• Ogłoszenia

    • Ona89

      Zmiana Adresu   18.01.2018

      Witajcie. Nasze forum zjawiskaparanormalne.pl zmienia adres na : www.paranormalne.com.pl Zapraszamy!
RootsRed

Tata

9 postów w tym temacie

Artykuł pt. ' Nawiedzony dom Pani Winchester ' w pewien sposób skłonił mnie do przemyśleń - przemyśleń, na smutny temat, mianowicie śmierć mojego ojca, który no cóż był uzależniony od alkoholu.

Chodzi mi o jego ostatni tydzień życia. Nie będę mówił jak to wyglądało bo nie chcę abyście o tym wiedzieli, ale dla mnie (20-to latka) mieszkającego pod jednym dachem z nim i z psem było wejściem 'z buta' w dorosłe życie.

Ojciec, był jedną z niewielu osób na świecie (4 - 10% ludzi na świecie mających Delirium Tremens przeżywa halucynacje). Chcę Wam opisać co widział i czy był to wytwór tylko jego mózgu (sceptyczni pewnie powiedzą, że tak), czy może człowiek w takim hmm 'stadium' rzeczywiście może widzieć to co zaraz przeczytacie.

Dzień pierwszy: Tata leży, nie chce nic jeść, nic nie pije - dosłownie NIC, ani wody ani wódy. Prosi od czasu do czasu o przypalenie papierosa. Noc bezsenna, nad ranem zasypia.

Dzień drugi: Wyglądał bardzo podobnie, z tym że zaczął mieć drgawki i stany lękowe, na pytania padające z mojej strony jak się czuje mówi że dobrze i że nie chce pogotowia.

Dzień trzeci: Zaczyna sobie majaczyć pod nosem, ale ma przebłyski świadomości - pierwsza wizyta pogotowia - 0 reakcji z ich strony prócz badań.

Dzień czwarty: Robi się coraz gorzej, dotarło do mnie że on nadal nie je i nie pije a także nie śpi, zaczyna mówić że widzi krokodyle na suficie, żółwie w rogu pokoju. Kolejna wizyta pogotowia - pierwsza dawka relanium

Dzień piąty Pracuję na noc, przed pracą nie spałem wracam do domu, w domu chlew, on leży na ziemi, ale wiem że jest trzeźwy - czuję to i widzę po nim. Oczy ma nieobecne, podnoszę go z ziemi, kładę na łóżku, pytam czy w końcu coś zje, mówi że nie - zaczynam go karmić, czuję się bezradny. Oprzytomniał na chwilę i zaczął sam jeść, przepił szklanką wody, po czym poprosił o papierosa, podałem mu go, nagle mówi że 'kur**, chcesz mnie otruć' po czym przestaje się do mnie całkowicie odzywać i widze ze nic już nie wskuram jedzeniem i piciem. Siedzę w pokoju, nagle słyszę że mówi coś, przyciszam muzykę i nasłuchuję, wystraszony jak dziecko. Pogotowie cały dzień zbywało mnie brakiem karetki (w 70tyś mieście oO). Zasnął, czuwam przy nim nagle się budzi twiedzi że zdjęcia które wiszą na ścianie i wiele innych które były schowane w szafce latają nad nim. Przyszła moja dziewczyna i tu się zaczęła jakaś apokalipsa, siedziałem z nią w pokoju - było spokojnie u niego i nagle słyszę.

T: tata.

T: O witam! Już Panie przyszły

cisza

T: Zosia? (mama - mieszka w Domu Pomocy Społecznej z racji choroby.). Nie, Zosia wyszła chyba z Kacperkiem... Tak z najmłodszym synkiem.

Moja dziewczyna patrzy na mnie z przerażeniem, a ja jakby mnie zamurowało nie byłem w stanie się ruszyć - to chyba był strach.

T: Proszę, Panie usiądą, oni pewnie zaraz przyjdą.

Wychodzę od siebie z pokoju wraz z dziewczyną, patrzę na niego i pytam.

Tato?

T: O już jesteście ! Kacperku tu jakieś 2 Panie przyszły

Patrzę dookoła i nikogo nie widzę, sprawdzamy z dziewczyną cały dom - NIC. Pytam więc, spokojnym głosem.

Tato, a gdzie są te Panie.?

T: No nie widzisz? Jedna siedzi tu *pokazuje na krzesło na którym zawsze siedział on*

Patrzę z przerażeniem w to miejsce - NIC, pytam więc, a ta 2ga?

T: No tu ! *pokazuje róg sufitu nad nim*.

Pytam więc: A czego te Panie chcą?

T: Chcą Ci zrobić krzywdę

Stoję w szoku, moja dziewczyna także. I nagle tata

T: O ! O!!! zniknęły.

Kolejna wizyta pogotowia znowu relanium, musiałem iść do pracy.

Wracam - Dzien szósty, leży i mówi.

T: Kacperku, wiesz ile osób dzisiaj u mnie było, ciotka E. (siostra mamy), dziadek, mój ojciec... i wiele innych osób i tak analizuję 'przecież oni wszyscy nie żyją' zadzwoniłem do kuzynki 'Byłaś u mojego ojca? Tak i było w porządku spał'. Jest godzina 8:00 - świetnie wybiło mi 47 godzin bez snu bo cały czas jestem w stresie. Dzwonię na pogotowie - nie przyjadą, skierowanie od lekarza 1szego kontaktu, pobiegłem do znajomej Pani doktor, przyjechało pogotowie, zabrali go. Godzina 11 - jest w szpitalu, godzina 20:46 dzwoni telefon 'Witam mam przykrą wiadomość' - dzwonią ze szpitala. Godzina 20:43 (tak 3 min wcześniej) zgon taty.

Co sądzicie, jest to z mojego życia wzięta historia i stwierdziłem że te objawy halucynacji z powodu odstawienia alkoholu wcale nie muszą być halucynacjami. Pojawiają się zawsze przed zgonem alkoholika gdy nagle odstawi. Ja uważam, że to wszystko może - ale nie musi związek z tym że zasadniczo to jest już stan agonii - przed śmiercią więc może widzimy wtedy rzeczy których w 'normalnym' świecie nie widać

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Co sądzicie, jest to z mojego życia wzięta historia i stwierdziłem że te objawy halucynacji z powodu odstawienia alkoholu wcale nie muszą być halucynacjami. Pojawiają się zawsze przed zgonem alkoholika gdy nagle odstawi. Ja uważam, że to wszystko może - ale nie musi związek z tym że zasadniczo to jest już stan agonii - przed śmiercią więc może widzimy wtedy rzeczy których w 'normalnym' świecie nie widać

Mój dziadek nie był alkoholikiem, w ogóle bardzo zadko pił alkohol, ale kilka dni przed swoją śmiercią miał podobnie.

Wiem, bo widziałem to.

Miałem wtedy kilkanaście lat, były dyżury, siedziałem z nim przez kilka nocy.

Zwracał się do nie widocznych osób i prowadził z nimi rozmowę.

Odpowiadał na pytania i sam je zadawał.

To była bardzo logiczna konserwacja z kimś, kogo nie widziałem...

Wtedy też byłem przerażony.

Osobiście jestem pewny, że pod koniec naszej podróży, otaczają nas zmarłe, przychylne nam osoby.

Teraz sobie przypomniałem.

Potem, gdy zmarł dziadek, przed śmiercią mojej nie odżałowanej Babci, Ona zaczęła go widywać i płakała mówiąc mi to...

Przeczuwała, że to jej ostatnie dni.

Wtedy tego nie rozumiałem, ale analizowałem to potem.

Mówiła, że ze ściany sam spadł krzyżyk, który wisiał od niepamiętnych tak lat i to spadł kilka metrów od tej ściany i kilkakrotnie widziała dziadka... Nie przez sen, tylko realnie...

Ostatni raz, gdy ją widziałem, też do mnie płakała i o tym wszystkim mówiła...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak wspominałem w innych tematach moja babcia miewa we śnie odwiedziny zmarłych bądź umierających członków rodziny. Wierzę jej w stu procentach więc myślę że i wy możecie uwierzyć w wyżej podane przypadki. Zresztą zmarły już wujek sam mówił że gdy był w ciężkim stanie ale jeszcze "kontaktował" przychodziła do niego matka i mówiła że niedługo będą razem po drugiej stronie (nie pamiętam czy dokładnie była to matka czy siostra), mojej babci śniło się praktycznie kropka w kropkę to samo o nim.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Do mojej mamy , kiedy miał ktoś odejść z rodziny przychodziła w snach jej mama lub ostatnia osoba która zmarła z rodziny. Sprawy zgonu w rodzinie zamykały się na ogół do tygodnia czasu. Ktoś umierał.

W styczniu 1996 roku moi rodzice obchodzili 50 lecie ślubu. Robiłam zdjęcia. Na jednym ze zdjęć stoi moja mama na tle segmentu kuchennego. Zrobiłam jej spontanicznie zdjęcie. Lampa błyskowa się zapaliła odbijając światło od drzwiczek szafki. Po wywołaniu zdjęć przyjechałam do rodziców . Przeglądając zdjęcia moja mama zaczęła się przyglądać zdjęciu o którym napisałam powyżej. Na szafce w błysku flesza stoi kobieta z maleńkim dzieckiem na ręku( moja babcia zmarła wraz z urodzonym dzieckiem zaraz po jego urodzeniu w wieku 27 lat) Obok stoi szczupły mężczyzna.

Moja mama zareagowała tymi słowami. Spójrz Haniu; to moja mama i moja maleńka siostrzyczka, a obok stoi dziadek. Pewnie znowu ktoś umrze.

I umarła moja mama 6 marca nagle.Zgon nastąpił w ciągu minuty na śnie:(

Moja siostra miała bardzo realistyczny sen. W śnie przyszła do niej moja babcia (mama mojego ojca) i wujek. Siostra w tym śnie leżała jakby na stole operacyjnym i miała ubrane bardzo czarne majtki. Tak czarne że stanowiły główny obraz. Babcia przysiadła obok niej na tym łóżku i łagodnym tonem coś jej mówiła, ale wujek zaczął nerwowo krzyczeć do sisotry jakby ją chciał ostrzec przed czymś. Babcia się zdenerwowała i kazała się wujkowi wynieść z tej sali. Siostra się przebudziła, ale sama nie wiedziała czy to było na jawie czy we śnie była w jakimś lekkim szoku. Wstała poszła do kuchni napić się wody.

Rano obudziła się z silną gorączką. Mieszka sama. Zaaplikowała sobie jakieś lekarstwo na zbicie gorączki. W tej malignie gorączkowej nie odbierała cały dzień dzwoniącego z dużą częstotliwością telefonu. Była tak słaba że nie mogła ustać na nogach by do niego podejść. To dzwonił mój brat. Wieczorem przyjechal i mając klucze od jej mieszkania wszedł do środka. Siostra była nieprzytomna. Karetka natychmiast zabrała ją do szpitala. Wylądowała na operacji. Zoperowali całość kobiecych organów wewnętrznych. Coś pękło w czym był ropny stan i zainfekowało całą dolną część podbrzusza. Gdyby nie brat siostra by już nie żyła.

Gdy umarła moja mama przez 7 lat doglądała mojego tatę. Budziła go kiedy w nocy miał bezdech, kiedy spadał mu cukier podczas snu, stała często w drzwiach sypialni ( tato ją widział i czuł) czuł wgłębienie na łóżku jakby ktoś na nim siedział. Często kątem oka widział mamę kiedy coś sobie przygotowywał do jedzenia i jak to sam do mnie mówił, że mama mu podpowiada w głowie jak i co ma zrobić.

Kiedy po 7 latach mój tato zaprzyjaźnił się z inną kobietą, moja mama odeszła. Pojawia się czasem ale bardzo rzadko u taty w snach i zawsze jest bardzo zadowolona i uśmiechnięta.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A jak sądzicie, kim miały być te hmm 'kobiety', które chciały mnie 'skrzywdzić'. Oczywiście nie mam zamiaru dramatyzować, przyjąłem to i już, ale ciekawość mnie zżera czego mogły one chcieć, złe duchy, halucynacja?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Trudno powiedzieć , bo mógł to być zwid projektowany w umyśle taty w skutek zmian chemicznych spowodowanych brakiem alkoholu w oragniźmie, ale mogły to i być byty , które przyszły aby go przeprowadzić. W moim odczuciu bardziej skłaniałabym się do projekcji mózgu ponieważ tato powiedział że jedna z pań chce Cię skrzywdzić. To mi dało do myślenia i na tym opieram swoją teorię. To co napisałeś to faktycznie życie rzuciło Cię na szybki kurs dorastania. Trauma zawsze jest trudna do zrozumienia i do przeżycia, ale ja wychodzę z z takiego założenia, że to co dzisiaj przeżywamy może być zahartowaniem na przyszłość, To jak szczepionka, która w danej chwili, kiedy zaistnieje osłabia nas, ale jednocześnie wzmacnia w przypadku następnych sytuacji w życiu z którymi możemy się spotkać. Czego oczywiście Ci nie życzę ani nikomu innemu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Akurat w dorosłe życie wchodzę od 13 roku życia, choroba mamy, śmierć kumpla, 2giego kumpla, 3ciego, koleżanki, taty, ostatnio babci, śmierć to niewiele. Generalnie istnieje duże prawdopodobieństwo, że była to projekcja mózgu tak jak mówisz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Podobno mój pradziadek miał pod koniec swojego życia takie projekcje, żył dość długo bo ponad 90 lat, nie był alkoholikiem. Babcia mówiła, że widywał kobiety, konie zaprzęgnięte do karocy, różne rzeczy, więc to się zdarza. Pamiętam, że kiedy zmarł przyjęłam to dobrze, miałam 7 lat. Nie pytałam co się z nim stało, bo zawsze wiedziałam, nie trzeba było mi tłumaczyć. Potem czułam obecność pradziadka w domu dziadów, bałam się jego pokoju.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rozanegra z końmi zaprzęgniętymi do karocy coś jest na rzeczy, to raczej nie były halucynacje starcze. Widocznie dziadek miał dar widzenia więcej ponad naszą rzeczywistość.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz