riddick1773

Kącik o ufo

23 postów w tym temacie

Rozpoczynam ciąg filmików, historii, książek, itp na temat zjawiska ufo.

Rozpocznę artykułem na temat tajnych baz w U.S.A.

Tajne podziemne bazy USA

Wywiad z Thomasem Edwinem Castello - rzekomym pracownikiem ochrony w bazie Dulce

Przed Wami tłumaczenie wywiadu z rzekomym pracownikiem pewnej tajnej bazy wojskowej. Nie jest to do jednak końca aż tak Amerykańska baza, co wynika z tego wywiadu...Podziemne bazy Reptilian na naszej placecie, eksperymenty na ludziach oficjalnie zaginionych oraz prezydenci USA spotykający się potajemnie z „zielonymi” – oto zupełnie niesamowita historia będąca relacją jakoby naocznego świadka. Oczywiście tak naprawdę nie wiadomo na ile ten wywiad jest wiarygodny...Ale warto przeczytać...

Thomas Edwin Castello oficjalnie nie istnieje i nigdy nie istniał, a jednak z nieoficjalnych źródeł możemy dowiedzieć się, że człowiek ten był oficerem ochrony w tajnym kompleksie badawczym Dulce, o którym to zrobiło się głośno po tym, jak Thomas E. Castello wykradł tajne dokumenty nazwane później "Dulce Papers", a które sprawiły, że oczy prywatnych badaczy zwróciły się w stronę tej podziemnej instalacji. Thomas Edwin Castello poświęcił swoją rodzinę i sam stracił życie za ujawnienie tajnych informacji.

Poniższy wywiad stanowi zbiór pytań, które zostały zadane Thomasowi E. Castello, wraz z odpowiedziami na nie. Odpowiedzi zostały udzielone na około rok przed tajemniczym zaginięciem Thomasa. Nie istnieją żadne dowody, które potwierdzałyby prawdziwość poniższego wywiadu.

PYTANIE: Kiedy właściwie powstała instalacja Archuleta?

ODPOWIEDŹ: Słyszałem, że Dulce zapoczątkowane zostało w latach 1937-38 przez wojskowych inżynierów, powiększane przez lata do roku 1965 lub 66, kiedy większość kompleksu została ukończona, łącząc tunele z bazą w Arizona ("Page Base") jednym ze starszych podziemnych obiektów. Czworokątna podstawa bazy nazwana została PERICA. Większość rdzennych Amerykanów żyjących na tym obszarze zdaje sobie sprawę z istnienia tej bazy i może potwierdzić informacje o dziwnych spotkaniach z innymi formami życia blisko tych obiektów, Bigfoot itp...

PYTANIE: W jaki sposób powstała ta instalacja? Czy jesteś zapoznany z postępem prac prowadzonych przez korporację RAND, nad wysoko wydajną maszyną wiertniczą, zdolną roztapiać skałę przy użyciu zasilanych energią atomową wolframowo-grafitowych wierteł?

ODPOWIEDŹ: Odnosząc się do słów kilku starszych robotników, część tej maszyny została wysadzona przez bomby jądrowe w latach sześćdziesiątych. Istnieją sekcje, takie jak tunele komunikacyjne, które uformowane zostały przez zaawansowaną maszynę wiertniczą, która pozostawia ściany tunelu gładkimi. Ukończone ściany w tych podziemnych tubach przypominają szkło wypolerowane do połysku.

PYTANIE: Przez kogo zapoczątkowana została instalacja Dulce?

ODPOWIEDŹ: Natura rozpoczęła od stworzenia naturalnych jaskiń. Draco (humanoidalna rasa reptilian) używali jaskiń i tunelów przez wieki. Później, za pośrednictwem korporacji RAND i jej planów, podziemne jaskinie były powiększane. Naturalne jaskinie, włączając w to jaskinie lodowe i te ze źródłami siarki stanowiły perfekcyjne wypełnienie potrzeb obcych. Jaskinie Dulce mogą rywalizować pod względem swojej objętości z kompleksem jaskiń Carlsbad Caverns.

PYTANIE: Czy wielokrotnie obserwowane samoloty lub statki kosmiczne, widziane w momencie odlatywania lub przylatywania w okolice góry Archuleta pilotowane były przez ludzi, obcych czy ludzi i obcych?

ODPOWIEDŹ: Mesa Archuleta jest mniej istotnym obszarem, samoloty odlatują i są rozmieszczone w pięciu obszarach. Jednym z nich jest Dulce, inny znajduje się blisko Durango, inny przy Taos, a główna flota znajduje się w Los Alamos.

PYTANIE: Niektórzy sugerowali, że niektóre rasy "obcych" w Dulce nie mają pozaziemskiego pochodzenia, tzn. że w rzeczywistości wywodzą się one od gadów lub takich stworzeń jak Velociraptor, Stenonychosaurus Equallus - rasy "serpentynów" lub ras mających powiązania z tymi napomkniętymi w trzecim rozdziale księgi Rodzaju.

ODPOWIEDŹ: Tak, niektórzy Reptoidzi są rodzimymi mieszkańcami tej planety. Rasą wiodącą wśród obcych są Reptilianie. Beżowe lub białe istoty zwane są Draco. Inne odłamy Reptilian mają zielone lub brązowe zabarwienie. Stanowią oni starożytne rasy Ziemi, żyjące pod jej powierzchnią. Być może istotą, która skusiła Ewę w Edenie był Draco. Reptoidzi słusznie określają siebie "rodzimymi Ziemianami." Być może są tymi, których my określamy upadłymi aniołami. Być może nie, w każdym bądź razie, my postrzegani jesteśmy jako "dzicy lokatorzy" tej planety.

PYTANIE: Gdzie do tej całej układanki pasują Szaraki?

ODPOWIEDŹ: Pracują oni i są kontrolowani przez Draco. Istnieją ponadto inne szare istoty, które nie należą do tej samej ligi co Draco.

PYTANIE: Czy kiedykolwiek rozmawiałeś z jakimś przedstawicielem obcej rasy w bazie?

ODPOWIEDŹ: Odkąd byłem starszym oficerem ochrony musiałem porozumiewać się z nimi codziennie. Kiedy pojawiały się jakiekolwiek problemy, które wiązały się z bezpieczeństwem lub z obsługą kamer wideo, byłem wzywany. Istniała kasta robotników Reptilian, która zwykle wykonywała prace fizyczne na niższych poziomach Dulce. Decyzje, które obejmowały tę grupę, podejmowane były przez białego Draco. Kiedy ludzcy pracownicy stwarzali jakieś problemy pracującym Reptilianom, informowano w pierwszej kolejności Draco, a ten wzywał mnie. Chwilami wydawało się, że tego typu problemu nigdy się nie skończą. Największy problem jednak stanowili ludzcy pracownicy, którzy niebezpiecznie zbliżali się do stref granicznych sekcji obcych. Sądzę, że ciekawość jest ludzką cechą, przekraczanie barier także. Zbyt często jednak łamano te bariery. Kamery blisko wejść zwykle powstrzymywały ciekawskich, zanim Ci popadli w poważne kłopoty. Kilkukrotnie musiałem jednak interweniować i prosić o zwrot ludzkiego pracownika.

PYTANIE: Czy istnieją inne miejsca, połączone z podziemną siecią komunikacyjną - inne niż te, o których wspominałeś. Jeśli tak, to gdzie znajdują się wejścia?

ODPOWIEDŹ: Gdzie? Wszędzie! Krzyżują cały świat jako niekończąca się sieć podziemnych autostrad... Podziemne tunele w Ameryce są jak autostrada z tą różnicą, że znajduje się ona pod ziemią. Ruch tą autostradą wymaga silników elektrycznych i niczym nie różni się od ruchu na powierzchni. Tego typu autostrady wykorzystywane są do podróży na ograniczoną odległość. Istnieje jednak inny sposób transportu ładunku i pasażerów wykorzystywany do szybkiego podróżowania. Ta bezkresna sieć nazywa się "Sub-Global System", posiada punkty kontrolne przy przekraczaniu granic każdego kraju. Są to tuby transportowe, które "wystrzeliwują" pociągi nadając im niesamowite prędkości przy wykorzystaniu magnetycznej lewitacji i metody próżniowej. Pociągi te podróżują z prędkościami przekraczającymi prędkość dźwięku. Część Twojego pytania odnosiła się do wejść do bazy. Najłatwiej powiedzieć, że każdy stan w USA posiada wejście do sieci tunelów. Często wejścia te są kamuflowane jako piaskowe kamieniołomy lub kopalnie. Inne skomplikowane portale znajdują się w bazach wojskowych. Nowy Meksyk i Arizona mają największą liczbę wejść, zaraz za nimi pod tym względem plasują się Kalifornia, Montana, Idaho, Kolorado, Pensylwania, Kansas, Arkansas, Missouri. Najmniej wejść mają stany Florydy i Północnej Dakoty. Wyoming posiada drogę, która prowadzi bezpośrednio na podziemną autostradę. Droga obecnie nie jest wykorzystywana, ale mogłaby być reaktywowana, gdyby tylko o tym zdecydowano - przy minimalnych kosztach. Zlokalizowana jest ona blisko Brooks Lake.

PYTANIE: Czy istnieją inne bazy w stanie Utah? Czy słyszałeś cokolwiek o domniemanych podziemnych instalacjach na obszarze Gór Wasatch?

ODPOWIEDŹ: Salt Lake, Lake Powell Area, Dark Canyon, Dougway Grounds, Modena, Vernal. Wszystkie tam istnieją, inne także.

PYTANIE: Czy podziemny system transportowy Archuleta łączy się z odnogą systemu Góry Shasta w Północnej Kalifornii?

ODPOWIEDŹ: Tak, Góra Shasta jest główną siedzibą Obcych - Starszej Rasy - Rasy Reptilian - spotkań z ludźmi. Każdy prezydent w historii Stanów Zjednoczonych odwiedził miasto Telos. Truman miał okazję odwiedzić niżej położone królestwa jako "Wysoki Archon na Ziemi". Miał możliwość spotkania się z Królem Świata, dał mu "klucze do U.S.A". Truman otrzymał zapewnienie w kwestii nowej technicznej wiedzy i zwycięstwa nad wszystkimi wrogami na Ziemi. Został przedstawiony Samaza i Khoach, obcym z Bootes i Tiphon, obydwaj królowie lub ambasadorzy rasy Reptilian. Truman zaktualizował dokument "Traktat Stu" i zażądał magnetycznego postępu, kosmicznej wiedzy naukowej. Knoach zgodził się, Samaza częściowo. Wymieniono zakładników dla eksperymentów genetycznych i uzyskania praw do technologii magnetycznej. Zawetowano uzbrojenie kosmiczne i broń promieniową.

PYTANIE: Czy zauważyłeś jakiekolwiek powiązania wysoko postawionych wolnomularzy, różokrzyżowców albo jezuitów z podziemną instalacją lub z obcymi?

ODPOWIEDŹ: Tak, ale to bardzo złożone pytanie i nie chciałbym komentować go szerzej. Nie jestem masonem, ani też członkiem jakiejkolwiek tajnej organizacji. Istnieje jedna organizacja, której członkiem jestem. To grupa powszechnie znana jako "Centralna Jednostka". To zaszczyt mówić Ci, że jestem członkiem "Sub-Galaktycznej Ligi" Kostaryki.

PYTANIE: Czy istnieje ziarno prawdy w twierdzeniach, jakoby CIA i Obcy założyli bazy na Księżycu czy Marsie?

ODPOWIEDŹ: Słyszałem takie pogłoski, ale nie widziałem dowodów, które by to potwierdzały. Obcy posiadają bazy na kilku księżycach Jowisza i Saturna. CIA działa w innych krajach, ale nigdy nie słyszałem, żeby działało na innych planetach.

PYTANIE: Czy słyszałeś kiedykolwiek jakieś pogłoski na temat możliwości istnienia niższych poziomów niż poziom ULTRA-7 bazy Dulce, a także, gdzie zaprowadziłyby nas niższe poziomy i co moglibyśmy tam znaleźć?

ODPOWIEDŹ: Tak, Twoje pytania są tak samo dobre jak moje... Dużo na ten temat rozmawiano, ale to nie znaczy, że cokolwiek znajduje się poniżej poziomu 7. Jakkolwiek jednak, widziałem windy, które nie miały ograniczeń jeśli chodzi o poziom poruszania się. Dostęp do nich wymagał uprawnień UMBRA lub innego wyższego certyfikatu bezpieczeństwa. W bazie wszelkie informacje dostarczane były do mnie na zasadach "wie tylko tyle, ile potrzebne mu do pełnienia swoich obowiązków". Moje pozwolenie to ULTRA-7.

PYTANIE: Niektórzy sugerują, że rząd Stanów Zjednoczonych opracował własny dyskoidalny obiekt, oparty o ściśle tajne eksperymenty antygrawitacyjne przeprowadzane przez naukowców nazistowskich podczas drugiej wojny światowej.

ODPOWIEDŹ: Kiedy pracowałem przy bezpieczeństwie fotografii, słyszałem dużo na ten temat, ale nigdy nie widziałem dowodów. Jeden jedyny raz, w bazie powietrznej rozwinąłem rolkę filmu i zobaczyłem obiekt jak ten z filmów Adamskiego, ale ze swastyką po jednej stronie.

PYTANIE: Tom, czy miałeś dostęp do statków obcych? Czy kiedykolwiek w jakimś z nich byłeś?

ODPOWIEDŹ: Tak, często widywałem je w garażach, było ich całkiem sporo. Główna flota stacjonuje w Los Alamos. Tak, wszedłem do kilku statków. Były dwie rzeczy, które utkwiły w mojej pamięci, dziwne wrażenie gąbczastości podłóg i niezwykły różowawo fioletowy kolor oświetlenia. Załoga twierdziła, że podłoga fałduje się w czasie lotu, a fioletowy odcień oświetlenia zmienia sie do jaskrawo niebieskiego i białego. Całe wnętrze statku było zmniejszone w skali, jeśli porównalibyśmy je z proporcjami człowieka. Pomieszczenia były zakrzywione i wąskie, choć w jakiś sposób wewnątrz było więcej miejsca niż na to wyglądało z zewnątrz. Niektóre obszary - sekcje zewnętrzne - wyglądały prawie jak żywe, miało się także poczucie bytności czegoś żywego. Nigdy jednak nie znalazłem się w żadnej z tych sekcji.

PYTANIE: Czy możesz podać więcej informacji na temat rasy Reptilian, co robią oni na poziomie szóstym?

ODPOWIEDŹ: Kasta robotnicza sprawuje codzienne obowiązki - wycieranie podłóg z lateksu, czyszczenie klatek, przynoszenie pożywienia głodnym ludziom i innym gatunkom. Do zakresu ich pracy należy sporządzanie odpowiednich mieszanek dla istot typu pierwszego i drugiego, stworzonych przez rasę Draco. Robotnicy Ci pracują także w laboratoriach i bankach komputerowych. Zasadniczo ujmując, rasa Reptilian jest aktywna na wszystkich poziomach bazy Dulce. Istnieje kilka innych "ras" obcych, pracujących we wschodniej sekcji poziomu szóstego. Ta sekcja jest potocznie nazywana "Obcą sekcją". Draco są niekwestionowanymi mistrzami poziomów 5, 6 i 7. Ludzie są podrzędni jeśli chodzi o dowodzenie na tych poziomach. Sam często musiałem przystawać na polecenia jednego szefa Draco. Jego imię trudne jest do wymówienia - Khaarshfashst. Zwykle zwracałem się do niego "karsh", czego on nie znosił.

Przywódcy Draco są bardzo formalni, kiedy rozmawiają z ludzką rasą. Starożytne byty postrzegają nas jako rasę niższą. Karsh zwracał się do mnie "Przywódca Castello", ale używał tego zwrotu w bardzo sarkastyczny sposób. Jakkolwiek, kasta pracowników jest dość przyjazna, tak długo jak długo pozwalasz im mówić w pierwszej kolejności. Odpowiedzą, kiedy zwrócisz się do nich. Są to bardzo ostrożne istoty, postrzegające większość ludzi za wrogów. Zawsze wydają się zaskoczonymi, kiedy okazuje się, że wielu ludzi jest otwartych i godnych zaufania. Nie ma żadnego bratania się z obcymi "po godzinach". Zakazane jest prowadzenie rozmów z innymi rasami bez ukierunkowanego biznesowego powodu. Ludzie mogą rozmawiać z ludźmi, obcy mogą rozmawiać z obcymi i na tym się kończy. W miejscu pracy natomiast jest inaczej. Istnieje "wolność słowa" w laboratoriach. Koleżeństwo w laboratoriach dociera także do sekcji banków komputerowych, jednakże wszystko zmienia się z minutą, w której przekraczasz próg sali. Natychmiast wszystkie rozmowy stają się ściśle formalne. To trudne, ale kilka razy musiałem aresztować daną osobę tylko za to, że rozmawiała z obcym. To dziwne miejsce.

PYTANIE: Co właściwie sprawiło, że zdałeś sobie sprawę, że w Dulce dzieje się coś dziwnego? Dla mnie to miejsce wygląda strasznie i nie trzeba być Einsteinem, aby zrozumieć, że to miejsce zbrodni. Dlaczego zabrało Ci to tak dużo czasu?

ODPOWIEDŹ: Jest kilka rzeczy, o których musisz wiedzieć. Złożyłem przysięgę, pod groźbą śmierci, że cokolwiek zobaczę lub usłyszę, nigdy nie wyjawię informacji na ten temat. Ponadto, podpisałem zrzeczenie się praw obywatelskich, zgodnie z którym zgadzam się dobrowolnie poświęcić swoje życie, jeśli zostanę oskarżony o zdradę. W Dulce, zdradą jest wszystko, co ma związek z wyjawieniem informacji na temat codziennych prac prowadzonych w kompleksie. Kiedy przybyłem tam po raz pierwszy, zastosowano politykę - "wie tyle, ile jest mu potrzebne do wykonywania swojej pracy". Powiedziano nam, że "To jest zakład biomedyczny o zaawansowanej technologii, zajmujący się zaawansowaną i śmiałą metodologią w celach dobra medycznego i mentalnego", co tak naprawdę było skomplikowaną definicją tego, co robią z ludźmi tylko po to, żeby zobaczyć jaki będzie tego efekt. Jeśli pojawi się lek, zostanie wyciągnięty na powierzchnię jako cudowna nowa metoda leczenia. Powiedzą wtedy, że odkrycia dokonano po latach badań w dobrze znanym ośrodku medycznym. Prawdziwa historia tego leku nie zostanie nigdy wyjawiona. Przecież baza Dulce jest tajnym ośrodkiem! Ci ludzie są bardzo dobrzy w tym co robią. Nigdy nie powiedzą prawdy o pechowcach, którzy skończyli w "Koszmarnej sali".

Pracowałem z obcymi. Mając to na uwadze, powinieneś zdawać sobie sprawę z powagi tajemnicy i poziomu bezpieczeństwa tego miejsca. Tak wiem, to nie była zwykła szpitalna posada, ale już na początku "kupiłem" cały pakiet. Każdego dnia przypominano mi przez interkom w windach, że "to miejsce wysokiego ryzyka medycznego i testów farmakologicznych, mających na celu wyleczenie choroby psychicznej, prosimy nie rozmawiać z więźniami, ponieważ może to zniweczyć lata pracy." Jestem rozsądny, gdy lekarze mówią, że mam z nimi nie rozmawiać, dlaczego miałbym się im przeciwstawiać? Jeden człowiek przyciągnął moją uwagę. Ciągle powtarzał, że nazywa się George S, oraz, że został porwany. Mówił, że na pewno ktoś go poszukuje. Nie wiem dlaczego utkwiło mi to w pamięci, zapamiętałem jego twarz myśląc przy tym, że nie wygląda na kogoś chorego umysłowo, choć wielu więźniów to mówiło. W kolejny weekend przekonałem przyjaciela, glinę, aby sprawdził tego faceta. Powiedziałem wtedy, że spotkałem go podczas biegania i że mnie zaciekawił. Nie wspominałem niczego o bazie. To było obrzydliwe uczucie, kiedy komputer potwierdził, że George S. jest zaginiony. Co gorsza, gliniarze uważali, że to kolejny facet zmęczony codzienną harówką, rozdarty życiowo.

To był początek. Następnego dnia szukałem Georga, ale już go nie było. Nie było też żadnych zapisków, które informowałyby co się z nim stało. Był inny pracownik ochrony, który podszedł do mnie mówiąc, że on i kilku pracowników laboratorium chce się ze mną spotkać przy jednym z tunelów. Ciekawość wzięła górę i powiedziałem ok. Tej nocy, spotkałem się z dziewiątką ludzi. Powiedzieli mi, że wiedzą, że narażają mnie, ale chcą pokazać mi kilka rzeczy, a które jak sądzą, powinienem zobaczyć. Raz po razie ukazywali zapisy dowodzące, że wielu więźniów to osoby zaginione. Były tam wycinki z gazet, a nawet zdjęcia, w jakiś sposób przemycone do bazy. Mieli nadzieję na przemycenie ich z powrotem na zewnątrz. Widziałem strach na ich twarzach, gdy mówili do mnie. Jeden mężczyzna powiedział, że wolałby raczej stracić życie próbując coś zrobić, niż stracić duszę nie robiąc niczego. To była ta uwaga, która przechyliła szalę. Powiedziałem im o George'u i o rzeczach, które wiem na jego temat. Po kilku godzinach przyrzekliśmy sobie odsłonić sekrety Dulce.

PYTANIE: Nazwa "Koszmarna Sala" jest bardzo wymowna, ale na pewno istniała jakaś "oficjalna" nazwa. Jak nazywano ją w podręcznikach?

ODPOWIEDŹ: W podręcznikach nazywano ją "Wiwarium". Opisywały one Dulce jako "chroniony obiekt przeznaczony do prowadzenia opieki nad biologicznymi formami życia każdego typu" W ich raporcie w innej definicji możemy przeczytać, że to "izolowany podziemny park biologiczny, z miejscami dla zwierząt - ryb, ptactwa, gadów i ludzi." Po wizytacji tego "parku", nazwa "Koszmarna Sala" lepiej oddaje charakter tego miejsca niż definicja z podręcznika. Miejsca "mieszkaniowe" dla więźniów w Koszmarnej Sali daleko odbiegają od ładnego obrazka przedstawianego w opisach.

PYTANIE: Wspominałeś o jednym przywódcy Reptilian - Khaarshfashst, czy wiesz coś o nim, skąd pochodzi? Pochodzi z Ziemi czy z innej planety?

ODPOWIEDŹ: Jego imię znaczy "utrzymujący prawo". Oni otrzymują imiona w momencie, gdy każdy z nich osiągnie "wiek świadomości". Nie uznają oni czasu za tak ważny czynnik w "byciu świadomym", za jaki zwykli uznawać go ludzie. W momencie osiągnięcia "wieku świadomości", stają się oni świadomi swojej pozycji i zadań, jakie muszą wypełnić. W tym czasie wybierają sobie, lub pozwalają komuś innemu aby wybrał dla nich imię. Ich imiona zawierają w sobie pozycję jaką pełnią i kilka osobiście dobranych liter. Każda litera ma znaczenie osobiste, znane tylko obcemu i osobie, która (jeśli) wybierała imię. Reptilianie nie tylko zachowują prywatność, ale także są bardzo skryci jeśli chodzi o lokalizację ich rodzimego miejsca. Dla nich narodziny lub pojawienie się życia postrzegane jest jako jeden ze świętych obrzędów. Uznają oni Ziemię lub "Terra" za "planetę - dom", jednakże kilku Reptilian omawiało mapy gwiezdne. Większość z omawianych gwiazd znajdowała się w obrębie Drogi Mlecznej. Wśród nich znajdowały się gwiazdy i ich planety należące do grupy "Planet Lojalnościowych" (lub "Planet Poddanych"). Ziemia jest jedną z planet leżącą na przecięciu ich szlaków handlowych. Gdyby jakiś człowiek zapytał wprost o "Poddaństwo", obcy zwróciliby się z tym pytaniem do Draco. Draco z kolei przekazałby pytanie mnie - jako przełożonemu. Nie posiadałem informacji na temat gwiazd, ponieważ nie były mi one potrzebne do wykonywania pracy.

PYTANIE: Czy ktokolwiek z pracowników kasty włączył się do buntu? Czy mógłbyś podać jakieś imiona?

ODPOWIEDŹ: Kilku dozorców wśród Reptilian dało nam do zrozumienia, że wiedzą o naszych zamiarach sabotażu wkroczenia na poziomy szósty i siódmy. Jeden z nich, o imieniu Sshhaal w tajemnicy uformował małą grupę Reptilian, z takim samym nastawieniem jak moja grupa. Sshhaal wziął na siebie niebezpieczeństwo informowania mnie. Był tak szczery jak to tylko możliwe w tej wyjątkowej sytuacji. W dniu, w którym się o tym dowiedziałem, przeprowadzałem inspekcję kamery blisko wyjścia tunelu. Podszedł do mnie, zatrzymał się, pozornie zdrapując jakiś nieistniejący brud i cicho powiedział, "Kilku z nas przyznało, że jesteś osamotniony w swoich wysiłkach w sprawie raportów zaginionych ludzi. Jeśli to prawa oddal się, znajdę Cię. Jeśli to nie prawda, zniszcz moje życie teraz!." Moje serce niemal nie wyskoczyło z mojej klatki piersiowej, jednak spokojnie odszedłem w stronę jednej z bezkresnych sal.

Od tego czasu pamiętałem te słowa! Po raz pierwszy widziałem, że Reptilianie mają indywidualne myśli i opinie! Zasadniczo wszyscy oni formowali jednakowy front, z niewielką różnorodnością interesów, albo przynajmniej tak ich postrzegaliśmy. To było na kilka dni przed tym zanim usłyszałem go znowu, kiedy przeszedł przede mną na szóstym poziomie niesławnej sali. Usłyszałem jak mówi: "Wejdź do tunelu wyjściowego na poziomie szóstym po Twojej zmianie." Następne kilka godzin dłużyło się i wypełnione było myślami o zdradzie lub czymś gorszym, ale nie powinienem się martwić. Skontaktowałem się z jedną osobą z naszej grupy, dając mu znać co jest na rzeczy. Gordon chciał iść ze mną, ale przekonałem go, żeby poczekał kilka metrów od wyjścia i udawał, że ma problemy ze swoim wózkiem. Kiedy tam poszedłem, było ich trzech. Sshhaal, przedstawił Fahsshhaa i Huamsshha. Szybko zaciągnąłem Gordona z sali i pięcioro z nas zaczęło rozmawiać i przechadzać się ciemnymi tunelami przez około trzy godziny. Po tym dniu, zebrana grupa oporu stawała się coraz większa i śmielsza.

Ostatecznie wszystko skończyło się, kiedy przy tunelu wyjściowym doszło do wojskowej interwencji. Zginęli wszyscy, którzy byli na liście, ludzie i Reptilianie. Odpowiedzieliśmy na atak, ale nikt z pracującej kasty nie miał broni, ani nikt z ludzi - pracowników laboratorium. Tylko siły ochrony i kilku pracowników banku komputerowego miało flash gun'y. To była masakra. Każdy krzyczał i szukał schronienia. Sale i tunele zapełniły się błyskawicznie. Sądziliśmy, że to Delta Force postanowiła uderzyć w momencie zmiany pracowniczej i zabić tak wielu jak to tylko było możliwe, o ile znajdowali się na liście. Do dzisiejszego dnia nie wiemy kto nas zdradził. Gordon Ennery biegł przy mnie gdy zmierzaliśmy do tunelów wyjściowych na poziomie trzecim. Zginął, kiedy kiedy kilka kul trafiło go w plecy. Wyparowałem zabójcę i uciekałem dalej. Ciągle uciekam. Gordona nie zapomnę.

PYTANIE: Powiedz mi więcej o Flash Gun'ie. Czy trudno nim operować, czy to rodzaj broni jak w Star Treku, czy może ogłuszać i zabijać na różnych trybach pracy?

ODPOWIEDŹ: To zaawansowana broń promienna, która może działać w trzech różnych trybach. Tryb pierwszy, jak w Star Trek, może ogłuszać, ale także zabić, jeśli trafiona osoba ma słabe serce. W trybie drugim, może lewitować wszystko, bez względu na wagę. Tryb trzeci jest naprawdę mocny. Może zostać użyty do sparaliżowania wszystkiego co żyje, ludzi, zwierząt, obcych i rośliny. Przy wyższym ustawieniu w tym samym trybie, może powodować tymczasową śmierć. Zapewniam Cię, każdy doktor zaświadczyłby, że taka osoba jest martwa, jednak jej esencja życiowa pozostaje w jakimś dziwnym stanie zawieszenia. W ciągu jednej do pięciu godzin, taka osoba powraca do życia, powoli, najpierw powracają funkcje życiowe, następnie świadomość.

W tym trybie, obcy naukowcy przeprogramowują ludzki mózg i zasiewają fałszywe informacje. Kiedy osoba "wraca", powraca jej spreparowana pamięć, jako ta, nabyta podczas życia. Taka osoba nie ma żadnej możliwości aby dowiedzieć się prawdy. Ludzki umysł "pamięta" i wierzy w całkowicie spreparowane dane. Nawet jeśli spróbujesz ich przekonać, że ich wspomnienia nie są prawdziwe, będą się śmiać i złościć. Nigdy Ci nie uwierzą.

Pytasz, czy Flash Gun jest trudny w obsłudze. Dwuletnie dziecko mogłoby go obsługiwać jedną ręką. Przypomina latarkę, z czarnym szkłem - stożkową odwróconą soczewką. Po jednej stronie znajdują się trzy osadzone gałki, w trzech zakrzywionych rowkach. Każda gałka ma inny rozmiar. Im dana gałka znajduje się bliżej dłoni tym większa jest siła danego trybu. To bardzo proste. Każda gałka ma trzy pozycje spoczynku. Najsilniejsza pozycja odparowuje każdą żyjącą rzecz. Ten tryb jest tak potężny, że nie zostawia śladu tego, co zostało odparowane.

PYTANIE: Czy ta broń nazywa się Flash Gun, czy ma jakąś inną podręcznikową nazwę?

ODPOWIEDŹ: Wszyscy nazywają je Flash Gun'ami, lub bardziej powszechnie "Flash" lub "mój Flash", kiedy o nim mówią. W podręcznikach broń ta została po raz pierwszy przedstawiona pod nazwą ARMORLUX, następnie używano nazwy Flash Gun.

PYTANIE: Jaki rodzaj ochrony jest używany w bazie Dulce? Co jeszcze używane jest przeciwko szpiegom lub w razie nieautoryzowanego dostępu?

ODPOWIEDŹ: Wspomnę o kilku, ale jest praktycznie niemożliwe opisać wszystko. Poza Flash Gun'em, najczęściej stosowana jest broń akustyczna. Wbudowana w każdy element oświetlenia jest urządzeniem, które może zamroczyć świadomość człowieka w ciągu sekundy przy użyciu tylko cichego tonu. W Dulce znajdują się także statyczne i ruchome kamery, skanery tęczówki oka, skanery dłoni, czujniki wagowe, lasery, sprzęt emitujący fale ELF i EM, sensory ciepła, detektory ruchu i wiele innego sprzętu. Nie ma żadnego sposobu, abyś mógł dostać się dostatecznie daleko w głąb bazy. Jeśli uda Ci się dostać na poziom drugi, zostaniesz zauważony po kilku metrach. Bardziej niż pewne jest, że stałbyś się jednym z więźniów i nigdy już nie zobaczył światła dziennego i świata na powierzchni. Gdybyś miał "szczęście", zostałbyś przeprogramowany i stałbyś się jednym z niezliczonych szpiegów kasty rządzących.

PYTANIE: Zgodnie z pewnymi raportami Dulce gości innych obcych, którzy żyją na poziomie piątym. Czy to prawda? Czy ludzie mogą swobodnie przemieszczać się pomiędzy salami, spotykać sam na sam, czy istnieje jakiś specjalny protokół w tej kwestii?

ODPOWIEDŹ: Istnieje protokół, stosowany od pierwszej chwili gdy tylko wejdziesz do bazy i należy postępować zgodnie z nim za każdym razem, kiedy widzisz obcą istotę. Począwszy od kasty pracowników, do obcych gości, aż po kastę rządzących, istnieje niekończąca się lista zasad, praw i surowych protokołów. Nie ma okazji, aby przemierzać poziom piąty. Obszar zamieszkany przez obcych na poziomie piątym - "Alien Housing Area" jest obszarem zabronionego dostępu dla ludzi. Centrum kompleksu - HUB - otoczony jest przez ochronę, arsenał, wojsko, sekcje CIA/FBI. Obszar za "ścianą ochrony" jest jednym z najbardziej strzeżonych obszarów, ponieważ znajduje się w nim wiele ściśle tajnych dokumentów. Cała wschodnia część piątego poziomu jest niedostępna dla ludzi, za wyjątkiem tych posiadających uprawnienia dostępu ULTRA-7 lub wyższe. Garaż po zachodniej stronie piątego poziomu wymaga pozwolenia ULTRA-4.

PYTANIE: Co z windami, czy schodzą one bezpośrednio od powierzchni, aż po siódmy poziom w ciągu kilku sekund? Czy wiesz coś na ich temat? Czy są podnoszone elektrycznie?

ODPOWIEDŹ: Mogę Ci powiedzieć, że nie ma żadnej windy w Dulce, która opuszcza się od powierzchni, aż po siódmy poziom. Plany obiektu pokazują, że poziomy są pokonywane stopniowo, piętro po piętrze, poziom po poziomie. Nawet centralny obszar - HUB - nie ma ekspresowej windy. Po pokonaniu trzeciego poziomu musisz nie tylko zmienić windę, ale jesteś też ważony i kolorystycznie znaczony, zanim wejdziesz do wagonika. Wszystkie windy kontrolowane są magnetycznie, nawet światła w windach, tak samo jak całe oświetlenie na wszystkich poziomach wykorzystuje indukcję magnetyczną. Żarówki nie są typowymi, jakie można kupić na powierzchni. To zupełnie inny system oświetlenia. Iluminacja tutaj jest dużo bardziej zbliżona do naturalnego światła słonecznego, niż iluminacja jakiegokolwiek sztucznego światła na powierzchni. Kształt wind jest unikalny. Przypominają misę ze ściętą podstawą. Ruch jest spokojny i cichy, niemal niezauważalny gdy winda startuje lub zatrzymuje się. Kable nie są potrzebne, ponieważ winda jest magnetyczna, nie elektryczna.

PYTANIE: Tajemniczy oficer ochrony nazywający samego siebie agentem "Yellow Fruit" (Żółty owoc) twierdzi, że pracował w Groom Lake (Strefa 51). Oficer ten twierdzy, że był w kontakcie z dobrotliwymi obcymi w Groom Lake. Czy masz jakieś informacje na temat istnienia takiej grupy (Yellow Fruit)?

ODPOWIEDŹ: "Yellow Fruit" jest jedną z nazw w potocznym języku dla "Yellow Jack" (potocznie. "Tchórzliwy Jack") lub "Yellow Flag" ("Żółta flaga"), które nawiązują do kwarantanny i konieczności zachowania ostrożności w laboratoriach. Istnieje wiele różnych slangowych nazw w laboratoriach Dulce. W Dulce "Yellow Fruit" to laboranci. "Banana" (Banan) to starsi pracownicy, "Lemon" (Cytryna) to "nowi" itd..

żródło: chomikuj.pl:D

Ciekawy temat, wydaję się za bardzo nieprawdopodobne żeby było faktem...

Jest to też na yt dla leniwych.

http://www.youtube.com/watch?v=cZS5qEzqiYM

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziś postanowiłem dodać artykuł na temat niejasnych poczynań Niemców na Antarktydzie jeszcze przed wrześniem "39.

Program "Chronos" był najtajniejszym programem ze wszystkich prowadzonych w III Rzeszy oraz posiadał najwyższy priorytet. W ramach tego programu skonstruowano urządzenie (generator elektrograwitacyjny), które było silnikiem antygrawitacyjnym napędzającym statki powietrzne, a działające na zasadzie przeciwbieżnie wirujących mas z olbrzymią prędkością, najczęściej w formie dysków. Program "Chronos" był w pewien sposób powiązany z techniką jądrową. Jak daleko Niemcy byli posunięci w badaniach nad fizyką antygrawitacji niech świadczy fakt ukazania się w Niemczech pierwszej pracy na ten temat "O grawitacji, wirach i falach w poruszających się ośrodkach" już w 1931 roku (O.C. Hilgenberg "Uber Gravitation, Tromben und Wellen in bewegten Medien", 1931). Chronos nawiązuje także do prac prowadzonych przez Niemców w Polsce (Góry Sowie).Historia niemieckich wypraw badawczo-naukowych sięga 1873 roku, kiedy to sir Eduard Dallman z ramienia nowo powstałego Niemieckiego Towarzystwa Badań Polarnych na swoim statku "Groenland" odkrył nową drogę do wybrzeży Antarktydy. W przeciągu następnych sześćdziesięciu lat Niemcy przeprowadzili jeszcze dwie poważne ekspedycje badawczo-naukowe. W 1910 roku na statku "Deutschland" (ekspedycja dowodzona przez Wilhelma Filchnera) oraz w 1925 roku na specjalnym statku przeznaczonym do badań polarnych "Meteor" pod dowództwem dr. Alberta Metza. W latach 1938-1939 III Rzesza zorganizowała wyprawę na Antarktydę, nad którą protektorat objął Hermann Goering. W skład ekspedycji wchodziło 82 osoby. Większość stanowili naukowcy i specjaliści. Ekspedycją kierował doświadczony polarnik kapitan Alfred Ritscher. Zespół otrzymał duży statek handlowo-pasażerski m/s "Schwabenland" o pojemności 8000 ton. Na pokładzie statku zainstalowano katapultę, mogącą wystrzeliwać dwa znajdujące się w ładowniach duże samoloty wodnopłatowe typu Dornier (o nazwach własnych: "Passat" i "Boreas"), mogące utrzymywać się w powietrzu przez ponad 15 godzin. Były to samoloty zaprojektowane do obsługi transatlantyków. "Schwabenland" odpłynął z Niemiec 17 grudnia 1938 roku. Po miesiącu podróży dotarł do wybrzeży Ziemi Królowej Maud na Antarktydzie. 20 stycznia przeprowadzono pierwszy lot zwiadowczy nad tym obszarem Antarktydy, a do końca lutego wykonano jeszcze siedem wielogodzinnych lotów badawczych. Ziemia Królowej Maud została przemianowana na Nową Szwabię (Neuschwabenland). Niemieckie samoloty zrzuciły olbrzymią ilość tablic i flag hitlerowskich informujących o zajęciu tego obszaru przez III Rzeszę. Była to pierwsza kolonia III Rzeszy, o której znaczeniu nadal niewiele wiadomo, a naukowe wyniki badań przeprowadzonych przez Niemców nadal nie są do końca znane. Na pewno Niemcy odkryli potężne łańcuchy górskie o wysokości do 4000 metrów oraz odkryli istnienie działu lodowego przedzielającego Antarktydę, co dało kolejny argument zwolennikom teorii mówiącej o tym, że Antarktyda nie jest jednolitym lądem (patrz też: mapa Piri Reisa). Niemieckie badania naukowe były tylko przykrywką dla wojskowych celów wyprawy, niemniej jednak były to najlepiej przeprowadzone do tej pory badania tego obszaru. Wykonano m.in. zdjęcia 600 tysięcy kilometrów kwadratowych tego terenu (około 11 tysięcy zdjęć wykonano za pomocą specjalnych aparatów firmy Zeiss o nazwie Reihenmessbildkamera RMK 38"), co poświadczają mapy niemieckich badań. Zastanawiające jest to, że do dzisiaj naukowcy w swoich opracowaniach zawężają obszar poznany przez Niemców do niewiele ponad 300 tysięcy kilometrów. Co chcą w ten sposób ukryć? 12 sierpnia 1939 roku Niemcy wydały dekret o utworzeniu wewnątrz sektora norweskiego -antarktycznego sektora niemieckiego. Zachował się list Hermanna Goeringa gratulującego kierownictwu wyprawy sukcesu wyprawy... Część powyższych informacji dotyczących Nowej Szwabii zostało zaczerpniętych z książki "Zdobywcy Białego Lądu" wydanej w latach pięćdziesiątych, napisanej przez najwybitniejszego polskiego badacza Antarktydy - profesora Jacka Machowskiego. Dowiedzieć się tam można jeszcze jednej bardzo istotnej rzeczy: z bazy (prawdopodobnie o kryptonimie "211" znajdującej się w Nowej Szwabii (a może była jeszcze jedna baza w głębi lądu zbudowana pod ziemią?) korzystały niemieckie okręty korsarskie (rajdery) oraz U-booty. Wyjaśnia to fakt możliwości operowania tych okrętów ponad 20000 kilometrów od Niemiec. Oczywiście istniały statki zaopatrujące te okręty, niemniej jednak wiele jest niejasności dotyczących tego zagadnienia. Jeszcze długo po zakończeniu II w.ś. niemieckie U-booty patrolowały ten obszar. Dla przykładu: U-977, typ VIIC, wpłynął do argentyńskiego portu Mar del Plata (z wywieszoną piracką flagą) dopiero 17 sierpnia 1945 roku (czyli prawie 100 dni po oficjalnym zakończeniu II w.ś. w Europie! - rejs do Argentyny powinien trwać około 3 tygodni tj. ok. 21 dni). Ale już za to Clair Blair w książce "Hitlera wojna U-bootów" tom II (1999), podaje, że m.in. U-977 przez rekordową liczbę 66 dni w czasie rejsu do Argentyny nie wychodził z zanurzenia, płynąc dziennie przez zaledwie 4 godziny. Resztę rejsu płynął na jednym silniku. Tym samym jego rejs rzeczywiście mógł trwać ponad 3 miesiące. Był to jeden z dwóch U-bootów, które oficjalnie ujawniły się w argentyńskim porcie (drugim był U-530, typu IXC/40, w pełni zaopatrzony i również bez żadnego ładunku...). Do niedawna uważano, że były to jedyne okręty, które dopłynęły do wybrzeży Argentyny po kapitulacji III Reszy. Nie jest to jednak prawda. Być może któryś z U-bootów (raczej na pewno nie "pechowy" U-977) przywiózł do Argentyny Adolfa Hitlera (wskazuje na to kilka śladów w wielu źródłach i dokumentach), ale to zupełnie inna historia... U-booty były widziane u wybrzeży Argentyny jeszcze w 1946 roku! W archiwach NATO znajdują się dokumenty i zdjęcia tych okrętów podwodnych (Ch. Friedrich "Secret Nazi Polar Expeditions...", 1979). Do dzisiaj nieznane są losy około 100 (!) niemieckich U-bootów z okresu ostatnich tygodni wojny. Spora część z nich to okręty podwodne typu XXI wyprzedzających swoją epokę o kilkanaście lat. Jakie zadania wykonywały U-977 i U-530 w czasie ich ostatnich rejsów? Gdzie dokonały uzupełnienia zapasów, o ile ten fakt miał miejsce? Co naprawdę przewoziły pod pokładem? To zostaje niewiadomą, na pewno ma to powiązania z pracami Niemców na temat anty grawitacji. Teraz trochę na temat prototypów: Prace nad pierwszym statkiem latającym Vril-1 rozpoczęto już na początku lat dwudziestych w Augsburgu. W 1934 roku w powietrze wzniósł się pierwszy statek powietrzny RFZ-1 (Rundflugzeug-1) o średnicy pięciu metrów. Po wzniesieniu się na wysokość około 60 metrów pilot Lothar Waiz utracił nad nim kontrolę i rozbił pojazd, sam bezpiecznie opuszczając kabinę. Wkrótce zbudowano ulepszony statek RFZ-2, który miał średnicę prawie 20 metrów. Co ciekawe nie mógł on zakręcać po łuku, tylko wykonywał skręty i zwroty pod kątem 22,5 i 45 oraz 90 stopni! Tym samym uznano, że nie znajdzie on zastosowania bojowego. Pojazd ten ochrzczony jako Vril-2 podczas lotu emitował poświatę, co w połączeniu z jego ostrymi skrętami daje charakterystykę obserwowanych od lat czterdziestych niezidentyfikowanych obiektów latających. Zaobserwowane pod koniec wojny przez amerykańskich i brytyjskich pilotów "kule ognia" (być może były to V-7), "foo-fighters", zakłócały także pracę silników i urządzeń radarowych. Kolejne podobieństwo do zjawisk towarzyszących NOL-om. Budową i badaniami prototypów wykorzystujących napęd antygrawitacyjny (elektrograwitacyjny) zajmowała się specjalna placówka SS-Entwicklunstelle-IV (SS-E-IV). Wkrótce placówka ta opracowała znacznie większe statki powietrzne. Latem 1939 roku nad supertajnym poligonem SS wzniósł się w powietrze Haunebu-I o średnicy 25 metrów, a niedługo potem jeszcze doskonalszy statek: Haunebu-II o średnicy około 30 metrów. Haunebu-II posiadał 4 generatory elektrograwitacyjne (jeden duży - środkowy i trzy mniejsze - stabilizujące). Pojazd ten rozwijał prędkość do 6000 (sześciu tysięcy) km/h. Zimą 1942 roku opracowano myśliwską wersję Vril-1, która uzbrojona była w działka kalibru 30 mm oraz karabiny maszynowe. Myślę, że te całe "Foo fighters" to właśnie one.

Pod koniec wojny opracowano najdoskonalszy statek - Haunebu-III. Powstał tylko jeden prototyp. Wykonał on 19 lotów podczas których testowano jego właściwości w czasie lotu. Mógł on pomieścić w swoim wnętrzu aż 32 ludzi i rozwijać prędkość10 Machów (ok. 12000 km/h)!

Pewne ślady wskazują na to, że zachowane statki o napędzie antygrawitacyjnym zostały ewakuowane na Antarktydę... Napęd wykorzystywał jako paliwo zjonizowaną parę rtęci - plazmę. Wiadomo jest, że w związku z prowadzonymi badanami Niemcy sprowadzili jej ponad kilkadziesiąt ton. Igor Witkowski, niezmordowany badacz i wybitny tropiciel hitlerowskich tajemnic, znalazł informację o transporcie rtęci, który miał opuścić Niemcy wewnątrz U-boota U-859. Okręt ten wypłynął z Niemiec w kwietniu 1944 roku i został zatopiony w cieśninie Malakka. Jego ładunek został wydobyty dopiero w latach siedemdziesiątych i okazało się wtedy, że są to... aż 33 tony rtęci. Ze względu na temat tego artykułu, arcyciekawa jest informacja, że ładunek ten miał podobno dotrzeć na Antarktydę. Jeden z latających dysków skonstruowanych przez Schaubergera osiągnął wysokość 15000 metrów w zaledwie trzy minuty oraz prędkość poziomą rzędu 2200 km/h. Wykazywał on interesujące cechy - po uruchomieniu napędu zaczynał pulsująco świecić w kolorze niebiesko-zielonym, a później w kolorze "biało-srebrzystym" jak określił to sam konstruktor. Zespół naukowy Schaubergera był pewien, że przy takich parametrach istniejące w dysku przeciążenie zabije każdego pilota. Aby sprawdzić, jak jest one wielkie zainstalowano na pokładzie dysku urządzenie mające dokonać pomiaru. Jakież było zdziwienie naukowców, kiedy okazało się, że przeciążenie to ma wartość 0,5 g, a więc jest pół raza mniejsze od przyciągania ziemskiego! Niekoniecznie to co wtedy było widywane na niebie, chociaż może i teraz było nie z tego świata. Wiele dowodów wskazuje, że wiele faktów, niektóre zawarte w temacie są prawdą. Skoro Niemcy już dawno mieli takie pojazdy dziwi mnie ich "upadek" technologiczny. Ta ogromna skąd idąc wiedza na temat anty grawitacji (Prace Viktora Schaubergera) wykraczały daleko poza obecną technologię. Jednak wojna to chaos i każdy silniejszy pożera słabszego. Może gdzieś na świecie prace są kontynuowane? Na zakończenia dodam, że nie wszystko co bierzemy za ufo rzeczywiście jest tym co myślimy.

Dziękuje za uwagę i pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wśród ufologów, ale także osób należących do kręgu zwolenników teorii spiskowych, znów zawrzało. Wszystko przez kilka tajemniczych obiektów, które udało się dostrzec nad powierzchnią Marsa. Sprawcą całego zamieszania jest już po raz kolejny łazik Curiosity, który od kilku tygodni zajmuje się eksploracją Czerwonej Planety i dostarcza na Ziemię niesamowite obrazy. Poza standardowymi ujęciami, które przesyła bezzałogowa sonda, badająca środowisko planety, a którym bacznie przyglądają się ludzie na całym świecie, co jakiś czasu udaje się też wypatrzyć także jakieś niestandardowe cechy marsjańskiego krajobrazu. Tym razem poruszenie wywołała anomalia zauważona przez jednego z internautów. Podejrzenia bacznego obserwatora wywołały cztery tajemnicze kule, krążące nad powierzchnią Marsa - poinformował serwis "The Huffington Post". "Cztery obiekty zostały wychwycone przez łazik Curiosity. Bardzo trudno je dostrzec na oryginalnym obrazie, więc wykorzystałem system kilku filtrów, które nałożyłem na obraz, aby ujawnić ich manifestację" - napisał internauta, którego zacytowały wszystkie duże dzienniki. Pasjonat zastanawia się głośno, czy tajemnicze, niezidentyfikowane obiekty należy uznać za UFO, którego manifestacja nastąpiła nad powierzchnią Czerwonej Planety czy też mamy do czynienia z defektem obrazu spowodowanym przez cząsteczki kurzu lub niedoskonałość instrumentów optycznych, które stanowią część wyposażenia łazika Curiosity.

Pod zamieszczonym przez użytkownika StephenHannardADGUK filmem natychmiast pojawiło się mnóstwo komentarzy. Niektóre całkiem poważne, inne utrzymane w tonie drwiny. Jeden z komentatorów napisał, że nie można wykluczyć, iż tajemnicze cztery krople to w rzeczywistości obiekty należące do przedstawicieli wysokorozwiniętej, obcej cywilizacji, którzy z zaciekawieniem przyglądają się pierwszym małym kroczkom, stawianym przez ludzkość na innych planetach.

Link do filmiku

Co ciekawe, przedstawiciele NASA, którzy w podobnych sytuacjach, gdy pojawiają się rozmaite spekulacje na temat dziwnych anomalii, zwykle milczą, tym razem postanowili zabrać głos. Jak stwierdzili eksperci, rzeczone anomalie to nic innego jak skazy obrazu, które spowodowane są przez wadę obiektywu, który wraz z pozostałym sprzętem musiał odbyć daleką podróż z Ziemi.

Spośród znalezionych do tej pory obiektów na Marsie, najwięcej emocji wzbudziły: tajemnicza twarz odkryta przez sondę Viking 1 w 1976 r., a w późniejszym czasie także zlokalizowana tam dziwna deska oraz "czaszka kosmity".

źródło: niewiarygodne.pl

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziś chciałem zamieścić artykuł o niejasnych powiązaniach FBI.

Akta FBI z lat 50-tych i 60-tych ulegają właśnie odtajnieniu i można w nich znaleźć wiele interesujących informacji z naszej – wcale nie tak dawnej przeszłości. Nieoczekiwanie akta agencji stały się nietypową kroniką zdarzeń, które być może z czasem uległyby zapomnieniu. W jednym z takich dokumentów można znaleźć interesującą historię dotyczącą człowieka o nazwisku Van Tassel.

George Wellington Van Tassel urodził się w stanie Ohio w marcu 1910 roku. Przez lata głosił on, że miał bezpośredni kontakt z przybyszami z innej planety, z którymi spotkał się po raz pierwszy w sierpniu 1953 roku, niedaleko doliny Yucca, w Kalifornii, gdzie wówczas mieszkał. W swojej opowieści o tych wydarzeniach Van Tassel wymienia nawet imiona kosmitów, z którymi miał bezpośredni kontakt. Byli to: Numa z Uni, Ah-Ming z Tarr, Rondolla Czwartej Gęstości (to imię szczególnie przypadło mi do gustu) i Zolton Najwyższy Zwierzchnik Systemu Sektorów Vela. Van Tassel zasugerował także, że wiele biblijnych opowieści to zniekształcone sprawozdania z odwiedzin i ingerencji kosmitów w przeszłości. Te – wydawałoby się dosyć radykalne poglądy nieoczekiwanie zainteresowały jednak legendarnego dyrektora FBI – J. Edgara Hoovera.

Szczegóły pierwszego spotkania Van Tassela z kosmitami w sierpniu 1953 roku, znalazły się w tajnym raporcie dla Hoovera już rok później. Wynika z niego, że Van Tassel wraz z żoną, spędzali noc w namiocie niedaleko kalifornijskiej miejscowości Landers, znanej z ogromnych kamieni porozrzucanych w pustynnym krajobrazie. W środku nocy coś obudziło Van Tassela i przed jego oczami stanął ni mniej, ni więcej tylko przybysz z obcej planety, w kostiumie przypominającym te, jakie nosili kiedyś piloci myśliwców. Kosmita nie przebierając w słowach zaprosił Van Tassela do swojego statku kosmicznego, który zaparkował obok skały zwanej “Gigantycznym kamieniem”. Pojazd miał kształt dzwonu a jego średnica przekraczała nieco 10 m. Kosmita określił swój pojazd jako zwiadowczy.

Konwersacja z kosmitą odbywała się za pomocą telepatii. Kosmita wyjaśnił, że celem jego przybycia na Ziemię jest ostrzeżenie ludzkości przed używaniem broni nuklearnej, która może doprowadzić do katastrofalnych dla planety konsekwencji. Jeśli człowiek radykalnie nie zmieni swojego podejścia do życia, to zostanie zniszczony poprzez swoje własne czyny. Van Tassel opowiadał tą historie każdemu kogo napotkał, a przy “Gigantycznym kamieniu” zorganizował nawet szereg konferencji na temat UFO. Zyskały sobie one sporą popularność i ocenia się, że miejsce odwiedzało w najlepszych czasach nawet 12 tys. ludzi rocznie. To wystarczyło aby zainteresować swoim fenomenem FBI. Co ciekawe, w raporcie agencji na ten temat można przeczytać, że szczególnie interesowały ją wszelkie odniesienia Van Tassela do chrześcijaństwa, jako religii, która powstała na gruncie wiary w odwiedziny kosmitów na Ziemi.

W kwietniu 1960 roku, Van Tassel wygłosił dużą prezentację na temat swoich życiowych doświadczeń w Denver (Kolorado), zaproszony tam przez Denver UFO Investigative Society. Wydarzenie było mocno reklamowane w lokalnym radio co zainteresowało również lokalną komórkę FBI, która wysłała na spotkanie swojego agenta. W czasie prezentacji pokazano 45 min film, na którym można było zobaczyć latające spodki, a także szereg rozmów z ludźmi, którzy na własne oczy widzieli takie obiekty. Po projekcji Van Tassel wygłosił wykład na temat znaczenia kosmitów w historii ludzkości, co obserwujący spotkanie agent FBI opisał w ten sposób: “główna część jego wykładu poświęcona była wydarzeniom biblijnym, które związane były z przybyszami z innej planety. Uważa on, że tak człowiek, jak i przybysze z kosmosu zostali stworzeni przez Boga. Na początku świata kosmici zaczęli odwiedzać Ziemię i zostawiać na niej rozmaite zwierzęta. Były to prehistoryczne zwierzęta, które mogły żyć tylko w tedy, gdy ich temperatura ciała nie przekraczała 40 stopni Celsjusza. Jednak zmiana pochylenia Ziemi spowodowała przesunięcie biegunów i nagle miejsca z tropikalnym klimatem zostały pokryte lodem.”

Van Tassel przekonywał dalej, że kolekcjonowane na Ziemi zwierzęta żyły na naszej planecie wraz z kosmitami, którzy chcieli mieć pewność, że życie na Ziemi przetrwa Epokę Lodowcową i jest to także związane ze znaną legendą o Arce Noego. Podczas tej epoki kosmici postanowili stworzyć ludzką kolonię na Ziemi i początkowo była to kolonia złożona z samych mężczyzn. Kosmici zamierzali sprowadzić kobiety nieco później. To miało tłumaczyć dlaczego biblijny Adam nie miał żony. Adam nie był także pojedynczym mężczyzną, a reprezentował cały rodzaj męski. Tymczasem mężczyznom wyraźnie znudziło się czekanie na kosmiczne kobiety i znaleźli je sobie sami na Ziemi, łącząc się z dwunożnymi stworzeniami z rasy EWA. Kiedy kosmici powrócili na Ziemię i zobaczyli co się wydarzyło pod ich nieobecność, wpadli w panikę i bali się wylądować. Ponieważ jednak ADAM ma kosmiczne pochodzenie, to przybysze z obcej planety nadal czują się zobligowani opiekować się ludzkością.

Van Tassel wyjaśnił później, że ta dyskretna opieka wymagała przekazania nowopowstałej rasie szeregu zasad i przykazań, dzięki którym w przyszłości byłoby łatwiej nią manipulować. Tymi regułami miały być tablice z Dziesięcioma Przykazaniami, jakie zostały przekazane Mojżeszowi na Górze Synaj, które rzekomo pochodziły od Boga. Jezus w tej teorii również był produktem kosmitów, którzy zesłali na Ziemię będącą już w ciąży Marię. Van Tassel powołał się także na szereg legend amerykańskich Indian, wskazujących na interwencję z kosmosu. M. in. jedna z nich opowiada o tym, jak kukurydza i ziemniaki zostały przywiezione Indianom wprost z niebios na ognistych kanoe.

Prawdopodobnie w nieskończoność można dyskutować o tym, czy to co opowiadał Van Tassel to zręcznie ponaginane fakty, czy też wydarzenia te rzeczywiście mogły mieć kiedyś miejsce w ludzkiej przeszłości. Intrygujące jest jednak także to, że FBI poświeciła tej historii tak wiele środków i czasu. Czy było to jedynie związane z tym, że wszechwładny urząd chciał mieć wiedzę na tematy, które wzbudziły zainteresowanie wielu obywateli? Czy może kryje się za tym coś znacznie głębszego i niepokojącego? Co dotyczy genezy naszego istnienia niekoniecznie w konwencji przekazywanej nam tradycyjnie przez religię?

źródło: http://nowaatlantyda.com

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
W 1989 roku Bob Lazar wywołał sensację, twierdząc, że pracował nad ściśle tajnym projektem rządowym, dotyczącym badań systemu napędowego obcego statku kosmicznego, przetrzymywanego paez wojsko w warsztatach zwanych S4 w pobliżu Groom Lake w Newadzie.

Po raz pierwszy Bob Lazar pojawił się pod pseudonimem "Dennis" jako czarna sylwetka w wiadomościach telewizji Las Vegas wiosną 1989 roku, później, już pod własnym nazwiskiem, wystąpił w dziewiątej części programu specjalnego UFO: The Best Evidence, prowadzonego przez dziennikarza z Las Vegas, George'a Knappa dla CBS na antenie Kanału 8 KLAS-TV w październiku tego samego roku. Program omawiał nie tylko niezwykłe twierdzenia Lazara, lecz takie jego osobiste losy podczas i po rzekomym zatrudnieniu w S4.

Jeśli Lazar mówi prawdę, jego opowieść może mieć wstrząsające następstwa. Nie trzeba dodawać, że wielu badaczy grzebało w jego przeszłości i odkryło, że akta personalne Lazara nie zawsze zgadzają się z tym, co mówi. Jednakże George Knapp zgodził się z Lazatem, że akta młodego naukowca zostały z rozmysłem zmienione. Na antenie potwierdził, że według niego Bob Lazar mówi prawdę. Nieco później, w magazynie UFO Knapp podkreślał, że od początku do końca historia Lazara wykazuje konsekwencję, że istotnie pracował w Laboratorium w Los Alamos, a ostatnio zdobyta kopia akt personalnych W-2 potwierdza, że pracował również dla Biura Wywiadu Marynarki Wojennej, rzekomego zleceniodawcy projektu związanego z obcymi. Tak czy inaczej "prawdziwa tożsamość Boba Lazara" do tej pory pozostaje przedmiotem gorącej dyskusji.

Ralph Steiner [RS] i ja zaaranżowaliśmy wywiad z Bobem [bL] 22 września 1990 roku. Towarzyszył nam fizyk nuklearny [PH], obecnie zatrudniony w warsztatach rządowych, których nazwę na jego prośbę zatajamy, oraz biznesmen z Las Vegas, Gene Huff [GH], który prawdopodobnie zna historię Lazara lepiej niż ktokolwiek inny, nie licząc samego Lazara i od początku jest jego zagorzałym orędownikiem. Przedstawiany poniżej wywiad stanowi najpełniejszą z opublikowanych wersji historii Boba Lazara. Na jego prośbę nie ujawniliśmy pewnych technicznych detali opisywanego statku.

Jednakże, być może niektóre z nich wkrótce ujrzą światło dzienne. Latem 1991 roku Bob przygotował na kasecie video własną wersję opowieści: The Lazar Tape, and Excerpts from the Government Blble. Jak wyjaśnił: "Nie wiedząc niczego o niezidentyfikowanych obiektach latających i podróży międzyplanetarnej, spędzamy niezliczone godziny, analizując nie potwierdzone spekulacje szarlatanów... Większość z tego, co ufologia uważa za magię, jest nauka, której nie znamy. The Lazar Tape przedstawia punkt widzenia laika."

Źródło: ]http://www.ejsi.com.pl/tajne/news.php?id=2...247[/i]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kapustin Jar - kosmodrom i rakietowy poligon wojskowy w północno-zachodniej części okręgu astrachańskiego. Jednak rzeczywisty cel tego kompleksu nie jest do końca jasny. Otóż prowadzone są tam badania dotyczące ufo i wszystkim co z nimi związane. Znajdujący się tam poligon wojskowy, wraz z kompleksem budynków jest na całkowitym odludziu. Miejscowość Zitkur, która znajdowała się tam przed powstaniem kompleksu militarnego została całkowicie wysiedlona, a miasto zniszczone. Jednak to co dzieje się pod powierzchnią Kapustin Jar jest znacznie bardziej interesujące. Nazwa podziemnej części kompleksu przejęła nazwę od zniszczonego miasteczka, czyli Zitkur. Kompleks podziemny kryje w sobie wiele tajemnic, jest to analogiczny obiekt do bazy Groom Lake w USA. Są to tylko domysły, ale podobno wszystkie obiekty ufo, zestrzelone lub rozbite są tam przewożone i prowadzone są tam eksperymenty.

W lutym 1956 na poligonie Kapustin Jar pojawiły się rakiety z ładunkami jądrowymi typu R-5M. Rok później testowano międzykontynentalny pocisk R-12. 16 marca 1962 z poligonu rakietowego został przekształcony w kosmodrom - z poligonu wystrzelono sputnik Kosmos-1, stąd też startowały kolejne satelity serii Kosmos. Od końca lat 60. kosmodrom nabrał charakteru międzynarodowego. Program współpracy specjalistów z krajów bloku radzieckiego zaowocował wystrzeleniem satelity Interkosmos-1, a następnie indyjskich i francuskich. Po wystrzeleniu 22 czerwca 1988 satelity BOR-5, działalność kosmodromu została zawieszona.

Wznowienie startów z poligonu Kapustin Jar nastąpiło w 1998.

http://www.ivonazivkovic.net/Kapustin%2 ... centar.jpg

http://1.bp.blogspot.com/-3zDftHqi27A/T ... 200670.JPG.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Temat może nie związany z początku z ufo, ale po dłuższym wczytaniu się ma jednak ogromne powiązania. Mowa dziś będzie o czarnym budżecie USA na cele, które w nie są do końca wiadome opinii publicznej jak i większości ludzi w USA.

Jest tworzony w tajemnicy z powodu bezpieczeństwa narodowego. Pokrywa wydatki związane z badaniami militarnymi, choć zależnie jak sformułujemy tezę "wydatki militarne". Może to być cokolwiek. W 2009 roku wzrósł do 50 miliardów dolarów. Jak piszę wyżej bodajże wywiad z Tomasem E. Castello, gdzie czarny budżet wykorzystywany jest do budowania tajnych podziemnych baz, oraz tak zwanych czarnych projektów, jakim kiedyś był choćby f-117, czy sr 71 blackbird. Finansują również bardziej "przyziemne" kwestie, jakim jest pomoc finansowa dla partyzantów (czytaj bojowników) w państwach takich jak Iran, czy Syria.

Poligonem testowym dla tych czarnych projektów jest zazwyczaj strefa 51 - najbardziej tajna baza USA, która nie posiada nawet oficjalnej nazwy. Jednak z ostatnim czasem powiększające się zainteresowanie tym obszarem na pewno sprawiło, że nie które projekty zostały przeniesione gdzieś indziej. Podsumowując podatnik w USA pracuje w dużym procencie na rzeczy, o których nawet by nie pomyślał, że istnieją. Odtajnianie tylko nie których projektów jak pisze wyżej to tylko szczyt góry lodowej, to tylko mało znaczące samoloty, które kiedyś były bardzo tajne. Nawet nie próbuje wyobrażać sobie co właśnie w tej chwili może być testowane, bądź oblatywane. Skończę wątkiem o ufo, właśnie w owej strefie 51 możliwe, że kopiowana jest technologia obcych, o których świadczą choćby zeznania Boba Lazara. W końcu skądś potęga militarna USA musi mieć swój powód i pokazuje jak daleko wyprzeda obecne "nowinki" technologiczne... Dziękuje za uwagę i pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziś chciałem się zająć grupą Majestic 12.

Otóż nazwa Majestic 12 - to kryptonim tajnego zespołu, który miał rzekomo powstać w 1947. Podpisany przez Trumana dekret, miał, na celu powstanie tajnej organizacji mającej na celu ukrywanie i zgłębianie tajemnic Ufo.

Badania nad sprawa Operacji Majestic 12 prowadził Stan ton T. Friedman, który opublikował efekty swoich badań w publikacji Finał Raport on Operation Majestic 12. Tak więc dnia 18 listopada 1952 roku został przedstawiony raport wprowadzający dla prezydenta-elekta Dwighta D. Eisenhowera. Był on oznaczony jako Ściśle Tajne/Majic/Wyłacznie do wglądu. Jeżeli ten dokument jest autentyczny, to jest to jedno z największych wydarzeń związanych z UFO. Na tych ośmiu ujawnionych stronach jest zawarta historia, wg. której w lipcu 1947 w odległości 120 km na Pizach od Roswell w Nowym Meksyku znaleziono szczątki UFO, a trzy kilometry dalej ciała czterech członków załogi. Rząd przejął wrak, ciała i powołał grupę, która nazwano Operation Majestic 12 lub MJ-12 lub Majic-12, w celu zajęcia się ta sprawa. Wg. tego raportu jest wskazane, aby Operacja Majestic 12 pozostawała pod nadzorem wyłącznie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Do kierownictwa zespołu należał m. in. dr Zbigniew Brzeziński (przewodniczący Komisji Trójstronnej w latach 1973-1976) i dr Henry Kissinger (przewodniczący działu naukowego). Organizacja miała za zadanie analizowanie wszelkich informacji, dowodów, technologii, kłamstw, oszustw, itp. w celu uzyskania prawdziwego obrazu zjawiska UFO. Z czasem organizacja rozrosła się do 32 osób. Każdy otrzymał swój kryptonim, od J-1(dyrektor CIA) aż do J-32.

Ponoć to Majestic 12 wydała rozkaz zabicia JFK, bo ten powiedział, że w ciągu roku ujawni prawdę o Ufo do opinii publicznej.

Co dziś dzieje się z tą organizacją? Nie wiadomo, możliwe, że dalej prowadzi ona swoje badania i ma jeszcze bardziej potężniejsze powiązania już nie tylko w USA, ale i na całym świecie. Czarne helikoptery, mnóstwo relacji o facetach w czarnych garniturach zjawiających się nie stąd, nie z owąd na miejscu pojawienia się ufo. Krótko mówiąc - dzięki takim organizacją, motających w prawdzie o kosmitach niewiedza opinii publicznej na aspekt Ufo jest tak ogromna. Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Die Glocke

117.PNG

Projekt nazistowskiego napędu, bądź pojazdu, anty grawitacyjnego. Niemcy przez całą wojnę pracowali nad nową, przełomową technologią, doszli do punktu, który nawet przy dzisiejszej technologi jest nieosiągalny. Ponoć prace technologią anty grawitacyjną były prowadzone w kompleksie gór sowich.

Szybko wycofujące się armie Niemieckie mimo szczególnego ukrywania i tuszowania prowadzonych tam badań, jednak nie zdołały wszystkiego ukryć. Właśnie dzięki ludziom, którzy odważyli się zejść do częściowo zasypanych podziemi, domysły o tajnych projektach wychodzą na jaw. Dziwne budowle w kompleksie gór sowich również świadczą o prowadzonych tam badaniach podczas wojny. 5363854.jpg

Die Glocke, czyli dzwon, był to projekt pojazdu anty materialnego. Naziści prowadzili bardzo zaawansowane badania nad anty grawitacją (Wiktor Schauberger itp.) Czy udało im się wyjść z teorii do praktyki? Nie wiadomo. Smaczku dodaje wypadek bardzo podobnego obiektu kilka lat po wojnie w USA. Nie od dzisiaj wiadomo, że naukowcy, tajne dokumenty zostały wywiezione z Niemiec po wojnie po części do ZSRR i USA. Może prace prowadzone są nadal? Może jakiś procent z obserwacji ufo na ziemi może stanowić nasza rodzima technologia? ...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mnóstwo relacji na temat spotkań z ufo wiąże się z pojawianiem wraz z ufo, bądź tuż po, czarnych helikopterów bez oznaczeń.

Temat, na którym zamierzam się skupić jest dość zawiły, nie ma tutaj mowy o przypadkowym przelocie wojskowych maszyn. Nie posiadają jakichkolwiek oznaczeń, całe wymalowane są w czarnych barwach. Widywane w praktycznie każdym zakątku świata, towarzyszące zjawisku ufo.

Na pewno w jakiś sposób oba te fenomeny są powiązane.

heloi.jpg

UFO,+UFOs,+sighting,+sightings,+alien,+aliens,+helicopters,+black,+iowa,+des+moines,+Angelina+jolie,+2012Screen+Shot+2012-10-21+at+8.23.13+AM.png

Nie piszę tutaj o przypadkowych spotkaniach helikopterów z ufo. Ta kwestia polega na tym, że te maszyny w jakiś sposób towarzyszą niezidentyfikowanym obiektom. Nie jest to jeden model, lecz wiele, od popularnego UH 60 Blach hawk, aż po wielkich rozmiarów CH-57 Chinook.

Cały problem polega strasznym zamęcie z relacji o spotkaniach zarówno ufo i czarnych helikopterów.

Pojawiające się znikąd helikoptery, towarzyszące ufo, świadkowie, którzy mówią o tym głośnio spotykają dziwne sytuacje. Dziwni panowie w czarnych garniturach pojawiający się u świadków i zmuszający do zmowy milczenia. Myślę, że bardzo dobry temat na film, bo to rzeczywistość.

pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak wiadomo, podczas 2 wojny światowej Niemieccy naukowcy koncentrowali się na technologii pozwalającej w drastyczny sposób pozwolić im na wygranie wojny, bądź pod koniec odwrócenia jej losów. Nie zamierzam pisać akurat o niemieckich pracach, pojazdach jakich udało im się skonstruować. Temat jednakże ciekawy i kiedyś mam nadzieję o tym trochę napisać.

W tym konkretnym temacie zamierzam się skupić na tym co się stało wraz z końcem Trzeciej Rzeszy.

Naukowcy jeszcze do niedawna pracujący nad rzeczami, o których w owych czasach można było tylko marzyć, nagle zostają po części wywiezieni do USA i ZSRR. Panowała zasada kto pierwszy zgarnia wszystko, drugiemu pozostają tylko ochłapy. Jednak zarówno Amerykanie jak i Rosjanie doskonale o tym wiedzieli. Późniejsze projekty, właściwie wycieki z tajnych projektów pokazują kto wygrał ten wyścig.

Zdarzenie pod Kecksburgiem sugeruje, że wraz z naukowcami Amerykanie wywieźli z Niemiec także coś jeszcze...

Tego dnia wieczorem zaobserwowano wielką ognistą kulę przelatującą po niebie nad sześcioma stanami w USA oraz nad Ontario w Kanadzie. Obiekt pozostawił za sobą długą smugę, a niedługo później mieszkańcy stanu Pennsylvania usłyszeli głośny huk. Kilka dni później media donosiły o upadku meteoru.

Można wyczytać, że rozbił się tam obiekt bardzo podobny do tak zwanego Die glocke.

images?q=tbn:ANd9GcQBE9XQBv-fWWDiFvf29tiU9I33k-rzb3kDDZZSKmoycS0fyBtczw

Podobno prace nad tym urządzeniem były prowadzone w kompleksie Reisie w górach sowich w Polsce. To tak nawiasem.

Można wyczytać, że samo urządzenie prawie identyczne z tym co rozbiło się w tym małym miasteczku w USA, było zaledwie częścią, jakby silnikiem maszyn nad jakimi pracowali Niemcy. Czyżby ta cała katastrofa to tylko nieudany eksperyment? Czyżby zwalili wszystko na upadek meteorytu? To niedorzeczne co piszę

Faktem jest to, że pozostaje dużo pytań, a można się tylko domyślać jak daleko Amerykanie posunęli się w projektach, które Niemcy zapoczątkowali.

Przecież ojcem podboju kosmosu stał się Wernher von Braun, projektant rakiet V-2, V-1, oraz wielu rzeczy, które wykreowały w jakiś sposób kwestie militarne dzisiaj.

V-2.jpg

saturn.jpg

To dzięki niemu Amerykanie lądowali na księżycu, wynoszą satelity na orbitę et cetera, et cetera. Może jest ktoś, kogo nazwisko jest utajnione, a jest ojcem Amerykańskich Ufo? Tego raczej szybko sie nie dowiemy, pozostają tylko domysły i strzępki informacji.

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

riddick1773 bardzo ciekawe artykuły ! :)

PS.Ty nie miałeś czasem odejść z tego forum ? :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zioom więcej takich artykułów :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję za propsy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Legenda ludu Dropa

“Dropa zeszli z chmur na swoich powietrznych pojazdach. Przed świtem nasi mężczyźni, kobiety i dzieci ukrywali się w jaskiniach dziesięć razy. Kiedy wreszcie zrozumieli język migowy przybyszów ,Dropa pojęli, że przybysze mają pokojowe intencje.”

Z przekazów wynika, że ok. 12 tys. lat temu w rejonie Tybetu rozbił się statek z obcymi przybyszami na pokładzie. Ocalali przybysze postanowili żyć z ówczesna ludnością, tworząc swojego rodzaju hybrydy.

Chiński archeolog Chi Pu Tei, przewodzący w latach 1937-38 ekspedycji Chińskiej Akademii Nauk, badał te tereny, kiedy w górach Kunlun-Kette zaskoczyła go burza. Chcąc się schować, znalazł jaskinię. Na ścianach ekspedycja znalazła szereg niezrozumiałych napisów, a obok rząd sarkofagów z małymi szkieletami (max 120 cm) z bardzo nie proporcjonalnie dużymi głowami.

W jaskini znaleziono mnóstwo artefaktów nie zrozumiałego przeznaczenia.

Wszystkie te "rewelacje" zostały opisane w książce pt. "The Chinese Roswell" - autor Hausdorf.

kilka zdjęć owych artefaktów:

Bi-dysk.jpg

images?q=tbn:ANd9GcSjF4CULmX4rD5Iq1GXxEJwaTEjkQTZnLpoiIPbP45dGM7jh9rIfg

images?q=tbn:ANd9GcSe4Nzaag3jDPOOZOld04BZ1jnKINp2v4fnQiblQPMaKDYSry-b5g

owe dyski znajduję się w całych Chinach. Ich wykonanie, jak i przeznaczenie pozostaje zagadką.

Na koniec cytat z książki, o której mowa, właściwie jakaś notatka:

Po jakimś czasie od skompletowania informacji zawartych w tej książce, Karyl Robin-Evans w spokoju i z odwagą spotkał swoją Śmierć, utrzymując do końca swój chłodny sceptycyzm i godność, jaka towarzyszyła mu przez całe jego życie. Zostawił swój niewielki spadek synowi – obecnie aktorowi znanemu ze swojego sardonicznego poczucia humoru i dobrego wyglądu, który prawdopodobnie nie podziękowałby mi za użycie jego imienia w tej książce. Robin-Evans wychował go wraz z dwiema kobietami, którymi opiekował się od 1945 r, Zostawił jednak swój rękopis u mnie a ja przygotowałem go do druku w formie jaką macie przed sobą. – David Agamon, Salisbury, 1978

...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Te artefakty podobne są do uchwyconych UFO w przestrzeni kosmicznej, gdy zerwała się 12 milowa lina - uprząż z satelitą.

Widać ogromny ,,ruch'' w kosmosie i właśnie tak wyglądają te pojazdy z dużej odległości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mnie obiekty z dziurą w środku na maxa interesują, już na tylu filmach je widziałem, teraz to z tymi artefaktami :shock:

Tutaj świeży film z takim obiektem, zarejestrowanym wczoraj w Portugalii:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Myślę, że nie chodzi tutaj o to, że obserwowany obiekt ma dziurę.

tak to widzimy, ale zastanówmy się, co najbardziej widzimy.

Np.na niebie widzimy gwiazdy - a to nic innego, jak obiekty takie jak nasze słońce...

Widzimy je, bo emitują energię, dzięki której je zauważamy aż z tak dużej odległości.

Planety nie emitują tak mocnej energii i są nie zauważalne przez nas ,,gołym okiem'' na Nieboskłonie.

Skoro w tych obiektach nie jest widzialny środek, to znaczy, że emitują energię, którą widzimy, ale nie emitują jej ze środka tego pojazdu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Myślę, że nie chodzi tutaj o to, że obserwowany obiekt ma dziurę.

tak to widzimy, ale zastanówmy się, co najbardziej widzimy.

Np.na niebie widzimy gwiazdy - a to nic innego, jak obiekty takie jak nasze słońce...

Widzimy je, bo emitują energię, dzięki której je zauważamy aż z tak dużej odległości.

Planety nie emitują tak mocnej energii i są nie zauważalne przez nas ,,gołym okiem'' na Nieboskłonie.

Skoro w tych obiektach nie jest widzialny środek, to znaczy, że emitują energię, którą widzimy, ale nie emitują jej ze środka tego pojazdu.

No dobra, nie musiałeś tłumaczyć, chodzi o to, że widzimy dziurę, i dlatego aby łatwiej wyjaśnić o co chodzi, piszemy "obiekty z dziurą" :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

http://innemedium.pl/wiadomosc/oswiadczenie-ktore-ma-zmienic-losy-swiata-bedzie-opoznione

Co o tym sądzicie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
http://innemedium.pl/wiadomosc/oswiadczenie-ktore-ma-zmienic-losy-swiata-bedzie-opoznione

Co o tym sądzicie?

Kimkolwiek by nie był ten facet, śmierdzi mi to krętactwem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz