzie nigdy dumny...

Istoty Wyższe, a do takich należą Opiekunowie, charakteryzują się jak najmniejszym stopniem ingerencji w wolną wolę swoich podopiecznych. Jeżeli ingerują bardziej, to tylko z jakiegoś nadzwyczajnego powodu...

Ponadto bardzo źle odebrałaś moje słowa...

Zauważ, że ten kontakt, który wtedy miałaś, nie powtarza się teraz, nie masz go po prostu teraz. Pomyśl dlaczego tak jest.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja pisałam o spotkaniach "twarzą w twarz" bardzo jawnych widzialnych i odbitych w pamięci- wiem kiedy takie następowały, wiem jaki był ich cel i nigdy nie były one bez powodu.. Cały czas jest kontakt mniej wyczuwalny, mniej namacalny, czy widoczny. Dlaczego mi wmawiasz, że go nie mam?- Mylisz się w tym. Tak jak piszesz nie ingerują w podopiecznych, ale czuwają nad nimi, ingeruja wtedy, gdy zauważają ich krzywdę, stając w ich obronie np.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Ja pisałam o spotkaniach "twarzą w twarz" bardzo jawnych widzialnych i odbitych w pamięci- wiem kiedy takie następowały, wiem jaki był ich cel i nigdy nie były one bez powodu.. Cały czas jest kontakt mniej wyczuwalny, mniej namacalny, czy widoczny. Dlaczego mi wmawiasz, ze go nie mam?- Mylisz się w tym. Tak jak piszesz nie ingerują w podopiecznych, ale czuwają nad nimi, ingeruja wtedy, gdy zauważają ich krzywdę, stajac w ich obronie np.

Pisze konkretnie o tym, że nie masz już takiego kontaktu jak miałaś kiedyś.

Nie masz teraz kontaktu ,,twarzą w twarz'' i nie będziesz go mieć ...

I zdaj sobie wreszcie sprawę z tego faktu, dlaczego tak jest ???

Dlaczego nie masz kontaktu z duchami ??

Dlaczego nie masz doświadczeń z innym wymiarem ???

Dlaczego wreszcie danut piszesz ze mną w różnych tematach, co Cię do nich ściąga i co wręcz karze Ci ze mną pisać...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pocieszaj się tym co piszesz :) ... Prawda zaś tkwi w tych słowach "zrobiłem ci coś z oczami" oczywiście ciężko było wydedukować z nich, że do każdego widzenia, odbioru rzeczywistości, czy tej, czy innych potrzebny jest mózg, obszary potrzebne do przetwarzania informacji, a w tych połączeniach, o których piszemy muszący pracować na bardzo wysokich i szybkich obrotach. Gdy w dodatku pisząc to teraz zapomina się o tym, że przyszło mi przejść ciężką, tragiczną operacje, po której przez uszkodzenia ma się zablokowane, zaczipowane pewne odcinki. Oczywiście pozostaje widzenie duszą, ale to nie może być fizyczne. To już przetwarza się na wyczuwanie. Ciężko było wydedukować, że dla mojego bezpieczeństwa, dla mojego dobra i aby nie narażać mnie na utratę tego życia nie łączy się ze mną w ten sposób. Było mi też powiedziane z jakiego sposobu potem skorzysta. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Pocieszaj się tym co piszesz :) ... Prawda zaś tkwi w tych słowach "zrobiłem ci coś z oczami" oczywiście ciężko było wydedukować z nich, że do każdego widzenia, odbioru rzeczywistości, czy tej, czy innych potrzebny jest mózg, obszary potrzebne do przetwarzania informacji, a w tych połączeniach, o których piszemy muszący pracować na bardzo wysokich i szybkich obrotach. Gdy w dodatku pisząc to teraz zapomina się o tym, że przyszło mi przejść ciężką, tragiczną operacje, po której przez uszkodzenia ma się zablokowane, zaczipowane pewne odcinki. Oczywiście pozostaje widzenie duszą, ale to nie może być fizyczne. To już przetwarza się na wyczuwanie. Ciężko było wydedukować, że dla mojego bezpieczeństwa, dla mojego dobra i aby nie narażać mnie na utratę tego życia nie łączy się ze mną w ten sposób. Było mi też powiedziane z jakiego sposobu potem skorzysta. :)

,, Zrobiłem ci coś z oczami'' - to znaczy wpłynąłem konkretnie na Twoje postrzeganie. :)

Fakt, łączy się cały czas z Tobą w inny sposób.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie możemy patrzeć na śmierć jako na ten jeden moment, gdzie spotykamy się z swoimi opiekunami. Oni nie przychodzą po to, aby zabrać coś z naszego ciała i unieść w zaświaty. Oni cały czas czuwają nad naszą drogą. Bo prawdziwi my, nasze wielkie Ja jest tam gdzie Oni. Ich oddziaływanie niekiedy musi być ingerencją np. wtedy, gdy ktoś inny wkroczył na nasze ścieżki i wprowadził tam zakłócenia. Działają i mogą je oczyścić. Przeprowadziłam rozmowę na żywo, normalną na słowa ze swoim opiekunem i wytłumaczył mi w nich jak działa i czego chce dokonać. Te wszystkie " telewizory", gazety, wydarzenia opowiedziane mi, to ślad pozostawiony dla mnie, abym wiedziała, że daje radę i że jest, przypomina o tym po latach, wskazuje na miejsce swej misji. Opiekunowie nie opętują, nie narzucają swojego postrzegania, ten świat nie miałby sensu gdybyśmy byli kierowani w ten sposób. Kontakt z nimi ma najbardziej z przyjacielskich formę, podpowiedzi i wzajemnego zrozumienia się i jest to wspólne przejście za uzgodnieniem "dokąd idziesz".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

,,Opiekunowie nie opętują, nie narzucają swojego postrzegania, ten świat nie miałby sensu gdybyśmy byli kierowani w ten sposób.''

Opętanie to bardzo mocne słowo.

Jasne, że Opiekunowie nie opętują. Wpływają na nasze postrzeganie w celu właśnie zobaczenia ich.

Robią to tylko z bardzo ważnego powodu. Dlatego bardzo mało ludzi może opowiedzieć o tego typu doświadczeniach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Te Istoty (Opiekunowie) pojawiają się w ważnych momentach życia i mogą zmienic fizycznie mające nastąpić wydarzenia, znaczy ich kierunek, w którym zmierzają. Pojawiły się raz u mnie pewne komplikacje chorobowe, miałam sen w tym czasie i powiem tylko tyle, że rano przyszedł lekarz prowadzący, a było to w szpitalu bardzo dawno temu i nie zgadzała mu się ilość szwów, był pewny, że było ich prawie dwa razy więcej, miał zresztą zapisane tak w karcie, głowił się biedny jak nastąpiła taka pomyłka. I wszystko skończyło się dobrze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niezgadzająca się ilość szwów, specjalista, który nagle się znalazł, ponadto wszelkie Twoje doświadczenia w życiu, z których wychodziłaś cało... Nie ma przypadku, a osobę taką jak Ty, ,,pilotuje'' się w różny sposób do końca życia...

Te sposoby raz są bardziej a raz mniej widoczne i odczuwalne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O takich przypadków, o których piszesz była cała masa i daje się zauważyć tą nadzwyczajną pomoc w takich sytuacjach, bez wątpliwości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Te Istoty (Opiekunowie) pojawiają się w ważnych momentach życia i mogą zmienic fizycznie mające nastapić wydarzenia, znaczy ich kierunek, w którym zmierzają. Pojawiły się raz u mnie pewne komplikacje chorobowe, miałam sen w tym czasie i powiem tylko tyle, że rano przyszedł lekarz prowadzący, a było to w szpitalu bardzo dawno temu i nie zgadzała mu się ilość szwów, był pewny, że było ich prawie dwa razy więcej, miał zresztą zapisane tak w karcie, głowił się biedny jak nastąpiła taka pomyłka. I wszystko skończyło się dobrze.

a to może cześć szwów została wchłonięta, bo były rozpuszczalne?

dziwna sprawa...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O takich przypadków, o których piszesz była cała masa i daje się zauważyć tą nadzwyczajną pomoc w takich sytuacjach, bez wątpliwości.

Tę pomoc masz nawet wtedy, gdy jej nie zauważasz...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No za jeden dzień na świeżo to się nie wchłonęły, nie popękały też, bo to by było widoczne, a ja poczułam się lepiej."Odejmą wam lub dopiszą"- tak jak ze wszystkim.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmm, a ja mam takie pytanko.

Czy Pan Andrzej mocno wierzy w Boga, chodzi do kościoła dosyć często i się spowiada?

Może to jest tak, że jak się jest bardzo mocno chrześcijaninem to się wybiera czy chce się zostać czy nie (tam w tym tunelu).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Według mnie wiara nie ma tu większego znaczenia.. Znaczenie ma to w jaki sposób postępujemy i postępowaliśmy. To czy jesteśmy katolikami czy ludźmi innej wiary ewentualnie ateistami nie wpływa w większym stopniu na to czy wierzymy w Jezusa czy w Allaha czy jeszcze kogoś.. Według mnie jest to tylko i wyłącznie zależne od nas a jeśli nie potrafimy podjąć decyzji to zostajemy nakierowani przez przewodnika..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Według mnie wiara nie ma tu większego znaczenia.. Znaczenie ma to w jaki sposób postępujemy i postępowaliśmy. To czy jesteśmy katolikami czy ludźmi innej wiary ewentualnie ateistami nie wpływa w większym stopniu na to czy wierzymy w Jezusa czy w Allaha czy jeszcze kogoś.. Według mnie jest to tylko i wyłącznie zależne od nas a jeśli nie potrafimy podjąć decyzji to zostajemy nakierowani przez przewodnika..

zgodzę się, nie koniecznie znaczenie ma wyznanie, ale to raczej jakim człowiekiem się jest, ile "plusików" zbiera się każdego dniaw sprawach błahych nawet...jaka energię gromadzimy wokół siebie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Według mnie wiara nie ma tu większego znaczenia.. Znaczenie ma to w jaki sposób postępujemy i postępowaliśmy. To czy jesteśmy katolikami czy ludźmi innej wiary ewentualnie ateistami nie wpływa w większym stopniu na to czy wierzymy w Jezusa czy w Allaha czy jeszcze kogoś.. Według mnie jest to tylko i wyłącznie zależne od nas a jeśli nie potrafimy podjąć decyzji to zostajemy nakierowani przez przewodnika..

zgodzę się, nie koniecznie znaczenie ma wyznanie, ale to raczej jakim człowiekiem się jest, ile "plusików" zbiera się każdego dniaw sprawach błahych nawet...jaka energię gromadzimy wokół siebie

Dokładnie tak jest...

Będą ważne te wszystkie z pozoru błahe sprawy, w których komuś pomogliśmy, albo nawet komuś powiedzieliśmy dobre słowo. Niby nic, ale właśnie to będzie ważne....

Wszystkie tytuły, pokończone studia, pozycja społeczna i majątek , okaże się, że będą niczym....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Najgorsze jest to, że prawdy dowiemy się dopiero po śmierci, lecz mam nadzieję, że szybciej jakoś dotrzemy do prawdy. W czasie śmierci klinicznej większości pokazuje się tunel w którym na końcu jest jasne światełko no, ale jak to jest w czasie prawdziwej śmierci ...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Śmierć kliniczna to nie prawdziwa śmierć? ;) Normalna śmierć wygląda tak samo jak kliniczna tylko nie wracamy do ciała a idziemy "do domu"...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Najgorsze jest to, że prawdy dowiemy się dopiero po śmierci, lecz mam nadzieję, że szybciej jakoś dotrzemy do prawdy. W czasie śmierci klinicznej większości pokazuje się tunel w którym na końcu jest jasne światełko no, ale jak to jest w czasie prawdziwej śmierci ...

Najważniejsza w życiu jest postawa. Ty ją masz. Jesteś na tym forum, z jakiegoś powodu.

Mógłbyś w tej chwili robić coś innego, ale interesują Cię te tematy, bo szukasz odpowiedzi, na wiele pytań.

W tym wszystkim chodzi o to, żeby samemu dotrzeć do prawdy o sobie i o otaczającym nas świecie...

I bardzo ważne jest to, żeby to zrobić właśnie jeszcze przed śmiercią swojego ciała.

Czym szybciej zrozumiemy kim jesteśmy, po co tu jesteśmy i czym jest ten świat, tym szybciej zaczniemy się zmieniać, a tym samym zaczniemy realizować cel, dla którego tutaj wszyscy jesteśmy.

Tym celem jest rozwój duchowy.

Gdy zaczniesz realizować ten cel i zwrócisz się w swoim życiu do wszystkiego tego co duchowe, wtedy w pewnym momencie dostrzeżesz drugi cel... - to pomoc bezinteresowna innym .

Pozdrawiam i życzę powodzenia w patrzeniu na świat.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Temat zapomniany półtora roku temu. Tak sobie na niego trafiłam i odczytałam posty. W sumie w moich pojawia się wciąż taka sama myśl, choć zapomniałam o tym, że była już tu zapisana. Pytanie: "Wracasz, czy zostajesz?" jest faktem. Miałam kilka momentów w życiu, kiedy wyraźnie dawało się ono "słyszeć i zauważyć"- decyzję zaś podejmuje dusza i ona wyraża zgodę, bądź nie, na dalsze życie tutaj, czy jego kres. Silne wołanie, mocne więzi, łączność z tu żyjącymi- "zostaje dla ciebie, dla was, bo nie mogę cię/was zostawić bez swojego wsparcia". Jest to także wyraźne uzgadnianie drogi, przyszłości w porozumieniu z tamtym światem. Najbardziej niebezpiecznie jest wtedy, gdy nie posiadamy tej łączności, w ogóle i nie potrafimy jej nawiązać, może uprowadzić nas, wtedy bardziej złowrogi wymiar, zagubić nas i nie tylko tutaj, ale nawet po śmierci.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz