• Ogłoszenia

    • Ona89

      Zmiana Adresu   18.01.2018

      Witajcie. Nasze forum zjawiskaparanormalne.pl zmienia adres na : www.paranormalne.com.pl Zapraszamy!
aisak

kolejny dziwny sen z rodziną

1 post w tym temacie

Witam, dziś miałam kolejny dziwny sen związany z moją rodziną, a mianowicie byli w nim moi chrzestni oraz dziadkowie ze strony mamy. Całość wyglądała jakby moja rozmowa z nimi, a zaczęło się od tego, że byłam u dziadków w salonie. Wersalka była rozścielona, dziadek siedział na łóżku (po operacji niestety musi tam spać i teoretycznie obraz wyglądał dość naturalnie tak jak wygląda to u nich na dzień dzisiejszy), nie pamiętam co miał na sobie. Za oknem było widno około południa było, ja siedziałam na krześle przy wersalce dziadka, ale tak bokiem bardziej do niej, mój chrzestny siedział jakby naprzeciw mnie przy oknie, opierał się rękami na oparciu krzesła, moja chrzestna siedziała na krześle niedaleko wujka, oni byli na jasno ubrani, co mnie zdziwiło, bo ona ciemne rzeczy lubuje, a tu królowały beże. Moja babcia siedziała w rogu pokoju na fotelu, ubrana jak na co dzień. Nie pamiętam dokładnie koloru pościeli, bo czytałam kiedyś, że to też jest ważne, ponoć biały kolor nie wróży dobrze, tu był jasny to na pewno, ale chyba miał na sobie jakiś wzór. Środek pokoju był pusty, trochę to wyglądało jak na tych spotkaniach grup, bo razem takie koło tworzyliśmy. Wujek siedział tak, że patrzyłam na jego obrączkę. Któreś z moich chrzestnych zaczęło opowiadać swój sen, że śniła się ich najstarsza córka, na plaży grająca w siatkówkę plażową, i to chyba ciocia zaczęła opowiadać. Jak opowiadała to ja miałam obraz tego snu przed sobą. Przerwałam jej i zaczęłam wówczas opowiadać swój sen, bo stwierdziłam, że jest ważniejszy i że tyczy się jednej osoby z tego pomieszczenia. Zaczęłam im opowiadać, że śniło mi się iż była noc i byłam u dziadków na działce. Wychodziłam z altany od nich i szlam w stronę furtki z laptopem moim przy okazji obserwując niebo. Była piękna noc, bezchmurne niebo, gwiazdy pięknie świeciły, ciepły powiew wiatru, wiedziałam, że to lato okolice połowy sierpnia oraz że jest po 23. Jak tak szłam do tej furtki to zauważyłam na niebie coś dziwnego. Najpierw wyglądało to na krzyż, ale leżący bokiem zwrócony na wschód. Dziwne to było, bo to wszystko tworzyły linie proste, mocno świecące. Stwierdziłam, że muszę bardziej się temu przypatrzeć zostawiłam na ziemi pod płotem laptop i wyszłam na ścieżkę przed działke. Wówczas miałam inny widok tego zjawiska, z innej jakby perspektywy na to patrzyłam. Wtedy widziałam, że to nie są linie i że nie jest to jakoś zespolone ze sobą, tylko że są to gwizdy tworzące jakby gwiazdozbiór w kształcie krzyża leżącego na boku. Wokół środka krzyża były 4 mniejsze gwiazdki, które świeciły trochę słabiej. Weszłam spowrotem na teren działki. Podeszłam do laptopa, zrobiłam coś dziwnego, bo tak jakbym podpięła kapel z laptopa do ogrodzenia (wiem czysta abstrakcja, ale tak mi się śniło). Włączyłam go i szukałam na necie co przedstawia ten gwiazdozbiór, co chwilę zerkałam na niebo. Nie mogłam znaleźć nic. Wtem zerwał się zimny wiatr aż liście z drzew zaczęły spadać. Odwróciłam się za siebie i patrzyłam tak mniej więcej w stronę gdzie jest blok moich dziadków i kościół (bo to jest niedaleko jakieś 500 m od działki) i zauważyłam, że tak jakby nad blokiem dziadków zbierała się burza. Chmury się już tam zbierały i było widać błyski, zaczęło też kropić. Odłączyłam szybko laptopa i zaczęłam się zbierać w stronę altany, ale zanim do niej dobiegłam to zaczęło mocno padać. Ludzie z działek uciekali, a ja żałowałam, że z nikim nie poszłam, że zostałam sama. Miałam problem z otworzeniem altanki, ale w końcu mi się udało. Dałam laptopa do środka i chciałam zamknąć taką furteczkę przed drzwiami, pozostałość starego tarasu w altanie, ale zamek się zaciął. Teraz tego nie ma, kiedyś była taka furteczka, ale to jak byłam bardzo mała, nawet inaczej wówczas wyglądała i mnie zdziwiło, że jest taka. Jak tak próbowałam zamknąć ją na klucz to zauważyłam swojego dziadka w bieliźnie przy furtce, że stoi z konewką. Wołał do mnie, że kwiatki mają sucho i że musi je podlać, co było druga abstrakcją, bo akurat ulewa się na całego rozpoczęła. Już chciałam do niego iść, ale zauważyłam, że on jest na pół przezroczysty. Wówczas pomyślałam, że on nie żyje i to jego duch. Przestraszyłam się i w końcu udało mi się zamknąć tą furtkę. Weszłam do altany i zamknęłam się na cztery spusty, pogasiłam światła. Okna pozasłaniałam i zaczęłam się modlić by do mnie nie przyszedł, że nie chce się z nim widzieć. Słyszałam go jak krążył wokół altany i coś wołał do mnie a ja siedziałam na ziemi i zatykałam uszy i głośniej się modliłam. Na tym skończyłam opowiadać swój sen zgromadzonym. Popatrzyłam na dziadka i złapałam go za dłoń, którą miał na kolanie i powiedziałam mu te słowa : " wiesz, że dziś w nocy miałeś umrzeć" po czym się obudziłam. To wyglądało nie jak sen w śnie, tylko na opowiadanie snu i przeżywanie go. Jakby dwa sny. Nie wiem co te znaki na niebie miały znaczyć. W ogóle nie rozumiem tego snu, ale obudziłam się z niepokojem, że coś się wielkimi krokami zbliża. Może komuś uda się wytłumaczyć mi o co w nim chodziło i czy mam się niepokoić czy lepiej puścić w niepamięć go. Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz