Jarema vel Wilczarz

Dlaczego tylu ludzi wierzy w boga, skoro tak mało dowodów?

21 postów w tym temacie

Każdy musi w coś wierzyć, ale dlaczego akurat w Boga? Sam jestem "niewierzący" - nie wierzę Boga. Wierzę tylko w siebie. Jestem bogiem sam dla siebie. Mogę ci przekazać swoje zdanie dlaczego ludzie wierzą w boga. Dawno dawno temu gdy ludzie jeszcze nie wiedzieli co to internet, zaczynali się zastanawiać kto stworzył ten świat i uwierzyli że coś lub ktoś musiał stworzyć tą ziemię. Nie potrafili się dowiedzieć co to może być więc sobie wymyślili że stoi za tym ktoś taki jak Bóg. Plotki itp się szybko rozeszły i z czasem coraz większa grupka ludzi uznała ze tak jest i zaczęli to praktykować. Dokładnie to sam nie wiem jak to mogło być ale bym przypuszczał że mogło to być tak.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Oto jestem bogiem w płonącym krzaku, masz robić co ci powiem bo zginiesz potępiony..." Ewentualnie miałeś halucynacje, ale jeb*ł to pies. I tak za swoją wiarę w NIC zrobimy wyprawy krzyżowe i dżihad. Nie wiem czy chcę żyć na takim świecie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Spłyciliście temat Aby zgłębić pojęcie czegoś wszechobecnego (tu nie używam nazwy, ani określenia ponieważ nie jestem związana z religią zatem narzucony światopogląd religijny mnie nie dotyczy) trzeba wielu lat aby zgłębiać wiedzę na temat wierzeń religijnych, trzeba umieć odrzucić wpojone programy religijne, trzeba zastanowić się dlaczego są konflikty społeczne, narodowościowe, i kto jest ich przyczyną (wierzący oskarżają boga za to że widzi i nie grzmi - bzdura bo właśnie opierają się na zdaniu swoich kapłanów że bóg jest osobą i tak to postrzegają. To jedno z miliona spojrzeń na wyobrażenie sobie boga przez ludzkość.

Ludzie zapomnieli o jednej bardzo istotnej rzeczy a mianowicie opierają się na biblii, która tłumaczona jest przez ludzi (przekłamania) Biblia stworzona dla ludzi z zamysłem kontynuacji swojej ludzkiej polityki. Od zarania dziejów, od epoki kamienia człowiek walczył o władzę, o przewodnictwo w stadzie i to się dzieje nadal, zatem gdybyś poczytał biblię jest tam wiele niedorzeczności, i sprzecznosci z tym jakiego boga pokazuje dana religia. Rzecz w tym że to COŚ ma wymiar duchowy a człowiek miesza go w wymiar fizyczny. To dwa różne pojęcia i dwie różne sprawy nie mające nic wspólnego ze sobą. Czy to COŚ istnieje dowiesz się analizując świat który nas otacza i ten widzialny i namacalny i ten niewidzialny, który uważasz za zwid swojej wyobraźni. Sferę duchową trudno ściągnąć na plan fizyczny i pokazać palcem To jest to. Tak wygląda, Koniec i kropka. Myśl możesz zmaterializować w postaci realizacji w planie fizycznym i to jest możliwe, ale ta sama myśl niezrealizowana pozostająca tylko myślą jak jest możliwa do udowodnienia? A przecież wiesz,że ją miałeś i jesteś jej świadkiem bo zaistniała w Twojej głowie. Teraz proszę pokaż mi ją kładąc na stół żebym mogła ją dotknąć.

Powiedz zatem i daj dowód że nie istnieje żadna wyższa inteligentna energia. Nie ważne jak ją ludzkość nazywa. Daj dowód że nie istnieje.

Dlaczego ktoś ma szukać argumentu, że bóg istnieje, skoro negując to , to Ty powinieneś dać dowody że właśnie nie istnieje

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Żeby nie powiedzieć: "kompletnie brak". Noo właśnie? Dlaczego?

"Nie ma dowodów" - bo nie przedstawiono ich Tobie i opinii ogólnej? Dowody na istnienie Boga są, spytałbym raczej: dlaczego ludzie nazywający siebie ateistami każdy dowód przedstawiany przez wierzących odrzucają?

Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia, a takie dyskusje są już dla mnie śmieszne z deka. Kiedyś rozmawialiśmy na pewnym forum z kolegami ateistami i doszedłem do wniosku, że nie da się z nimi dogadać. Po prostu oni na każdy argument mają ripostę typu: to nie dowód, nie ma filmu, nie ma zdjęcia itd. Tak więc zbędnie przedstawia się nasze racje, bo i tak ktoś powie, że to kłamstwo.

Bóg daje dowód każdemu z osobna. Każdemu w inny sposób. Mi dał dowód na to, że jest i na to, że ma prawdziwą moc. Mimo tego nie chodzę do kościoła, nie modlę się prawie wcale i nie stosuję się do praw powszechnie przestrzeganych przez katolików. Dał mi dowód na obecność i to mi wystarczy. A to, czy muszę się modlić i oddawać mu pokłony co niedzielę? To tylko słowa ludzi, którzy chcieli żeby tak było.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dlaczego pseudo dowody przedstawiane przez wierzących są odrzucane przez ateistów? To, proste. Bo takowe nie istnieją, a na pewno nie jakieś racjonalne, sama biblia i jej treść nie stanowi żarnego dowodu gdyż została spisana przez ludzi. Owszem można we wszystkim dopatrywać się ręki boga, ale, gdy wierzy się ślepo, nie zadaje pytań, nie próbuje spojrzeć z innej perspektywy, nie analizuje się pewnych rzeczy to łatwo w paść w pułapkę, którą można nazwać fanatyzmem. Nie twierdzę że wszystko ma banalne wytłumaczenie, ale uważam że o wielu rzeczach nadal nie wiemy i jako ludzie możemy mylić się w osądzie sytuacji. Dlaczego w ogóle ludzie wierzą w boga? Ponieważ zaspokaja to pewnego rodzaju potrzebę. Większość ludzi musi wierzyć w jakiś wyższy byt, by móc np. usprawiedliwić swoje porażki (bóg tak chciał), żeby nadać swojemu życiu sens ( to mi się nie udało boże, ale wiem że to jest nauka od Ciebie dla mnie bym mógł lepiej przejść przez życie) no i oczywiście wiara w Boga i życie po śmierci likwiduje strach przed śmiercią. Jednakże jak zauważył szaman aspekty chodzenia do kościoła .modlitwy itd to tak naprawdę słowa ludzi którzy chcieli bu tak było, bowiem wiara to swoista indoktrynacja mająca na celu kontrolę społeczeństwa. Bo to religia odgórnie narzuca nam swoją wole i mówi jak mamy postępować, co możemy robić, czego nie wolno. Religia kreuje sposób na życie, i tak naprawdę opiera się to wszystko na jednym podstawowym fundamencie... strachu. Tak, dokładnie na strachu, albowiem jeżeli będziemy postępować tak jak chce tego religia to czeka nas nagroda po śmierci, trafimy do nieb, raju, jednakże jeżeli przeciwstawimy się choćby jednej zasadzie kościoła, to to jest traktowane jako grzech, a grzesznicy trafiają do piekła, gdzie czeka ich nic innego jak tylko cierpienie. Milutko,nieprawdaż? :) Jeżeli więc chodzi o kwestie religii, to albo, się im da całkowicie podporządkować, by według kościoła być " w porządku", albo można mieć własne zdanie w kwestii regulującej sprawy wiary i kościoła i trafić na "czarną listę"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Albo może być tak, że ktoś wyczuł niezły interes na tym i zaczął działać a może zaczął palić marihuanę xD

Żyjemy w Polsce, załóżmy, że w Czechach ktoś właśnie zapoczątkował religię....

Grupka sprytnych ludzi opracowała niezły plan na którym można nieźle się dorobić, oficjalnie mogli się nie znać, ale nieoficjalnie pili, bawili się i takie tam pierdoły.

Zaczęli rozpowiadać, że Bóg Bóg inni zaczęli w to wierzyć i dalej przekazywać te informacje które dotarły do Polski z Polski gdzieś tam jeszcze i ot powstała religia, taka pusta teoria, ale kto wie :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dlaczego pseudo dowody przedstawiane przez wierzących są odrzucane przez ateistów? To, proste. Bo takowe nie istnieją, a na pewno nie jakieś racjonalne, sama biblia i jej treść nie stanowi żarnego dowodu gdyż została spisana przez ludzi. Owszem można we wszystkim dopatrywać się ręki boga, ale, gdy wierzy się ślepo, nie zadaje pytań, nie próbuje spojrzeć z innej perspektywy, nie analizuje się pewnych rzeczy to łatwo w paść w pułapkę, którą można nazwać fanatyzmem. Nie twierdzę że wszystko ma banalne wytłumaczenie, ale uważam że o wielu rzeczach nadal nie wiemy i jako ludzie możemy mylić się w osądzie sytuacji. Dlaczego w ogóle ludzie wierzą w boga? Ponieważ zaspokaja to pewnego rodzaju potrzebę. Większość ludzi musi wierzyć w jakiś wyższy byt, by móc np. usprawiedliwić swoje porażki (bóg tak chciał), żeby nadać swojemu życiu sens ( to mi się nie udało boże, ale wiem że to jest nauka od Ciebie dla mnie bym mógł lepiej przejść przez życie) no i oczywiście wiara w Boga i życie po śmierci likwiduje strach przed śmiercią. Jednakże jak zauważył szaman aspekty chodzenia do kościoła .modlitwy itd to tak naprawdę słowa ludzi którzy chcieli bu tak było, bowiem wiara to swoista indoktrynacja mająca na celu kontrolę społeczeństwa. Bo to religia odgórnie narzuca nam swoją wole i mówi jak mamy postępować, co możemy robić, czego nie wolno. Religia kreuje sposób na życie, i tak naprawdę opiera się to wszystko na jednym podstawowym fundamencie... strachu. Tak, dokładnie na strachu, albowiem jeżeli będziemy postępować tak jak chce tego religia to czeka nas nagroda po śmierci, trafimy do nieb, raju, jednakże jeżeli przeciwstawimy się choćby jednej zasadzie kościoła, to to jest traktowane jako grzech, a grzesznicy trafiają do piekła, gdzie czeka ich nic innego jak tylko cierpienie. Milutko,nieprawdaż? :) Jeżeli więc chodzi o kwestie religii, to albo, się im da całkowicie podporządkować, by według kościoła być " w porządku", albo można mieć własne zdanie w kwestii regulującej sprawy wiary i kościoła i trafić na "czarną listę"

Zaliczasz się do ludzi o których pisałem. Nie uznaję religii chrześcijańskiej, nie stosuję się do jej zasad, nie przestrzegam praw, ani nie chcę być wobec nich w porządku. Nie wierzę w niebo, w piekło i nagrody pośmiertne.

Jedyną rzeczą (osobą), w którą wierzę jest Bóg - jakkolwiek naprawdę się nazywa i kimkolwiek naprawdę jest. Do wiary w niego nie potrzebuję godzin na kolanach przed obrazami, ani wrzucania złotówek na tacę co tydzień. Niczego od niego nie oczekuję, bo on nie oczekuje niczego ode mnie, a raczej oczekuje tylko wiary. Nad słusznością i prawdziwością praw biblijnych można się zastanawiać, może naprawdę są jego natchnieniem, a może nie, ale jedyną rzeczą, której oczekuje od człowieka jest wiara. Nie w to, że jak umrzemy to będziemy przeszczęśliwi w raju. W to, że jest tutaj by nam pomóc i w to, że ma nam kto pomóc. W jego siłę i w świętość, która odstrasza zło. Ja tej siły doświadczyłem. Jeśli Ty w to nie wierzysz to Twoja sprawa - o tym mówiłem w pierwszym poście. Tak samo ja mogę zbesztać Twoje argumenty.

Mamy słowo przeciw słowu, bo obydwoje mamy dowody i obydwoje możemy je odrzucać w nieskończoność. Dlatego właśnie spory o wiarę są bezsensowne. Jeśli będzie Ci dane doświadczyć działania Boga, to przestaniesz mieć wątpliwości. Patrz uważnie dookoła, dopuść do siebie inne opcje od "Twojej jedynej słusznej racjonalności". Też kiedyś myślałem, że to wszystko stek bzdur. Znam obydwie strony tego sporu, nie rozstrzygnie go nikt i nic poza samym sobą. Jeśli sam czegoś doświadczysz to nie zadasz więcej pytania czy Bóg istnieje. Jeśli nie będziesz tkwił przy swojej opcji już zawsze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Człowiek jest zaprogramowany tak,że musi w coś wierzyć ;)

w każdych epokach ludzie mieli jakiegoś swojego ''Boga'' nie wykluczone,że za 200 lat będą ludzie wierzyć w co innego ale zawsze w coś wierzyć będziemy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mamy słowo przeciw słowu, bo obydwoje mamy dowody i obydwoje możemy je odrzucać w nieskończoność. Dlatego właśnie spory o wiarę są bezsensowne. Jeśli będzie Ci dane doświadczyć działania Boga, to przestaniesz mieć wątpliwości. Patrz uważnie dookoła, dopuść do siebie inne opcje od "Twojej jedynej słusznej racjonalności". Też kiedyś myślałem, że to wszystko stek bzdur. Znam obydwie strony tego sporu, nie rozstrzygnie go nikt i nic poza samym sobą. Jeśli sam czegoś doświadczysz to nie zadasz więcej pytania czy Bóg istnieje. Jeśli nie będziesz tkwił przy swojej opcji już zawsze.

Twoja teoria może byłaby słuszna gdyby nie, pewna istotna rzecz. W swoim poście zakładasz z góry że jestem od zawsze osobą negującą istnienie boga. A jest wręcz odwrotnie. Albowiem na początku, byłem osobą religijną, nie uważałem wiary za stek bzdur (aktualnie też nie uważam, bo wg. mnie każdy w coś wierzy tylko nie zawsze to musi być istota wyższa w postaci boga). Mówisz o tym że posiadam wątpliwości co istnienia boga, tylko że ja już dawno przestałem mieć jakiekolwiek, wątpliwości. Ja nie tyle nie wierzę w boga, co po prostu wiem że go nie ma. "Moja jedyna słuszna racjonalności" to nie jest jakiś wymysł, mówisz o patrzeniu dookoła i dopuszczaniu innych opcji, jednak zapominasz o tym co pisałem wcześniej, że jeżeli czegoś szukasz na siłę to tą rzecz znajdziesz. Wspominając o racjonalności chodziło mi o to by dociekać prawdy, nie szukać gotowych rozwiązań, tylko być szukać prawdy jakakolwiek ona by dla nas nie była. Mówisz że znasz obydwie strony tego sporu, tak się składa że ja też znam ten spór z obu stron, tylko że ja najpierw byłem osoba religijną, a że rozważanie wszelkich rzeczy było jedną z rzeczy którą lubiłem robić, to zacząłem zadawać sobie pytani, trudne pytania, i tak przez lata szukałem odpowiedzi na te pytania. A odpowiedzi szukałem w wielu źródłach. A dlaczego wybrałem drogę ateisty? Bowiem, na niektóre pytania albo nie ma odpowiedzi albo, brakuje informacji. Przykładem tu mogą być rożne źródła apokryficzne, a jedynym powodem dla którego je się odrzuca wynika z tego iż zawierają informacje sprzeczne z ogólnie przyjętym kanonem przez kościół. Tak wiele mówi się o prawdzie w kościele, ale nie pozwala się ludziom poznać całej prawdy, tylko podaje się ludziom te informacje które pasują kościołowi. Wiec widzisz nigdy nie twierdziłem że tkwiłem przy swojej opcji zawsze, i nie twierdzę wcale że jest najlepsza opcja. To co napisałem mogło cię zaskoczyć, ale nie zawsze prawda jesz najlepszą opcją. Powiedzmy sobie szczerze, ludzie muszą w coś wierzyć. Jeżeli ludzie mieliby pewność że bóg istnieje to to nie byłaby wiara, tylko wiedza, natomiast sama wiara nie opiera się i nigdy nie opierała się na wiedzy tylko na nadziei, a nadzieja jest jedną z istotnych rzeczy dla każdego człowieka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka.

Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest

bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy

tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym."

Kazimierz Łyszczyński, De non existentia Dei

Bóg to efekt ludzkiej samotności, człowiek stworzył go w swoim umyśle po to, aby nadać głębszy sens swemu istnieniu. Od wieków filozofom, artystom, myślicielom i zwykłym ludziom trudno było pogodzić się z przemijaniem i faktem, że ludzkie życie to tylko chwila, ulotny moment. Zrodziła się więc potrzeba nadania egzystencji sensu i wzbudzenia nadziei, że śmierć to nie koniec.

Sama idea powstania Boga i religii była więc nieszkodliwa i dla niektórych przydatna, jednak z czasem ludzie wypaczyli sens tego całego przedsięwzięcia i w imię Boga czy religii zaczęli czynić coraz więcej zła. Nie będę tu pisał o rzeczach tak oczywistych jak inkwizycja, czy palenie na stosach wolnomyślicieli, takich jak zacytowany we wstępie Kazimierz Łyszczyński, bo to czasy zamierzchłe i nie ma sensu rozdrapywanie starych ran.

Jest XXI wiek, rozwój nauki i technologii przerósł najśmielsze ludzkie oczekiwania. Praktycznie wszystko da się wyjaśnić w sposób empiryczny. Mimo to religia i Kościół mają się bardzo dobrze. Dobrze do tego stopnia, że kraj w którym żyjemy jest praktycznie krajem wyznaniowym. Bo jak inaczej określić państwo, w którym rok rocznie z budżetu przekazywane są Kościołowi ogromne pieniądze, ofiarowane są mu majątki ziemskie, a w dodatku z Watykanem wiąże je konkordat? Paradoksalnie konkordat podpisany podczas prezydentury lewicowego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, co dobitnie pokazuje jakie Kościół ma wpływy skoro nawet lewicowa władza nie potrafiła mu się oprzeć.

Zadziwiające jest to, jak wielu ludzi dało się omamić religii, która z logiką nie ma nic wspólnego. Właściwie przecież wyznawanie religii wiąże się z negacją teorii ewolucji Darwina, co jest dla mnie absolutnym kuriozum i już w tym miejscu zmusza do głębszego zastanowienia nad sensem całości. Taki dylemat najczęściej pojawia się już w najmłodszych latach życia każdego myślącego człowieka, który idzie do szkoły i odnośnie powstania świata ma do wyboru dwie możliwości — albo zaufać nauczycielce biologii/geografii/fizyki albo katechecie. Która wersja jest prawdziwa? Trudne pytanie dla młokosa, który dopiero poznaje świat. W odniesieniu do religii właściwie każde pytanie jest trudne i nie na miejscu, bo religia nie lubi pytań. Richard Dawkins w książce Bóg urojony pisze na ten temat:

"Chrześcijaństwo tak samo jak islam uczy dzieci, że wiara bez wątpliwości jest cnotą — jeśli w coś wierzysz, nie musisz tego dowodzić. Kiedy człowiek stwierdza, że coś stanowi element jego przekonań religijnych, pozostali członkowie społeczeństwa na mocy niepisanego prawa zobligowani są do <> jego przekonań; respektowania przynajmniej do czasu, póki ich manifestacją nie stanie się kolejna potworna masakra na skalę zamachów na WTC, londyńskie metro czy madrycki dworzec. Wtedy słyszymy gromki chór wypierających się rozmaitych duchownych i <>, którzy zgodnie tłumaczą nam, że to ekstremizm, błędy i wypaczenia <> wiary. Jak jednak możemy mówić o wypaczeniach - jeżeli nie istnieją obiektywne kryteria (a tak jest w wypadku religii), nie ma też wypaczeń."

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Religia w samym swoim założeniu była nieszkodliwa, jednak w rękach osób, które przy wykorzystaniu rozmaitych socjotechnicznych zabiegów przekonują innych do czynienia zła w imię Boga staje się potwornie niebezpiecznym narzędziem i jednym z największych zagrożeń dla cywilizacji. Christopher Hitchens w książce Bóg nie jest wielki pisze:

"Zorganizowana religia jest głównym źródłem zła na świecie: jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie związana z takimi pojęciami, jak rasizm, ustrój plemienny czy bigoteria; zakorzeniona w ignorancji i wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom."

Dzieje się tak dlatego, że niemal każda religia chce kontrolować każdy obszar życia człowieka. Nie tylko obszar duchowy, do którego była na początku predestynowana, ale też poglądy polityczne (księża namawiający z ambon do głosowania na danego kandydata/partię) czy ludzką seksualność. O, tak, wchodzenie ludziom do łóżek jest tym, co Kościół lubi najbardziej. AIDS to jedna z najgroźniejszych chorób XXI wieku, jednak nie przeszkadza to Kościołowi stanowczo potępiać stosowania prezerwatyw, nawet w Afryce, która umiera na oczach świata. Oczywiście wszystko w imię Boga i życia wiecznego. Gdzie tu logika? Gdzie troska o ludzkie życie i zdrowie?

Każda religia stara się też przekonać swoich wyznawców, że jest jedyną właściwą. Prym w tej konkurencji wiedzie Islam. Ludzie są gotowi poświęcić życie w imię swojego Boga, wierząc, że da im to życie wieczne. Tyle tylko, że gdyby urodzili się w Indiach wyznawaliby Shivę, w przypadku urodzenia się w starożytnej Grecji byliby skazani na wiarę w Zeusa i innych olimpijskich bogów. Jak to rozumieć? Ludzie, którzy urodzili się „nie tam, gdzie trzeba" mają po prostu pecha i zero szans na życie wieczne? To absurdalne i przypomina raczej kultową scenę z „Dnia Świra" w której politycy przekonują się nawzajem o tym, do kogo należy racja: "Moja jest tylko racja i to święta racja! Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza! Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!". Śmiało zamiast słowa „racja" możemy wstawić „wiara" i sens zostanie zachowany. Bardzo trafnie ten temat podsumował Richard Dawkins:

"Odkryłem, że całkiem dobrą strategią, gdy ktoś pyta mnie, czy jestem ateistą, jest uświadomić mu, że on również jest ateistą, wszak nie wierzy w Zeusa, Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego Potwora Spaghetti. Ja po prostu poszedłem o jednego Boga dalej."

Osobiście nie mam nic do zarzucenia osobom, które są wierzące. Ich sprawa, ale drażni mnie przenikanie religii do sfer życia publicznego. Politycy zaczynający swe przemówienia od słów „Ja, jako katolik" od razu skazani są w moich oczach na niebyt, bo co do rzeczy ma ich wiara? To, że jest się wierzącym nie czyni człowieka lepszym od niewierzącego i na odwrót. Jest to sprawa indywidualna i w moim odczuciu mało ważna. Jeden słucha rocka, drugi hip hopu, a trzeci muzyki poważnej. Tak samo z religią, jeden wierzy w Boga, drugi neguje ten fakt całkowicie, a jeszcze trzeci może wyznawać Kościół Latającego Potwora Spaghetti. W efekcie i tak ważne jest to, jakim jest się człowiekiem i jak zasady moralne, które się wyznaje wciela się w życie. Nie trzeba wierzyć w Boga aby postępować etycznie i moralnie, gdyż takie zasady, jak te zawarte w dekalogu, moim zdaniem każdy zdrowo myślący człowiek powinien mieć wykształcone w swoim wrodzonym systemie wartości.

Ostatnie wybory parlamentarne w Polsce pokazały, że coś w ludziach się zmienia i coraz więcej osób zgłasza gotowość do życia w laickim państwie. Nic dziwnego, skoro coraz częściej emanujące bogactwem świątynie wznoszą się w otoczeniu szarych, zabiedzonych bloków. Taki kontrast daje do myślenia. Dziesięcioprocentowe poparcie dla głoszącego antyklerykalne poglądy Ruchu Palikota to w równej mierze efekt działań coraz aktywniejszych organizacji ateistycznych, co postępowania samych księży i Kościoła. Dla własnego dobra Kościół i katolicy powinni poważnie zastanowić się nad zreformowaniem swojej instytucji, gdyż w obecnym kształcie chyli się ona ku upadkowi. Niech wierzą ci, którzy naprawdę chcą, a tym, którzy mówią „nie" dajmy spokój i nie wpychajmy nic na siłę. Religia powinna wrócić do przykościelnych salek katechetycznych, a nie być przedmiotem szkolnym z którego wystawia się ocenę. Nie bez powodu wśród młodych ludzi mówi się, że szkolna katecheza produkuje ateistów, a bierzmowanie stało się aktem uroczystego pożegnania z Kościołem.

źródło: racjonalista.pl

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bianco" God demet right" hehe

Pierwsze zdanie w poście Bianco- "Bóg to efekt ludzkiej samotności..."

Wg mnie i moich pogiętych nieco form wierzeń i wiary swoistej w coś czego nie widać, a z przekonaniem twierdzę, że jest to fakt, iż każdemu człowiekowi potrzebne jest jakieś oparcie swoich tez, swojej wiary, w czymś, co daje siłę, na ciągnięcie losu dalej na przód...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

''Głośniej niźli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy,

I kto w sercu ucichnie, zaraz go usłyszy.''A.Mickiewicz

Wiara jest czymś bardzo intymnym i każdy ma prawo do własnej wizji Boga. Ostatnio moja wizja się zmienia- lecz miłość do niego pozostaje.

Ludzie są jak niewierny Tomasz- nie widzi nie uwierzy. Przecież emocji też nie można ujrzeć, tak samo jak dobroci - możemy tylko ujrzeć efekty z nich wynikające- czyny wobec innych. Tak samo jest z Bogiem -trudno go dostrzec -udowodnić, że istnieje lecz jeżeli ktoś czyni tak jak nakazuje mu sumienie -również daje temu dowód na istnienie Boga i dobroci.

Wiele przykazań Boskich jest ponad czasowych tak jak np -nie zabijaj, nie pożądaj żony bliźniego swego, -szanuj ojca swego i matkę swoją. Takim jest właśnie Bóg- ponadczasowy- sprawiedliwy, nieskończony, dobry. Czasami nie jesteśmy pewnych rzeczy wstanie zrozumieć ,ale właśnie dlatego ,że nie wsłuchujemy się we własne serce i sumienie tylko w krzyczący głoś tłumu.Pozdrawiam Ona89

kkkkk.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja bardzo lubię grzechy i przykazania. Pokazują jak łatwo ludzi omamić. Utwierdza mnie to w przekonaniu, jak nakazują starcom z emeryturami głodowymi oszczędzać, a sami są zapasieni, w nowych furach. Zawsze przecież, jakiś kolega da rozgrzeszenie. Warto za to podziwiać duchownych, którzy walczą ze swoimi słabościami, np. są uzależnieni.

pycha

chciwość

nieczystość

zazdrość

nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

gniew

lenistwo lub znużenie duchowe.

Dziesięć przykazań Bożych

1) Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną,

2) Nie będziesz brał imienia Pana Boga Twego nadaremnie,

3) Pamiętaj, abyś dzień święty święcił,

4) Czcij ojca twego i matkę twoją,

5) Nie zabijaj,

6) Nie cudzołóż,

7) Nie kradnij,

8) Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu,

9) Nie pożądaj żony bliźniego twego,

10) Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Są nawet fajne filmy na ten temat.

http://www.filmweb.pl/film/Jak+z%C5%82a ... 007-338798

http://www.filmweb.pl/film/13+grzech%C3%B3w-2014-671554

http://www.filmweb.pl/Siedem

Oczywiście Siedem, każdy zna, ale warto sobie przypomnieć, w kontekście tego tematu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uśpiony- myślisz tematy.

Księża to nie Bóg.To tylko ludzie i tak samo jak my bd osądzeni.Mówimy tu o dowodach na istnienie Boga a nie sposobie prowadzenia polityki kościelnej w naszym Kraju.Pozdrawiam Ona89

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie mylę.

Dałem jasny przekaz. Ktoś kto się umacnia w wierze, potrafi wyjść z nałogów.

A ktoś, kto ma gdzieś "wszystko" ale i tak uczęszcza na jakieś "msze", czuje, że Bóg mu pozwala.

Dla mnie wiele świadectw jest głównym dowodem.

PS.

Przypomnij sobie o tej dziewczynie o której ci pisałem. (choć pewnie nie zagłębiłaś się w temat :P)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Szczerze mówiąc, ludzie nie wierzą w Boga, jako tako tzn. wierzą, bo ich rodziny im wpajali od dziecka.. módl się, paciorki, kościółek itd. To taka trochę wiara z przymusu, przyzwyczajenia.. A nie z głębi serca, kojarzę fragment z Biblii, nie przytoczę go dokładnie bo aż tak go dobrze nie pamiętam :) " Jezus pytał czy zastanie wiarę gdy ponownie przyjdzie" moim zdaniem, chyba nie. Może co miliardowy człowiek wierzy całym ciałem i duszą w Boga.. Dzisiaj Bogiem jest mamona.. I nic więcej. niestety

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zastanawiając się nad tematem doszedłem do wniosku, że to właśnie wpajanie wiary w dzieciństwie jest powodem, dla którego tak wielu ludzi wierzy. Proszę sobie wyobrazić, że nie mieliście nigdy w dzieciństwie katechez itp. i teraz ktoś mówi wam: w niebie, w chmurach jest brodaty dziadek, który Cię obserwuję i on stworzył świat w tydzień, ale wtedy jeszcze nie było słońca... Noo i jego syn był również nim... Noo i w tym momencie mówicie: Panie? Ćpałeś? Gdyby nie było indoktrynacji w bardzo młodym wieku, każdy uznałby to, za bzdury. Czemu indoktrynacja jest tak ważna? Bo religijni ludzie to kasa. Proszę spojrzeć ile przekazywane jest kościołowi z podatków. Tak więc to takie wychowanie owieczki, żeby można było ją strzydz z pieniędzy. To taki biznes. Słyszałem, że greccy kapłani nie chcieli uznać boga Dionizosa, bo to jakiś bożek wymyślony przez pijaków ale ludzie się upierali, kasę można było na tym zbić, więc w końcu przeszło. Tak samo z Medjugorie, na początku nie chciano uznać ale ludzie się upierają, kasę można z tego wyciągnąć... Noo to uznajmy... Teraz tę funkcję odsalania z kasy przejmują różnego typu wróżki. Doskonale przemawia do mnie fragment tej piosenki od momentu 4:16:

Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ludzie wierzą w Boga bo to np. pozwala im się oswoić z czekajacą śmiercią. Chcą wierzyć w boską sprawiedliwość. Dla samotnych bóg może być dla nich przyjacielem bo wierzą w rozmowe z nim (modlitwa). Ludzie pragną też do czegoś przynależeć. Wiara może też zaaplikować różne wartości Itp. Jest wiele powodów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Warto zauważyć, że religia jest narzucana praktycznie od urodzenia. Zarówno Islam jak i Chrześcijaństwo. To gwarantuje silną wiarę bo jak jesteś przekonywany o czymś od najmłodszych lat to nie ma siły żebyś później nie wierzył/a.

Dzieje się tak dlatego, że gdyby pozwolić podjąć decyzję osobie młodej, zapoznać ją z określonymi religiami i powiedzieć "No dobra, trochę już na tym świecie jesteś, sądzisz, że wierzysz, w któreś z tych wierzeń"? - odpowiedź była by oczywista - "Nie, raczej nie".

Dlatego właśnie religię trzeba narzucać od urodzenia.

Teraz kwestia dlaczego się tak dzieję praktycznie od zawsze i nikt z tym nic nie robi. Ano dlatego, że taką machinę jak dzisiejsze religie nie było by łatwo zatrzymać.

Na przykład Chrześcijaństwo to miliardy wierzących, których życie i poglądy najczęściej są oparte o religię w mniejszym lub większym stopniu. Watykan ma tysiące nieruchomości i dziesiątki miliardów dolarów "majątku".

Poza tym religia to doskonałe narzędzie do kontroli i manipulacji.

Modlenie się do gipsowych figurek i obrazów malowanych przez ludzi, spowiedź do uszu ludzi, którzy mogą mieć więcej na sumieniu niż ty sam/a.

Kościoły i pomniki, które są okazalsze niż domy żyjących. Większy szacunek do zmarłych niż do żywych. O tym, żeby iść na cmentarz i się pomodlić pamiętamy ale o tym, żeby wesprzeć bezdomnych czy biednych już mniej.

Pamiętajmy o jednym, warunkiem wejścia do ew. nieba wdł. biblii jest przestrzeganie pewnego kodeksu.

Zatem MOŻNA nie wierzyć w boga ale być dobrym człowiekiem, pomagać innymi i troszczyć się o ludzi. Wtedy i tak trafi się do nieba.

Podczas kiedy wierzący są "Chrześcijanami/Muzłumanami" tylko z nazwy, nie realizują założeń swojej religii. Hipokryzja na 102.

Straszenie/nagradzanie również jest częścią religii.

Demony, które opętują tylko wierzących, wstęp do nieba dla tych, którzy zabijają niewiernych....

Ilość, kłamstw, niedopowiedzeń i fałszerstw oraz hipokryzji w religiach osiąga poziom krytyczny a ludzie są manipulowani i wykorzsystywani.

Warto pamiętać, że jeśli już wierzyć to w BOGA a nie w KOŚCIÓŁ.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 11.01.2015 o 01:01, Jarema vel Wilczarz napisał:

Żeby nie powiedzieć: "kompletnie brak". Noo właśnie? Dlaczego?

Czy jest dzieło bez twórcy ? 
Niech ateiści wskażą dzieło bez twórcy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz