• Ogłoszenia

    • Ona89

      Zmiana Adresu   18.01.2018

      Witajcie. Nasze forum zjawiskaparanormalne.pl zmienia adres na : www.paranormalne.com.pl Zapraszamy!
aisak

dziwne sny z ostatniego czasu

2 posty w tym temacie

Witam wszystkich po dłuższej nieaktywności mojej na forum. Na początku z góry chcę podziękować, jeżeli ktoś znajdzie się i zinterpretuje moje sny. Chcę opisać kilka moich snów z tego tygodnia. Niektóre są dość dziwne i długo zastanawiałam się czy je tu opisać, ale mój niepokój ostatnio wzrasta, dlatego zwróciłam się tu z prośbą o pomoc.

- sen z 27/28 maja:

pamiętam tylko tyle, że byłam w szpitalu na porodówce, urodziłam dziecko, wszystko dookoła było białe, cała sala, oraz pościel, dziecko też było okręcone w białą pieluszkę, ja miałam na sobie białą koszulę nocną. Wzięłam dziecko na ręce miało kruczoczarne włosy i było bardzo spokojne, a później położyłam je obok siebie na łóżku. Nagle wstałam i wyszłam z sali, zostawiając te dziecko na łóżku, wyszłam po coś na chwilę, ale nie mogłam sali odnaleźć swojej i słyszałam płacz dziecka tylko a nie było nikogo kto mógłby mi pomóc, tak jakbym była w nim sama, w tym szpitalu. Więcej nie pamiętam.

- sen z 28/29 maja:

akcja snu tak jakby rozgrywała się w Bielsku-Białej, choć miejsca, które mi się śniły były bardzo pozmieniane, ale miałam w śnie odczucie, że jestem akurat w tym mieście. Jechałam akurat autobusem nr 18, miał on również inną trasę niż w rzeczywistości, siedziałam zaraz za środkowymi drzwiami i obserwowałam otoczenie, pogoda była nie fajna, taka sobie, tak szaro. Trapiło mnie coś w tym śnie. Miałam jechać się spotkać z moim chłopakiem, mieliśmy coś omówić. Jadąc co rusz mijaliśmy jakieś kwiaciarnie i zawsze zauważałam w nich czerwone róże, nie rozkwitnięte jeszcze do końca. Dużo czerwonych róż. To był najbardziej intensywny kolor w śnie, bo reszta była taka szara bardziej, kolory nieostre, tylko te czerwone róże w śnie były najbardziej żywym , ostrym i wyraźnym kolorem. Naszła mnie wówczas myśl, że powinnam kupić bukiet czerwonych róż i wręczyć mojemu chłopakowi na zgodę. Akurat miałam szczęście i autobus zatrzymał się przed jedną kwiaciarnią, szybko poszłam do niej by je zakupić, lecz zorientowałam się, że nie mam na tyle pieniędzy w portfelu. Zaczęłam szukać bankomatu, wreszcie mi się udało, lecz jak do niego podeszłam, on nagle, tak jak są te rolety w oknach antywłamaniowe, tak przy nim zasunęła się taka roleta i nie mogłam podjąć transakcji. Pobiegłam szukać następnego bankomatu, znów niestety było to samo i tak samo było z kilkoma następnymi. W końcu spotkałam się z moim chłopakiem bez róż i bez wybranych pieniędzy. On był jakby zły na mnie w tym śnie, akurat jak szłam do niego, bo czekał niedaleko bankomatu przy zamku to tam udało mi się dopiero pieniądze wybrać. On był z czegoś nie zadowolony. Wzięłam go za rękę i zaczęłam prowadzić, między uliczkami. Weszliśmy na tyły jakiegoś budynku i zaczęliśmy schodzić po schodach w dół, poniżej był pewien plac, nie było na nim żywej duszy prócz nas. Zaczęłam iść w przeciwległą stronę ciągnąć go dalej za sobą. Mało co się odzywał. Doszliśmy do ściany. Taka stara z kamieni, tak jakby wapieni, przynajmniej tak wyglądała. Była bardzo wysoka i wiedziałam, że muszę się na nią wspiąć z nim, że to będzie coś istotnego. Zaczęłam się wspinać pierwsza, czułam się jak na skałkach, tylko bez lin i asekuracji, nie czułam wysiłku fizycznego. Mój chłopak wspinał się zaraz za mną. Gdy już byłam za połową, moja ręka czegoś dotknęła, przeraziłam się trochę, bo nie wiedziałam co to jest, a na pewno nie był to kamień. Podciągnęłam się by zobaczyć co to. W tej ścianie z kamienia, były dość duże szczeliny w tym miejscu , coś na wzór półek i poukładane były na nich różnej wielkości krzyże, medaliki, obrazki święte, ogólnie rzecz ujmując przedmioty kultu religijnego, choć były dość stare, nie były to żadne nowości. Zaczęłam przyglądać się im, obracać w palcach. Po chwili kiedy mój chłopak był na tyle blisko, że ręką mogłam dotknąć jego głowy, wzięłam jeden krzyż i pokazałam mu go. On się cofnął , zasyczał, ale ja szybko wzięłam ten krzyż i dotknęłam jego głowy. On zaczął mówić bym tego nie robiła, bym go zabrała, ale ja powiedziałam, że dzięki temu wszystko wróci do normy i przestał się rzucać. Tego snu więcej nie pamiętam, obudziłam się jak mój chłopak zaczął się uspokajać akurat.

Tej nocy miałam jeszcze jeden sen dość krótki, bo po tamtym obudziłam się po 4 w nocy, ten miałam nad samym ranem jak ponownie zasnęłam. A mianowicie śniło mi się, że byłam w szpitalu, a dokładniej mój dziadek z jakąś młoda kobietą przywiózł mnie na izbę przyjęć. Żle się czułam, coś mi dolegało, oni się martwili. Ta młoda kobieta mnie znalazła i szybko prosiła dziadka by mnie zawiózł i późnej mu pomagała. Jak dziadek z nią załatwiał a ja siedziałam na fotelu na korytarzu. Był długi i jasny, nikogo więcej prócz nas i kogoś w recepcji nie było. Czułam się strasznie samotnie, płakać mi się chciało. Później pamiętam, że byłam przed szpitalem z tą kobietą i małym chłopcem. Ten szpital był bardzo nowoczesny, prawie w ogóle nie przypominał szpitala. Cały budynek był podobny raczej do jakiegoś wieżowca biurowego z jakimś jakby globusem przy szczycie. Siedziałam najpierw z tą kobietą i chłopcem przy fontannie dość daleko od budynku jakby mną placu, który był dość ogromny. Podeszłam w pewnym momencie bliżej budynku i popatrzyłam na ten "globus", na niebo, coś mnie niepokoiło, miałam jakby wizję, ze on spada, że rozpętała się burza i piorun w niego uderzył. Akurat patrząc na niego, burza się zbierała. Wtedy pomyślałam o dziadku, gdzie on jest i co robi tu ten chłopiec. Kobieta miała blond włosy, a chłopiec miał kruczoczarne włosy wręcz, stanowili kontrast, jak się do nich odwróciłam to nie siedzieli przy fontannie tylko stali trzymając się za ręce i patrzyli się w moją stronę. Nie wiem dlaczego ale przerażał mnie ten chłopiec. Bałam się go jak tak patrzył na mnie. Więcej nie pamiętam, bo się już tego dnia obudziłam na dobre.

- sen z 29/30 maja:

śniło mi się, że byłam z rodzicami na zakupach na targu w Jastrzębiu. Mieliśmy kupić coś do jedzenia, ale moja mama kupiła same lody, jakieś dwa rodzaje. Jak przyjechaliśmy do domu to schowała je do zamrażalników i wypchała nimi po brzegi lodówki, inne jedzenie z lodówek i z zamrażalników było wyrzucone i schowane te lody były na ich miejsce. Poszłam na górę do lodówki i wzięłam jednego, schowałam go pod bluzkę, bo miałam ochotę, akurat był to jogurtowy i syropem owocowym. Poszłam do swojego pokoju. Idąc po dywanie czułam jakby coś się spod niego chciało przebić, z każdym krokiem czułam jak coś jest pod dywanem. Akurat w moim pokoju był mój kot też. Zaczęłam się przyglądać co to jest, co się dzieje, całkowicie zapominając o lodzie. Tak dłuższą chwilę się przyglądałam, bo coś się przebijało, jak w końcu się przebiło to zauważyłam, że jest to mysz. Nie chciałam jej dotknąć palcami, bo nie chciałam by mnie ugryzła, więc wyciągnęłam ją pęsetą. Akurat złapałam ją za jej "ryjek" i od razu podałam kotu by ją zagryzł i wówczas na całym dywanie zauważyłam, ze w innych miejscach tez przebijają się te myszy, wpadłam w panikę i zaczęłam szybko wyciągać je tak samo jak ich poprzedniczkę i podawałam kotu by je zagryzał. Byłam przerażona skąd tyle myszy się wzięło pod tym dywanem. Więcej nie pamiętam.

- sen 31/1 maj-czerwiec:

Dziś mi się śniło, że musiałam uciekać z domu przed jakąś siłą. Naraziłam się czemuś, nie pamiętam tylko czemu. Nie pamiętam całego snu niestety, tylko tyle, że u mnie w domu była jakby jakaś impreza. Był mój kuzyn i to on miał mi pomóc uciec, mieliśmy uciec w trójkę, ja, on i moja najmłodsza siostra Agnieszka. Podczas przyjęcia coś się wydarzyło, chyba kogoś znieważyłam czy się z czegoś wyśmiałam. Ktoś mi powiedział, ze jeszcze przed wieczorem 3 kobiety przyjdą po mnie bym zapłaciła za to życiem (ogólnie miałam co do nich wyobrażenie, że one nie chodzą tylko suną i są na czarno ubrane i mają takie woale przeźroczysto- czarne okalające twarz, są stare i ślepe, wyglądały jak jakieś czarownice w moich wyobrażeniach) to chyba była rozmowa o zabobonach, coś jak te wszystkie topielce, zmory itp, one kimś takim były i ten ktoś powiedział, jak się wyśmiałam , że przyjdą po mnie nim zmierzch nastąpi. Kuzyn powiedział, że mi pomoże. Już wychodziliśmy do samochodu ale moja siostra się wróciła by się przebrać. Dość długo jej to zajęło, bo zaczęło się zmierzchać i stałam w otwartych drzwiach domu i nagle przed oczami coś na wzór jednej z nich, bo to tak jakby siostry one były, mi mignęło przed oczami, zaczęłam krzyczeć na Age, że ma się pośpieszyć, bo już tu są i że nie chcę umierać za taką błahostkę. Przybiegła do nas i zaczęliśmy iść do jego samochodu, ale na naszym podjeździe było ich pełno i ciężko było się dostać, one zaczęły mnie okrążać, latać wkoło, a ja się bałam i się chowałam miedzy te samochody. Obudziłam się nim cokolwiek więcej w tym śnie się stało. Nie pamiętam tylko co zrobiłam , że ich gniew, ich tak jakby zemstę na siebie sprowadziłam.

Później jak się obudziłam to jeszcze na chwilę zostałam w łóżku, nie chciało mi się wstawać i miałam wówczas tak jakby jeszcze jeden sen, byłam w takim pół śnie raczej, bo wyraźnie słyszałam co się dookoła mnie dzieje. Nie był on długi, byłam na zajęciach, jakieś zajęcia biologiczne, jakby na studiach, coś o roślinach, profesor miał na sobie fartuch laboratoryjny, pokazywał nam kilka roślinek i mówił byśmy sami poszukali swoich niezwykłych roślin i zaczął nam jakieś koperty rozdawać, ze do nich mamy je schować. Ja się odezwałam, że na początku dostaliśmy inne większe. Odpowiedział mi, że teraz nowy wymóg z ministerstwa przyszedł i mają być takie, kazał mi stare pozbierać. Chodziłam pomiędzy stolikami, trochę to jak w kawiarence wyglądało, bo stoliki były okrągłe, miejsca przy jednym dla 4 osób. Nie zdążyłam wszystkich pozbierać, bo się obudziłam już i wstałam.

Jeśli znajdzie się osoba, która pomoże mi zrozumieć te sny byłabym wdzięczna za interpretację wówczas. Zależy mi na tym, bo ostatnio czuję duży niepokój, nawet wczoraj w nocy jak się kładłam, nie mogłam za snąć, czułam, że coś się stanie, miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, w uszach aż mi dzwoniło i bałam się, bo tak zawsze miałam jak miały się czarne postacie pojawić, ale nie chcę więcej tu pisać o czarnych postaciach, napiszę jeszcze tylko tyle, że jest to związane z wysysaniem energii życiowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Sny... Wielu ludzi uważa, że dzięki nim można "przewidzieć przyszłość", inni, że zasypiając nasza świadomość podróżuje w innym wymiarze, a jak wszyscy wiemy, żaden człowiek nie zna odpowiedzi na pytania " Co jest po śmierci ", " Czy istnieją inne wymiary ", choć Tezy na ten temat się szerzą każdego dnia.

Natomiast wielu ludzi uważa, że we śnie ukazuje nam się coś czego najbardziej pragniemy, bądź coś czego boimy się w głębi duszy.

Jeżeli chcesz, możesz zawsze poszukać odpowiedzi w książce, które "tłumaczą sny"

- mówiąc niezgrabnie.

Nie pamiętam dokładniej nazwy owej książki, aczkolwiek ma ona przełożenia w postaci kolorów, miejsc, symboli, rzeczy które widzimy we śnie do rzeczywistości.

PS : Skorzystaj z sennika :)

nie pisz posta pod postem, używaj funkcji EDYTUJ - soldado

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz